REKLAMA/Advertisement

Marian Seyda: Polska na przełomie dziejów – cz. IV

230

Stało się to dzięki temu, że ruch wszechpolski nie ograniczył się do przeorania zaboru rosyjskiego, lecz przeniósł się do dwóch innych dzielnic, podejmując się trudnej roli odaustriaczenia i sanacji polityki polskiej w Galicji oraz zadania łatwiejszego, jakiem było natchnienie społeczeństwa w zaborze pruskim, szczególnie jego młodego pokolenia, szeroką myślą ogólno-narodową i dążeniem do niezawisłości państwowej.

Nim na gruncie galicyjskim ruch demokratycznonarodowy zaważył w większej mierze na szali bieżącego życia praktyczno-politycznego, skupiając się — po krótkim okresie „Wieku XX” -— od roku 1902 dokoła „Słowa Polskiego“ , redagowanego przez Zygmunta Wasilewskiego, Popławskiego i in., stanowiła przez lat kilka redakcja „Przeglądu Wszechpolskiego“, chociaż przeznaczonego głównie dla społeczeństwa zaboru rosyjskiego, ognisko przygotowawczej pracy pedagogiczno-politycznej. Należało stoczyć ciężką walkę ideową z wypaczoną umysłowością polityczną, która się w Galicji wytworzyła pod wpływem pierwiastków niezdrowych. Były nimi z jednej strony lojalizm wobec korony i monarchii habsburskiej, podniesiony przez krakowskie stronnictwo stańczykowskie do wysokości dogmatu, wobec którego wszelkie inne względy ustępowały na plan dalszy, z drugiej zaś strony tromtadracja pseudopatriotyczna, puszczająca bez przerwy fajerwerki retoryczne i strojąca się z lubością w kontusz lub czamarę, ale nieskłonna do twórczego wysiłku realnej myśli i pracy narodowej. Równocześnie ciążyło na życiu społeczeństwa polskiego w Galicji zaślepienie wielkiej części szlachty, która nie tylko nie chciała swego egoizmu stanowego podporządkować dobru ogólno-narodowemu, ale nie rozumiała nawet tego, czego wymagał jej własny dobrze pojęty interes.

REKLAMA/Advertisement

Odpowiedzią znów na to sobkostwo była nieuczciwa demagogia stapińszczyzny, schlebiająca najgorszym instynktom mas chłopskich i rozsadzająca bezwzględnie, w sposób niszczycielski spójnię naszą społeczną od samych jej podstaw. Jeżeli się zważy, że życie zbiorowe było ponadto w znacznej mierze podminowane korupcją wiedeńską i rozkładowym wpływem żydowskim, zrozumiemy, jak trudno było w takiej atmosferze pracować nad skierowaniem życia politycznego na zdrowe tory. Mimo to kierunek wszechpolski w Galicji znalazł znaczny oddźwięk, i to zarówno w warstwach wyższych, jak w szerokich masach ludowych, dzięki temu, że umiał szarpnąć sumieniem narodowym i wydobyć na jaw i powołać do działalności publicznej żywioły rzetelne, o prawidłowym zmyśle politycznym, a przytłoczone rozpanoszonymi dotąd prądami politycznymi i społecznymi.

Grunt zaboru pruskiego był bez porównania podatniejszy dla ruchu demokratyczno-narodowego, Były i tato trudności do przezwyciężenia; były one jednakowoż znacznie mniejsze, miały bowiem charakter czysto polityczny, podczas kiedy zdrowe podłoże moralne sprzyjało zaaklimatyzowaniu się nowej idei, a raczej odrodzeniu się idei starej, która nie uznawała podziałów narodu i wysuwała realne cementowanie jego jedności na czoło wszystkich zadań politycznych. Kierunkowi ugodowemu w erze kanclerza Caprivi’ego przeciwstawił się był w ostatnim lat dziesiątku toinio – nego wieku — oprócz grupy gorętszej szlachty, idącej za „Gońcem Wielkopolskim“ Ludwika Rzepeckiego — ruch polityczny, który przybrał nazwę ruchu ludowego, a który wniósł zarazem do życia publicznego demokratyczny postulat powołania szerokich warstw do praw i obowiązków politycznych, czego wymagał interes samoobrony narodowej, osłabionej wskutek szczerb, jakie w szeregach ziemiaństwa wyrąbała pruska Komisja Kolonizacyjna. Zasługą ruchu ludowego było ponadto wzmocnienie rdzennie polskiego stanu średniego w miastach i wywalczenie należnego mu w społeczeństwie stanowiska oraz słusznych wpływów. Polityczne podźwignięcie mieszczaństwa, opartego o zdrowe podstawy gospodarcze, było nawet głównym dorobkiem ruchu ludowego w zaborze pruskim, który tym sposobem przyczynił się wydatnie do przyśpieszenia i utrwalenia w zachodniej dzielnicy rozwoju racjonalnej, nowoczesnej struktury społecznej. Opozycja jednakowoż ruchu ludowego wobec polityki ugodowej nie była dość zasadnicza: zwalczano ugodowców nie ze stanowiska negatywnego stosunku do Prus i Rzeszy Niemieckiej, lecz jako „dworusów“, kokietujących cesarza, jego kamarylę i jego ministrów; potępiano lojalistyczne metody działania obozu ugodowego wobec dworu i rządu, ale opowiadano się stanowczo za legalizmem w stosunku do państwa i jego konstytucji.

REKLAMA/Advertisement

Z tych torów na drogę formalnie już tylko, z konieczności maskowanej, ale w istocie, przekonaniowo, zasadniczej opozycji wobec Prus i Rzeszy Niemieckiej, a celowego dążenia do odzyskania niepodległości państwowej poprowadził społeczeństwo zaboru pruskiego ruch wszechpolski. Żywioły, przodujące pokoleniu, które w początkach bieżącego wieku wstąpiło w życie publiczne, wychowały się na „Przeglądzie Wszechpolskim“; nie tylko zapłodnił on je ideowo, ale umiał też przemówić do ich praktycznego zmysłu politycznego niezwykłym wczuciem się w życie Polaków w zaborze pruskim, w życia tego strony dodatnie i ujemne, w okoliczności jemu sprzyjające i niebezpieczeństwa grożące narodową katastrofą. Prąd demokratyczno-narodowy spotkał się pierwotnie z ostrym sprzeciwem ruchu ludowego, zdołał jednakowoż przekonać jego kierowników o słuszności swego programu, przyciągnął ich do siebie i stworzył wraz z nimi wspólną organizację, w której ludowcy zrośli się z ideą i polityką wszechpolską. Upłynęło zaledwie kilka lat działalności Narodowej Demokracji oraz założonego przez nas w roku 1906 ,,Kuriera Poznańskiego“ i redagowanego z nim wspólnie „Orędownika“, dotychczas głównego organu ruchu ludowego, a społeczeństwo zaboru pruskiego zerwało z zasadą legalizmu wobec Prus, degradując ją do roli parawanu tylko w jawnym życiu politycznym. Społeczeństwo poszło za świeżym prądem, który mu dał obok szerokiego programu skojarzenie pobudki idealistycznej z realistyczną metodą myślenia i działania politycznego i który wzmocnił energię walki z systemem pruskim, powołał do niej także lud polski Śląska Górnego i podkreślił szczególną wagę ziem nad dolną Wisłą i nad brzegiem morza.

REKLAMA/Advertisement

Tymczasem rozwój wypadków na terenie międzynarodowym nakładał na przewidujących polityków polskich obowiązek przyśpieszenia tempa akcji, uświadamiającej społeczeństwu, że zbliża się moment starcia dwóch światów: obozu niemieckiego z antyniemieckim, i że w zderzeniu tym Polska stanąć musi możliwie zwarcie po stronie bloku antyniemieckiego, Ponieważ bloku tego częścią składową była Rosja należało dołożyć wszelkich starań, by się wzajemne stosunki rosyjsko-polskie ułożyły korzystnie i stanowiły tym samym naturalną podstawę do współpracy Polski z Rosją i jej sprzymierzeńcami w czasie wojny. Ze strony polskiej, i to ze strony Narodowej Demokracji, zrobiono ten wysiłek, choć nietrudno było przewidzieć, że napotka on na bardzo wielkie przeciwności zarówno z zewnątrz, jak z wewnątrz, że narazi obóz na większe, czy mniejsze niepowodzenia w Piotrogrodzie oraz na niepopularność, a nawet nienawiść w pewnych sferach własnego społeczeństwa. Ale nakaz sumienia narodowego i rozumu politycznego był zbyt kategoryczny, by można było się wahać, czy należy obowiązek wobec przyszłości spełnić, czy też się od niego uchylić.

Postawiono sprawę jasno i wyraźnie: Rosja miała wiedzieć, że w razie wojny z Niemcami będzie mogła liczyć na Polskę, że naród polski gotów do rosyjskiego wyciągnąć dłoń porozumienia, że natomiast nie dopuści nigdy do roztopienia sprawy polskiej w morzu rosyjskim, że domaga się dla siebie i domagać się nie przestanie roli gospodarza we własnym kraju, Z tych założeń wychodziło odporne, samodzielne stanowisko polskiego obozu narodowego wobec rewolucji rosyjskiej po wojnie japońskiej; tymi samymi motywami kierowała się pozytywna polityka polska w trzech dumach państwowych; i ta sama myśl twórcza przyświecała udziałowi Polaków w ruchu tzw. neosłowiańskim, który — w przeciwstawieniu do starego panslawizmu, służącego jednostronnie Rosji — opierał się na zasadzie równorzędności narodów słowiańskich (zjazd w Pradze czeskiej w roku 1908).

Programowe ujęcie stanowiska Polski wobec Rosji z jednej, a Niemiec z drugiej strony dała, na tle oceny rozwoju stosunków międzynarodowych, wydana w tymże roku książka Dmowskiego „Niemcy, Rosja i kwestia polska“, przełożona wkrótce na język rosyjski, francuski i fiński. Scharakteryzowała ona olbrzymi rozrost wpływów niemieckich w Europie środkowej i wschodniej, ujarzmienie przez Niemcy Austro-Węgier i uzależnienie Rosji. Przedstawiła całą grozę niebezpieczeństwa niemieckiego zarówno dla Rosji, jak dla Polski oraz w ogóle dla Europy. Usiłowała tym samym wzbudzić czujność mocarstw zachodnich względem polityki niemieckiej i zainteresować je kwestią polską ze stanowiska własnych ich interesów, uświadomić opinii rosyjskiej, jak Rosja staczała się coraz bardziej w przepaść niewoli niemieckiej, a rząd rosyjski, odpychając Polskę, pracował dla Niemiec i zbliżał upadek mocarstwowego stanowiska Cesarstwa, ostatecznie wykazać społeczeństwu własnemu stan sprawy polskiej w układzie stosunków międzynarodowych, rolę Niemiec w kwestii polskiej oraz zadania w tej sytuacji polityki polskiej.

REKLAMA/Advertisement

W Rosji, przynajmniej w jej sferach decydujących, posunięcia polskie nie przemówiły do przekonania i rozumu politycznego, przeciwnie, wzbudziły tym większą podejrzliwość. Jak w latach 1905-06 reakcja rosyjska byłaby wolała, gdyby nie socjalistyczne tylko koła, lecz całe społeczeństwo polskie było się zaangażowało na rzecz rewolucji i ułatwiło władzom dokonanie zemsty na całej ludności polskiej, — tak na politykę polską w dumie, która usiłowała pogodzić dążenie Polaków do praw autonomicznych z popieraniem togo, co wzmacniało antyniemiecki kierunek polityki zagranicznej i militarną siłę państwa rosyjskiego, by było ono i moralnie i fizycznie zdolne do wojny z Niemcami, — odpowiedziano nie aktami dobrej woli, lecz uderzeniami pięścią, jednym po drugim. Robiło to wrażenie, że chciano za wszelką cenę pchnąć Polaków do manifestacji antyrosyjskich, antypaństwowych, by się móc z polskimi „inorodcami“ porachować „w przyspieszonym tempie“. Oburzano się, że taktyka Koła Polskiego zmierzała pod różnymi pozorami w gruncie rzeczy do przypomnienia sprawy polskiej opinii zagranicznej, i że celowi temu służył tym bardziej — co zresztą odpowiadało prawdzie — czynny udział Polaków w ruchu neosłowiańskim, wskutek czego postarano się o wypaczenie i zahamowanie ruchu.

A cóż dopiero mówić o przyjęciu książki Dmowskiego? Mogła ona duże zrobić wrażenie na zachodzie Europy, mianowicie we Francji, — znaczne także w politycznie światłych i rozumnych kołach społeczeństwa rosyjskiego, ale Rosja urzędowa, szczególnie ta, która sterowała polityką wewnętrzną państwa, zajęła wobec programowego wypowiedzenia się Dmowskiego stanowisko odpychające, wrogie; czuła instynktownie, że droga, nakreślona w książce ,,Niemcy, Rosja i kwestia polska“, musi Polskę rychlej, czy później powieść na teren międzynarodowy. A pod tym względem Rosjanie nie tylko wsteczni i germanofilscy, ale z małymi wyjątkami wszyscy byli nieubłagani.

Marian Seyda

—————–
Marian Seyda (1879 – 1967) – polityk i publicysta związany z ruchem narodowym, w II RP poseł na Sejm Ustawodawczy oraz I kadencji, senator II i III kadencji, członek Komitetu Ministrów dla Spraw Kraju z ramienia Stronnictwa Narodowego od 8 listopada 1939 r. Od 1900 r. należał do Ligi Narodowej, a potem był komisarzem LN na zabór pruski. Został współzałożycielem Centralnej Agencji Polskiej w Lozannie. Wszedł w skład Komitetu Narodowego Polskiego. W 1919 r. był ekspertem do spraw politycznych przy delegacji na konferencję pokojową w Paryżu.

REKLAMA/Advertisement