Mosbacher triumfuje. PiS pod jej naciskiem wycofuje się ze swojej sztandarowej obietnicy

Prawo i Sprawiedliwość ponosi coraz więcej różnego rodzaju porażek politycznych. PiS wycofał się rakiem z ustawy o IPN, przegrał batalię o Sąd Najwyższy. Wydaje się również, że więcej do powiedzenia co nam w Polsce wolno, ma Unia Europejska i dwie panie ambasador z Izraela i USA, niż obecny rząd i prezydent.

Jednym z przedwyborczych postulatów PiS, który w tej chwili idzie już do lamusa, była repolonizacja mediów. Był to postulat sztandarowy. Udział bowiem mediów zagranicznych, w tym głównie niemieckich koncernów, jest niekorzystny z punktu widzenia interesów naszego państwa. Głównie dotyczy to rynku mediów drukowanych, gdzie można wręcz mówić o dominacji tych koncernów. Przejęły one nie tylko prasę lokalną, ale w dużym stopniu wprowadziły na rynek szereg tytułów prasowych, które w swoich segmentach mają najwyższą sprzedaż. Skutecznie więc wygrywają z mediami z polskim kapitałem.

Kilka dni temu, o tym, że nie da się zrealizować pomysłu repolonizacji mediów, mówił w klubie Robina Michał Karnowski z tygodnika Sieci. Jego słowa potwierdził marszałek Senatu Stanisław Karczewski.

Karnowski: Zapomnijmy o repolonizacji mediów. Tego się nie da zrobić, wybijmy sobie to z głowy [WIDEO]

Karczewski wczoraj w programie “Sygnały Dnia” w radiowej Jedynce, został zapytany m.in. o dekoncentrację mediów. Rozmowa na ten temat zeszła w kontekście sprawy listu ambasador USA Georgette Mosbacher skierowanego do premiera Morawieckiego. List Mosbacher dotyczył “wolności mediów” w Polsce i był listem dyscyplinującym polski rząd. Poruszona więc została kwestia czy w takim razie repolonizacja mediów byłaby w ogóle możliwa, skoro ambasador USA tak ostro interweniowała w sprawie dotyczącej mediów, ale o dużo mniejszej wadze. Karczewski odpowiedział, że w tej chwili rząd nie prowadzi żadnych prac nad ustawą dotyczącą repolonizacji mediów.

REKLAMA/Advertisement

– Moje zdanie w tej kwestii jest takie, że polskie media powinny być w większości w polskich rękach. To jest zupełnie naturalne i oczywiste dla nas. Ale myślę, że w całej sprawie z panią ambasador potrzebny jest dialog i będziemy w dalszym ciągu podtrzymywać nasze dobre relacje ze stroną amerykańską – powiedział marszałek Senatu.

Portal Wirtualne Media o ocenę całej sytuacji, związanej z pomysłem repolonizacji mediów, zapytał Jarosława Kurskiego, zastępcę redaktora naczelnego Gazety Wyborczej. Kurski powiedział:

– Forsowanie tego projektu, oznaczałoby konfrontację ze Stanami Zjednoczonymi, a konfrontowanie się dziś z jedynym sojusznikiem, potrzebne jest rządowi PiS, jak dziura w moście. Bez przyjaźni z USA nie powstanie przecież Fort Trump,  trwa przecież  niebezpieczny dla PL kryzys w Cieśninie Kerczeńskiej, a i ciągłe zagrożenie ze strony Rosji nie ustaje.

Dodał również:

– Jeżeli USA nie zmienią swego stanowiska w sprawie wolności mediów w Polsce, PiS raczej nie będzie forsował projektu ustawy dekoncentracyjnej.

Po interwencji ambasador USA repolonizacja mediów odwołana? MKiDN nie prowadzi prac legislacyjnych w tej dziedzinie