Marechal: Pandemia koronawirusa pokazała, że UE i europejska solidarność to fikcja, maskarada

Marion Maréchal – wnuczka Jean-Marie Le Pena, była posłanka Frontu Narodowego a obecnie szefowa założonej przez siebie szkoły wyższej pod nazwą Instytut nauk ekonomicznych, społecznych i politycznych (ISSEP) – w artykule opublikowanym w  serwisie informacyjnym Atlantico poddała ostrej krytyce reakcję eurokratów na kryzys związany z pandemią.

– Ta pandemia, całkowicie ukrywająca presję migracyjną u bram Grecji i debatę na temat emerytur, wstrząsa naszą pewnością i uwypukla nasze liczne słabości – zaczyna siostrzenica liderki Zgromadzenia Narodowego, Marine Le Pen.

– Słyszę, jak analizują i ubolewają nad deindustrializacją Francji, która stała się niezdolna do produkcji maseczek i respiratorów na swoim terytorium. Zagrożenie dziesiątkami tysięcy zgonów w końcu otwiera oczy na cnoty suwerenności narodowej. Ten polityczny cel, do którego dąży każdy wielki naród, nie jest prostym reakcyjnym hasłem, ale wolnością niepodlegania dobrej woli obcych krajów, by przetrwać. Francja, szósta potęga światowa, jest zmuszona błagać o pomoc z Chin, aby otrzymać pilnie milion maseczek. Co stałoby się z tą cenną dostawą, gdyby Chińczykom nie udało się powstrzymać epidemii na ich terenie? – zapytuje.

REKLAMA/Advertisement

– Słucham, jak martwią się ryzykiem niedoboru leków, udając że odkryli, że globalizacja gospodarcza doprowadziła do przeniesienia wielu strategicznych działań, by nie powiedzieć istotnych, za granicę. Ci sami ludzie, którzy do tej pory opowiadali się za gospodarką usługową i „wysoką wartością dodaną” jako jedynym konkurencyjnym rozwiązaniem, wreszcie zrozumieli, że rolnictwo, zdrowie, energia, obrona to wszystko sektory, w których musimy działać uważnie i z wyczerpywalnymi zasobami – pisze Francuzka.

– I jak zwykle Unii Europejskiej nie ma. UE, ten mop Erdogana, po raz kolejny mistrzowsko demonstruje swoją bezużyteczność, ale jednocześnie szybko podejmuje działania, jeśli chodzi o poświęcanie Grecji. Po nakazaniu państwom zamknięcia granic „tylko w ostateczności”, UE wystartowała powoli i w najbliższych dniach będzie głosować w sprawie „inicjatywy inwestycyjnej w odpowiedzi na koronawirusa” (…) Narody po raz kolejny pokazały, że są niezbędne, bez względu na to, co mogą myśleć zwolennicy organizacji ponadnarodowych. Prawie 30 lat budowania europejskiej konstrukcji chwieje się, bo „solidarność” między państwami członkowskimi rozpadła się przy pierwszym wielkim kryzysie zdrowotnym – tłumaczy Marechal. –  Chiny przybyły z pomocą Włochom przed Francją, a tymczasem rzecznik rządu Sibeth Ndiaye udziela lekcji Włochom. Angela Merkel już nie udaje, że gra wspólnie, i ani razu nie wypowiedziała słowa „Europa” w przemówieniu do swoich współobywateli.

REKLAMA/Advertisement

– Ile wstrząsów finansowych, gospodarczych, zdrowotnych i migracyjnych zajmie, aby nasi przywódcy w końcu zrozumieli, że ta europejska „Unia” to maskarada? Ta europejska niepodległość, do której aspiruje Francja, jest marzeniem, którego wielu naszych sąsiadów nie podziela? Czy pojawienie się potęgi europejskiej jest pobożnym życzeniem w obecnej strukturze i regułach? Ta porażka jest tym bardziej dramatyczna, że ​​widzimy azjatycką siłę w spektakularny sposób. Wszyscy widzą zdolność Japonii, Hongkongu, Tajwanu, Korei Południowej i Singapuru do powstrzymania zjawiska zarażenia, wydajności systemu szpitalnego, a przede wszystkim niesamowitego postępu technologicznego. W obliczu niedociągnięć UE kraje takie jak Włochy i Serbia zwracają się do Chin, które mają dziś zdolności produkcyjne,  z których sami zrezygnowaliśmy – konkluduje była posłanka.

Na koniec zauważa, że są dobre rzeczy, jak faktyczny rozpad strefy Schengen i że “nadszedł czas, aby w tym trudnym okresie ponownie zdefiniować priorytety państwa, przywrócić Francji suwerenność i dokonać przeglądu systemu europejskiego”.