REKLAMA

REKLAMA

Marian Seyda: Cechy zasadnicze polskich celów wojny

340

Cele wojny narodu polskiego są uczciwe i rozumne, drogi nasze, do tych celów wiodące, — proste i wyraźne, argumenty — tak naturalne, że możemy gardzić uprawianiem “fałszywej gry”, zalecanej nieraz jako szpzyt politycznej umiejętności i dyplomatycznej zręczności.

* * *
Cele uczciwe i rozumne – bo czyż nie jest wzorem uczciwości i rozumu politycznego trzymanie się w sprawie granicy wschodniej tego, co w traktacie ryskim przez obie strony ustalone zostało dobrowolnie i trwać miało na stałe, a co równa się nieprzekraczaniu przez Polskę z własnej inicjatywy zamierzeniami swymi granicy mniej więcej drugiego rozbioru? Prosimy z tym zestawić pretensje zwolenników “ linii Curzona,” według których Polska za wszystko, co uczyniła w tej wojnie i co stale czyni dalej, miałaby być ni mniej, ni więcej, tylko zepchnięta ze swoją granicą wschodnią na linię — trzeciego rozbioru! Czy zgoła, porównując z naszym umiarem, pretensje tych, co by tę granicę, przynajmniej na południu, przesunąć chcieli jeszcze bardziej na zachód!

REKLAMA

Nie mniej uczciwą i rozumną jest nasza polityka w sprawie granicy z Niemcami. Jak na wschodzie, tak na zachodzie konieczność utrzymania integralności obszaru naszego państwowego z 1 września roku 1939 nie wymaga wytaczania specjalnych argumentów natury moralnej. Oczywiste jest również, że Polska istnieć nie może bezpiecznie bez Prus Wschodnich i Gdańska. Bez przyłączenia Śląska Opolskiego i jego ludu wiernego do państwa polskiego z pewną na tym odcinku poprawką granicy czeskiej cała kombinacja federacji, czy konfederacji Europy środkowo-wschodniej zawisa w powietrzu. Przesunięcia granicy naszej na zachód, wyprostowania jej i skrócenia wymaga tak samo niezbędnie bezpieczeństwo Polski, a szczególnie jej portów morskich, mających służyć całej Europie środkowo-wschodniej. Istnienie ponadto polskiej, podobnie jak czeskiej, strefy okupacyjnej przez dłuższy okres 10 lat będzie leżało w tej samej mierze w interesie utrwalenia pokoju powszechnego, jak okupacja przez sprzymierzonych Niemiec w ogóle. We wszystkich punktach bezpieczeństwo Polski związane jest ściśle z dobrem powszechnym i wszystko utrzymane w karbach rozsądku, który mając przed oczyma wizję wielkiej, ale sensownej i mocnej Polski, ma odwagę przeciwstawiać się temu, co dla jej przyszłości jest szkodliwe, co jej dobro rzeczywiste podporządkowuje względom ubocznym, małym, demagogicznym.

* * *

Drogi, wiodące do uczciwych i rozumnych celów wojny narodu polskiego, są proste i wyraźne, pozbawione wszelkich krętych ścieżek “ fałszywej gry.” Polityka polska nie potrzebuje stosować środków starej szkoły dyplomatycznej, przeciwnie, może wszystkim w równej mierze okazywać swe właściwe, swe prawdziwe oblicze. To wielka nasza siła. Nie znaczy to, byśmy w metodzie działania nie mieli przestrzegać zasad ładu i porządku, zasad racjonalnej planowości, wiodących nas w sposób możliwie pewny i szybki do celu. Nawet najuczciwsza polityka, to nie zabawa dzieci zgiełkliwych i krzykliwych. Jeżeli w polityce trzeba zawsze działać z poczuciem odpowiedzialności, z świadomością tego, co, kiedy i jak należy robić, obowiązek ten jest stokrotnie silniejszym nakazem narodowo-moralnym w okresie dziejów, w którym ważą się losy Polski może na wieki.

REKLAMA

* * *

Uczciwy i rozumny charakter polskich celów wojny daje nam wielką wewnętrzną, duchową równowagę. Program naszych celów ma takie cechy, że staje się w umyśle polskiego ogółu, poważnie myślącego, frontem jak gdyby ze stali. Każdy z nas świadom jest tego dobrze, że front ten drgnąć nie może na żadnym odcinku, że wykluczone są wszelkie przetargi “ za to-tam to,” — że, jak naród polski zwalczał i zwalcza bezwzględnie zakusy niemieckie zepchnięcia Polski na wschód, tak przeciwstawia się i przeciwstawiać się będzie wszelkim próbom wycofania państwa polskiego z pozycji na ziemiach wschodnich, z którą ono weszło w tę najstraszniejszą z wszystkich wojen.

Nie można Polski “przewozić na kółkach” ; zbyt poważne jest dzieło kulturalne, przez nią dokonane. Równowaga, polityce polskiej właściwa, unika tego, by  wybujałości, przekraczające granicę realnie pojętej wielkiej i potężnej Polski stawały się wodą na młyn tych, co by chcieli zepchnąć ją z rubieży jej wschodnich ; ale równowaga ta wyklucza tak samo “zawieszanie na pewien czas” walki o nasze postulaty zachodnie dla zestrzelenia jakoby wszystkich wysiłków ku obronie naszego stanu posiadania na wschodzie. “Et haec facienda et ilia non om ittenda”.  Obu zagadnieniom, zarówno zachodniemu, jak wschodniemu, poświęcone być muszą wszystkie nasze siły moralne, umysłowe i fizyczne, bez żadnej przerwy na żadnym odcinku, bez obniżania napięcia woli tu, czy tam, choćby na chwilę, z całym zdecydowaniem, w sposób twardy, męski, po żołniersku.

REKLAMA

Marian Seyda

za: Biuletyn Klubu Narodowego = Bulletin of the Polish National Club, nr 4/1943

—————–
Marian Seyda (1879 – 1967) – polityk i publicysta związany z ruchem narodowym, w II RP poseł na Sejm Ustawodawczy oraz I kadencji, senator II i III kadencji, członek Komitetu Ministrów dla Spraw Kraju z ramienia Stronnictwa Narodowego od 8 listopada 1939 r. Od 1900 r. należał do Ligi Narodowej, a potem był komisarzem LN na zabór pruski. Został współzałożycielem Centralnej Agencji Polskiej w Lozannie. Wszedł w skład Komitetu Narodowego Polskiego. W 1919 r. był ekspertem do spraw politycznych przy delegacji na konferencję pokojową w Paryżu.

REKLAMA