Maliński: Największy grzech polskich narodowców

Niedawno mieliśmy rocznicę śmierci najwybitniejszego polskiego polityka, ojca ruchu
narodowego, architekta niepodległej Polski – Romana Dmowskiego.


Ale ja nie mam zamiaru jak co roku wklejać tych samych mądrości i wspomnień. Korzystając z rocznicy chciałbym wspomnieć o największym grzechu narodowców w Polsce. Mianowicie – przez te lata nie budowaliśmy kapitału, który pomógł by nam przetrwać w coraz bardziej totalitarnej rzeczywistości. Przez ostatnie lata zbudowaliśmy najsilniejsze po wojnie struktury, wykształciliśmy liderów, którzy merytorycznie biją na głowę resztę polskiej klasy politycznej. Rozwijają się nasze media i nowe media. Doceniam pracę stricte polityczną Ruchu Narodowego (byłem wszkaże jej świadkiem, od lat oglądam wszystko z pierwszej ręki, parę razy brałem też udział w istotnych wydarzeniach), kształtowanie elit wśród młodych przez Młodzież Wszechpolską, która jak na swoje skromne warunki robi naprawdę dużo. Widzę też jak istotne społecznie projekty inicjuje się wokół Stowarzyszenia Marsz Niepodległości.

Rzecz jasna widzę także paxowskie zacięcie i podobne próby w środowisku Xportal. Mamy w końcu jako narodowcy kilku posłów w Sejmie i pewne możliwości pormowania idei. I co z tego?
Bez własnych przedsiębiorstw, klastrów, cechów, stowarzyszeń czy nawet związków zawodowych, nasze życie codzienne staje się bardzo ciężkie, czasami uciążliwe. I absolutnie nie mówię tutaj o czerpaniu osobistych korzyści z działalności. Mówię o tym, że w ciągu kilku ostatnich lat coraz systematyczniej zaciska nam się pętlę na szyi. Upolitycznianie coraz to nowych sfer życia, poprawność polityczna czy homoterror duszą nas coraz bardziej. Do wielu stanowisk pracy mamy zamknięte drzwi z “zasady”. Specjaliści od HRu z miejsca odrzucają kandydatów na stanowiska “upolitycznionych” – a w dobie mediów społecznościowych w chwilę idzie to wyszukać. Byle grupka lewicowych oszołomów pod dyktatem terroru poprawności politycznej może doprowadzić do bankructwa nasze firmy, wymyślając różne irracjonalne bojkoty.

REKLAMA/Advertisement

Na początku swojej wypowiedzi nakreśliłem różne obszary, gdzie jako środowisko odnosimy pewne sukcesy. Jednakże osią tego, co chcę przekazać, jest zupełnie inny aspekt. Bez silnego filaru gospodarczego wzorem tradycji polskiej spółdzielczości i przedsiębiorczości nie będziemy mogli realizować naszych projektów. Jeżeli szeroko rozumiany ruch narodowy w Polsce ma przetrwać i rozwijać się, to musimy być całkowicie niezależni gospodarczo i ekonomicznie (jako środowisko) od państwa i kogokolwiek. Ta swoista niezależność bierze się z pieniędzy, których nie da się zastąpić crowdfundingiem czy publicznymi środkami, na które nie ma co liczyć. Tutaj trzeba wypracować odpowiedni kapitał. Prowadzić przedsiębiorstwa niczym Pax, by jak wtedy ludzie zaszczuci przez system mogli znaleźć tam pracę.

Profil działalności musi byc znacznie szerszy aniżeli tylko odzież patriotyczna czy narodowe czasopisma. Płyn “Ludwik” jest tutaj dobrym przykładem. Ponadto należy aktywnie rozwijać ruch spółdzielczy, organizacje zrzeszające przedsiębiorców i projekty nastawione na generowanie środków i różnych zasobów. Ważne są także własne związki zawodowe i organizacje pracownicze. Nie po to, aby zaginać rzeczywistość i podejmować bezsensowną walkę z prawami ekonomii. Ale po to, żeby skutecznie egzekwować warunki zawartych umów i może przede wszystkim po to, żeby nie można było nas bezpodstawnie wyrzucać z pracy ze względu na prezentowany światopogląd. Siatka wzajemnych powiązań gospodarczych powinna być tak duża i silna, by przetrwać każdy bojkot ze strony lewicowych oszołomów czy każdy atak ze strony państwa. Bez tego w przyszłości skończymy jak Żołnierze Wyklęci jedzący mech w lesie albo jak zasłużeni działacze Solidarności, którzy porzuceni przez świat bez środków do życia dogorywają gdzieś robiąc pod siebie.

REKLAMA/Advertisement

A analizując historię bez żadnych problemów możemy stwierdzić, że jesteśmy na jak najlepszej drodze, żeby do nich dołączyć. Czasy są mało ciekawe, a będzie dużo gorzej. Szkoda, że osoby decyzyjne na szczeblu centralnym wcale o tym nie myślą. Poniekąd także dlatego, że są słusznie zajęci pracą na innych polach działalności. Mam nadzieję, że jednak to się zmieni. Konkluzja jest jedna – bez zbudowania niezależnego kapitału i środków finansowych opartych na warunkach rynkowych nie przetrwamy. I żadne inne pole działalności, choćby najlepiej rozwinięte nam tego nie zastąpi.

Michał Maliński – prezes koła Ruchu Narodowego w Opolu