REKLAMA

Reklama

Niemiecki politolog ostrzega Polskę: “Nie wchodźcie do strefy euro! Byłby to fatalny błąd”.

1692

Reklama

Niemiecki politolog prof. Andreas Nölke w rozmowie z Tomaszem Walczakiem z “Super Expressu” ostrzega nasz kraj przed wejściem do strefy euro i coraz większym uzależnieniem od Berlina. Przywołuje tutaj przykłady państw z południowej Europy, które bardzo mocno straciły na oddaniu własnych walut. Prof. Nölke dodaje też, że polska gospodarka jest zbyt uzależniona od niemieckiej, a interesem Polski powinno być wspieranie własnych firm, a nie transferowanie pieniędzy za Odrę.

Nölke jest profesorem nauk politycznych, w szczególności stosunków międzynarodowych i międzynarodowej ekonomii politycznej, na Uniwersytecie Goethego we Frankfurcie. W latach 2009-2011 był dziekanem Wydziału Nauk Społecznych. Oprócz stanowisk akademickich w latach 1988–1996 Andreas Nölke pracował jako konsultant w niepełnym wymiarze godzin w dziedzinie współpracy rozwojowej, głównie dla Niemieckiej Agencji Współpracy Technicznej (Deutsche Gesellschaft für Technische Zusammenarbeit, GTZ), ale także dla Komisji Europejskiej i Banku Światowego.

– Błagam, nie róbcie tego – nie wchodźcie do strefy euro! Byłby to fatalny błąd. Wystarczy zresztą spojrzeć na kraje południa Unii Europejskiej. Po przyjęciu euro, przyspieszyły tam procesy deindustralizacyjne. Straciły one swoją konkurencyjność wobec Niemiec. Włochy, niegdyś europejska potęga przemysłowa, straciła swoją siłę. Bliskie połączenie tych krajów z Niemcami sprawiło, że to nasz kraj najbardziej na wspólnej walucie zyskał. Ich kosztem. Polska na szczęście euro nie przyjęła. Kiedy nastąpił kryzys, mogła pozwolić sobie na dewaluację złotówki, by odzyskać konkurencyjność swojej gospodarki. Włochy, Hiszpania czy Grecja na taki luksus nie mogły sobie pozwolić. Stąd też ich wielkie problemy gospodarcze. Nie przyjmując euro Polska uniknęła jeszcze głębszego powiązania z niemiecką gospodarką – mówi politolog.

Reklama

Reklama

– W ogóle uważam, że polska gospodarka za bardzo uzależniona jest od niemieckiej. Nasze firmy zdominowały w zbyt dużym stopniu wasz rynek i najważniejsze decyzje ekonomiczne dotyczące go nie zapadają w Polsce, ale w siedzibach niemieckich firm za Odrą. Uważam, że dużo lepiej byłoby dla Polski, gdyby uniezależniła się gospodarczo od Niemiec, a nie jeszcze bardziej się z nią wiązała. W interesie Polski jest stworzenie konkurencyjnych polskich firm, by zysk wypracowany w naszym kraju został tu, a nie wędrował do Berlina, Monachium czy innych miast, gdzie swoje siedziby mają niemieckie korporacje – ostrzega.

Niemiecki politolog mówi, że poleganie na niemieckich inwestycjach nie jest najlepszym rozwiązaniem ze względu na to, że mogą one błyskawicznie przenieść się do krajów, w których są jeszcze niższe koszty pracy niż w Polsce:

– Na dłuższą metę nie da się tego utrzymać, bo obecny dobrobyt jest oparty o działalność zagranicznych firm. Te, kiedy przestanie im się to opłacać, przeniosą produkcję do krajów, w których koszty pracy są jeszcze niższe niż w Polsce i możliwy jest jeszcze większy zysk. Firmy niemieckie czy austriackie, które dziś stanowią o sile polskiej gospodarki przeniosą się w końcu choćby do Rumunii czy na Ukrainę. I z czym zostanie Polska? Powinniście więc zmniejszać swoją zależność od niemieckiej gospodarki i zadbać o rozwój własnego przemysłu – mówi.

Prof. Andreas Nölke zaznacza, że zanim japońskie i koreańskie firmy motoryzacyjne odniosły światowy sukces poniosły wiele porażek. Zachęca on polski rząd do szczególnego wsparcia krajowych podmiotów, a nie ciągłe opieranie się na zagranicznych firmach.

Reklama

– Nie tędy droga! To niepoważna polityka. Wiem, że nie jest łatwo zbudować taką firmę, ale nie można iść tu na skróty. Nie chodziły na nie koreańskie czy japońskie firmy samochodowe. Zanim Hyundai czy Toyota zdobyły światowe rynki, poniosły wiele porażek, ale dzięki wsparciu państwa wyciągnęły z nich lekcje, tworząc dobre samochody, które chętnie kupuje cały świat. Polska może powtórzyć takie sukcesy. Macie ogromny rynek wewnętrzny, bez którego powstanie lokalnych koncernów nie jest możliwe. Trzeba tę szansę wykorzystać, ponieważ model rozwoju oparty na byciu montownią zagranicznych firm się wyczerpuje. Pozwolił Polsce i innym krajom regionu się rozwinąć, ale dochodzicie już do kresu możliwości. Czas na odważne decyzje – podsumowuje.

za: se.pl

Reklama