Maksymowicz: Terror polityczny i medialny w UE i w USA

Doprawdy trzeba podziwiać istniejąca jeszcze w USA wolność słowa. Choć może się wydawać, że to nic nadzwyczajnego, wszak w Polsce mamy też na tym samym poziomie prawnym gwarancje tejże wolności. Pod tym względem różnica jest jednak uderzająca. Te same prawa w praktyce dają całkiem odmienne efekty. Tu chodzi nie o prawa, ale o sposób ich wykorzystania.

Na tym tle można powiedzieć, że polskie media owszem wykorzystują te prawa do głoszenia niezależnych opinii, ale raczej w formie biernej. Polega ona na tym, ze powiela się poglądy i uzasadnia decyzje tzw. celebryj, która nawzajem w mediach popiera swoje zdanie na każdy ważny temat. Gdzieś na marginesie tych najważniejszych mediów jest też uprawiana całkowita wolność słowa. Jeżeli tak, to wydaje się że nie ma żadnej pod tym względem różnicy miedzy Polską a USA. Pod względem formalnym być może, że tak jest.

Gdzie zatem ona istnieje? Ano przede wszystkim wśród autorów. Bo jak wiadomo, ludzie wszędzie są najważniejsi, a nie prawo, które po pierwsze może być dowolnie interpretowane, a po drugie stosowane wybiórczo i hasłowo, stosownie do zaistniałych okoliczności. Otóż w USA, te marginalne media, nie kontrolowane przez wielki kapitał i związanych z nimi polityków, są dość powszechnie czytane i słuchane, gdyż budzą zainteresowanie ze względu na wysoki poziom zamieszczanej w nich publicystyki. Dzieje się to z tego powodu, że wybitni amerykańscy publicyści, ekonomiści, politycy i wszelkiej innej specjalności uczeni nie stronią od wyrażania w nich swoich opinii, analiz, prognoz i ocen. Nic sobie oni nie robią z oburzenia, potępienia i egzorcyzmów, jakie odbywają się w wiodących przekazach informacyjnych tego kraju.

Tu dla przykładu można podać jednorazowe wydarzenie, jakie miało miejsce w TV Polsat w dniu 26.11.2020, kiedy do studia zaproszono Edytę Górniak, która wyraziła swoje zdanie na temat pandemii i stosowanych przeciwko niej szczepień ochronnych. Oburzenie liberalnych mediów nie miało końca. Napływające w tej sprawie protest spowodowały, że TV Polsat, już więcej nie powtórzyła podobnego naruszenia powszechnie obowiązującej narracji na ten i podobne inne tematy. Jak zareagowano by na taki przypadek w USA? Otóż stacja taka, wręcz przeciwnie zaprosiłoby jeszcze więcej znanych postaci nie podzielających zdania polityków i ich akolitów. Zyskałaby ona na popularności, reklamach i pieniądzach, nie mówiąc już o najważniejszym przesłaniu mówienia prawdy, o tym co niezależni eksperci uważają na ten temat.

Terroryści z UE

REKLAMA/Advertisement

Panujące poparcie dla rządu w jego nieustępliwym sprzeciwie dla sztucznie narzucanej nam zależności finansowych UE w sprawach praworządności jest niewątpliwym czymś godnym uznania dla wielu środowisk. Trwa jednak batalia sił lewicowo – liberalnych dla bezwzględnego podporządkowania się tym żądaniom. Są sygnały, że podziały w tej sprawie istnieją również w samym rządzie. Ich eskalacja może doprowadzić do jego upadku. Nowy rząd prawdopodobnie bez szemrania zaakceptuje wszystko co zażyczy sobie UE. Generalnie ten poziom debaty dominuje w polskich mediach.

Całkiem inaczej polskie sprawy widziane są przez czołowych ekspertów w USA. Otóż konflikt polsko – węgierski z UE postrzegany jest tam, jako terrorystyczny zamach na kraj, który ośmiela się mieć jakiekolwiek własne zdanie, w sprawach, które są w interesie państw decydentów. Są nimi Niemcy i Francja. Dyktatu tego Brytyjczycy nie mogli przełamać i dlatego odeszli z UE. Przedłużające się rozstanie jest też czymś niebywałym. Oto UE żąda, aby po odejściu Zjednoczonego Królestwa, nadal mogli oni korzystać z dawnych przywilejów. Dotyczy to np. gospodarki morskiej w ramach której rybacy UE będą mogli łowić na wodach terytorialnych Wielkiej Brytanii. O żadnej suwerenności UE nie chce nawet słyszeć. Jeżeli nie będzie zgody na rabunkową gospodarkę morską, to UE zastosuje wszelkie możliwe sankcje i ograniczenia handlowe. Amerykanie nazywają to terroryzmem o skali międzynarodowej, który winien być potępiany, tak jak każdy inny terroryzm. Podobnie widza oni też konflikt UE – Polska i Węgry. Terroryści z UE grożą daleko idącymi konsekwencjami za to, że oba te kraje walczą, tylko o zachowanie swojej tożsamość narodowej. Co najciekawsze to, że w USA dostrzega się potrzebę międzynarodowego sprzeciwu dla tego rodzaju terroru. Uważają oni, że dawny Trójkąt Weimarski, a obecnie czworokąt dla jego niwelacji winien nawiązać bliższe stosunki z Rosją. Węgry poczyniły już znaczące kroki w tym kierunku. Po prostu Amerykanie uważają, że każdy kraj ma prawo do obrony swoich interesów realizując je w długofalowych działąniach na arenie międzynarodowej. Niedwuznacznie dają oni do zrozumienia, że w kryzysowej sytuacji USA nie wesprze ani Węgrów, ani Polaków, gdyż globalne interesy tego kraju są całkiem inne.

Terror w USA

Coraz częściej i coraz większą dominację terroru eksperci tego kraju dostrzegają w zamachu jaki miał miejsce w 1963 na prezydenta Johna F. Kennedyego (JFK). Przekonanie jest jedno. Zamach został zorganizowany przez połączone siły specjalne CIA i FBI. Pomimo wszelkiego niszczenia dowodów, mordownia niewygodnych świadków, prawda jest taka, że strzały do prezydenta zostały oddane z dwóch kierunków, o czym ewidentnie przekonuje autopsja jego czaszki, która przestrzelona jest zarówno czołowo, jak i z boku. Najważniejsze dokumenty z śledztwa na ten temat nadal są utajnione. Dlaczego JFK został zamordowany? Ponieważ miał on wizję innej Ameryki, aniżeli kompleks wojskowo – przemysłowy i finansowy. Jego dążenie do pokojowego rozwiązywani konfliktów międzynarodowych było sprzeczne z ich eskalacją przez te właśnie siły, które zarabiały na tym miliardy i biliony dolarów. Długotrwała dominacja w służbach specjalnych jego osobistego wroga Allana Dullesa umożliwiła sprawne przeprowadzenie tego zamachu.

Teraz sytuacja staje się podobna. Donald Trump daleki jest od ideałów JFK, ale jednak w jakiś sposób usiłuje do nich przynajmniej nawiązać. To zbrodnia. Wydawało się, ż zostanie ona zniwelowana w 2016 r. przez wybór H. Clinton. Nieudana kampania wyborcza uzyskała swoje przedłużenie w nieustannym ataku medialnym i politycznym usiłującym powiązać zwycięstwo Trumpa z poparciem Rosji. Nowoczesna aparatura wyborcza maszyn do głosowania miała być tym razem tak zaprogramowana, że niezależnie od tego na kogo ludzie będą głosować, maszyna wskaże tego, który wcześniej został zaprogramowany. To znacznie pewniejsza metoda od zabójstwa jakim posłużono się w stosunku do JFK. Wyborczy wynik nie wzbudza żadnych podejrzeń, a wręcz przeciwnie budzi uznanie i podziw. Protesty prawników Trumpa wydają się być w tej sytuacji przysłowiową już musztardą po obiedzie. Przedkładane przez nich liczne dowody wyborczych przestępstw muszą znaleźć uznanie stanowych sądów i sądu najwyższego w USA. Rozprawy na ten temat będą się przedłużać, a nominacja ma nastąpić już 14 grudnia przez Kolegium Elektorów, od którego nie ma już odwołania. Trump zapowiada, że nie spocznie w tej sprawie. Jego sugestie zmierzają do naśladownictwa gen. W. Jaruzelskiego i wprowadzenia stanu wojennego oraz aresztowania wszystkich przestępców wyborczych raz ich prawomocnego skazania. Ta wersja wydarzeń poza retoryką wydaje się być najmniej prawdopodobna. Tym razem wszelkie podobieństwa do JFK mają być definitywnie zapomniane i zakazane.

Na strzępy.

USA dla Polski jest strategicznym sojusznikiem gwarantującym nam nasza niepodległość. Po zapoznaniu się z tym, co dzieje się w sprawach wyborów w USA, można przytoczyć anglosaskie przysłowie, że jak ma się takich przyjaciół to wrogowie nie są potrzebni. Nie mniej coraz bardziej wśród polityków umacniana jest koncepcja, aby nasze sojusze militarne oparte został już nie na budowie “Fort Trump”, ale na jego alternatywie “Fort Biden”. Oznacza to, że polska polityka podobnie jak we wrześniu 1939 r. nalazła się w pułapce. Obaj najbliżsi sąsiedzi są zainteresowani likwidacją naszej niepodległości. Jest więcej niż pewne, że jakakolwiek nawet próba porozumienia się z Rosja zakończy się rozerwaniem na strzępy obecnego rządu i jego politycznego zaplecza. Co do tego nie ma żadnej wątpliwości, gdyż siły specjalne amerykańskiego sojusznika są w naszym kraj na tyle silne, aby w sposób bezwzględny wykonać tego rodzaju zadnie. Pozostaję nam tylko sojusz z Węgrami, a i to pod warunkiem, że pójdziemy ich śladem, a na to się nie zanosi. Przede wszystkim dlatego, ze Węgry od wielu już lat przygotowywały się do podobnej rozgrywki zarówno z UE, jak i z coraz bliższymi relacjami z Rosją. Są oni zatem znacznie lepiej przygotowani do zmiany frontu. Po to, aby nie popadać w katastroficzne nastroje, trzeba powiedzieć, że podobne zamierzenia lepiej wykonaćj późno niż wcale. Wymaga to jednak dużej zręczności politycznej, dyplomatycznej oraz informacyjnej na rzecz pozyskania większości polskiej opinii publicznej. Trzeba przełamania obecnych podziałów politycznych na rzecz nowej jedności w reprezentowaniu tak wewnętrznych jak i zagranicznych interesów naszego państwa.

Adam Maksymowicz  

Adam Maksymowicz – absolwent Wydziału Nauk Przyrodniczych na Uniwersytecie Wrocławskim ze specjalnością geologia. Przez ponad 40 lat pracował w szeregu przedsiębiorstw i instytucji związanych z polskim górnictwem. Pracę zawodową zakończył jako Główny Inżynier w Biurze Zarządu KGHM Polska Miedź S.A. (1994 – 2005). Od 1968 roku publikuje prace naukowe i zawodowe dotyczące swojej specjalności. Zamieszcza liczne publikacje z zakresu biografii gen. Władysława Sikorskiego i Wojciecha Korfantego. Ekspert Instytutu im. Romana Rybarskiego.