REKLAMA

REKLAMA

Maksymowicz: Surowcowe narzekania i propozycja naprawy

107

Paweł Grudzień na łamach „Myśli Polskiej” (Nr 31-32, 28.07 – 4.08.2019) opublikował zbiór swoich pretensji dotyczących krajowego wydobycia węgla kamiennego w Polsce pod tytułem „Do ministra Tchórzewskiego”. Są to kwestie powszechnie znane i niejeden raz omawiane w niezależnych mediach. Tekst napisany w formule błagalno – katastroficznej zasługuje na uwagę, tak ze względu na jego formę, jak i nieśmiałą groźbę złego końca dla tej polityki wyrażoną słowami „Mene, tekel, fares”. Tego rodzaju podejmowanie kwestii węgla kamiennego w Polsce ma swoją długą tradycję przynajmniej od początku istnienia PRL, a we współczesnej Polsce również ma się dobrze. Jest to uprawianie polityki pozornej krytyki rządzących, przez jej akceptowanie w formie długich litanii narzekań, co skutecznie prezentuje wyżej wspomniany tekst.

Jego charakter uprawnionego narzekania najlepiej ilustruje anegdota o królu i podatkach. Król nie mając pieniędzy na rozrywki stale podwyższał podatki i pytał swoich poborców, co ludzie o tym mówią. Poborcy niezmiennie raportowali, że ludzie bez przerwy tylko narzekają na podnoszone podatki. Słysząc to król był spokojny i nadal kazał podnosić stawki podatkowe. Pewnego razy poborcy podatkowi donieśli królowi, że lud przestał narzekać, a zaczął się śmiać z nowych podatków. Król się przestraszył i kazał obniżyć podatki. Zbliża się już czas, kiedy na podobne rządowe próby „naprawy” sektora surowcowego przez jego likwidację, ludzie zaczną się śmiać.

REKLAMA

Oszustwo doskonałe

Teoretycznie jest ono niemożliwe, podobnie jak zbrodnia doskonała. Jednak wielu polityków ćwiczy swoje możliwości w tej materii zbliżając się do wymarzonego ideału. Polega to między innymi na tym, że kwestie związane z wydobyciem węgla kamiennego, a także w ogóle polskiej polityki surowcowej są rządowi doskonale znane. Od 10 lat pisane były na ten temat całe elaboraty dotyczące tego rodzaju polityki prowadzonej poprzednio przez koalicje PO – PSL, a obecnie PiS. Porównywanie obu tych formacji politycznych w tej sprawie wydaje się być nieuprawnione, wszak panująca nam obecnie władza w tej sprawie prowadzi całkiem inną politykę. Jej inność odnosi się jednak tylko do formy, a nie treści.

Pod względem formy osiągnięto efekt bliski doskonałości, której cele nakreślił znany wydawca, polityk i dziennikarz w jednej osobie występujący pod pseudonimem Adam M. Na związkowym spotkaniu we Wrocławiu poprzedzającym wprowadzenie stanu wojennego w listopadzie 1980 roku, chlapną on bez zastanowienia o istocie rzeczy w przyszłej polityce jego ugrupowania. Krytykując politykę znienawidzonego PZPR powiedział o nich mniej więcej te słowa: „Są oni tak głupi, że nie potrafią nawet nikogo oszukać”. Wniosek płynął z tego taki, że jak my dojdziemy do władzy, to tak was oszukamy, że będziecie tym jeszcze zachwyceni. Jak widać tego rodzaju nauka nie poszła w las. Bez przedmiotowe narzekanie na istniejącą sytuację w polskim górnictwie węgla kamiennego, jest jednym z elementów tego oszustwa. Polega ono na tym, że wszyscy decydenci doskonale wiedzą, co się dzieje, dlaczego i po co podtrzymuje się trwanie katastrofalnej sytuacji. Stanowisko rządu w podobnych sytuacjach trafnie określił Janusz Korwin Mikke, krótkim powiedzeniem, że „rząd rżnie głupa”. Z jednej strony to nic nowego, ale z drugiej budzi zdziwienie, że na takie numery daje się nabierać, skądinąd zasłużona dla sprawy narodowej „Myśl Polska”.

REKLAMA

Inwersja polityki surowcowej

Termin „inwersja” oznacza odwrócenie danego wydarzenia na jego przeciwieństwo. Coś takiego zaistniało również w omawianym tutaj temacie. Portal internetowy wnp.pl 23.07.2019 opublikował tekst „Andrzej Rzońca: Polityka szkodzi spółkom skarbu państwa”. Podstawowa teza jest taka, że „potrzebne jest odpartyjnienie, bo to co dotychczas było patologią stało, stało się normą”. Według tej koncepcji wpływ na obsadę stanowisk w spółkach skarbu państwa mają zyskać akcjonariusze mniejszościowi i prywatne agencje typu HR (Human Resources – agencje doradztwa personalnego). Szczegóły tej inicjatywy zaprezentowane przez prof. Andrzeja Rzońcę, są wielce dyskusyjne.

Jednakże podniesiony przez niego problem jest niezwykle istotny. Odwrócenie, czyli inwersja tego tematu polega na tym, że ekspert ekonomiczny Platformy Obywatelskiej, zgłasza propozycje całkowitej zmiany zarządzania spółkami skarbu państwa, po tym jak właśnie ta partia przez 8 lat kierując polską gospodarką, krytykowany obecnie system doprowadziła do swoistej perfekcji. O tym, że czytelnicy portalu wnp.pl pamiętają o tym, świadczą liczne komentarze dotyczące tego tekstu. Jak mantra powtarza się w nich stwierdzenie, że tego rodzaju propozycje wychodzące ze strony PO z wyżej wymienionych powodów są niewiarygodne. Z czym należy się zgodzić z tym jednak zastrzeżeniem, że wiarygodność nie ma tu nic do rzeczy, bo proponowane przez prof. Andrzeja Rzońcę zmiany może równie dobrze wprowadzić każda formacja polityczna, która utworzy rząd w wyniku zbliżających się wyborów parlamentarnych. Nie ulega najmniejszych wątpliwości, że zmiany te są pilnie potrzebne, gdyż kondycja finansowa i ekonomiczna spółek skarbu państwa daleko odbiega od wyników jakie osiągają podobne podmioty gospodarcze na świecie. Ponieważ większość kluczowych spółek skarbu państwa związanych jest z wydobyciem i wykorzystaniem surowców, jest to jednym z problemów tej branży. Przykładowo spółki te to KGHM Polska Miedź S.A., Polska Grupa Górnicza (PGG)., Polska Grupa Energetyczna (PGE), czy też jeszcze najlepiej sobie radzące Polskie Górnictwo Nafty i Gazu (PGNiG).

REKLAMA

Łup polityczny

Podjęta przez prof. A. Rzońcę debata nad zarządzaniem spółkami skarbu państwa, nie oznacza wcale akceptacji jego skomplikowanych w tej sprawie propozycji. Nie mniej coś z tym fantem trzeba zrobić, tak aby po każdych wyborach parlamentarnych zwycięska ekipa polityczna, nie mogła spółek skarbu państwa traktować jako swój łup polityczny. Od 1945 r zarządzanie w ten sposób polską gospodarką ma się dobrze. Poprzednio partia, która miała monopol obsadzała swoimi ludźmi wszystkie stanowiska w państwie. Teraz różnica jest tylko taka, że zamiast politycznego monopolu jest karuzela i przekazywanie monopolistycznych uprawnień kolejnym zwycięskim partiom politycznym. Ręczne sterowanie gospodarką w rozwiniętych państwach UE i na świecie jest już anachronicznym przeżytkiem. Dla jego zamaskowania po 1989 r. wprowadzono kodeks handlowy, w którym właściciel powołuje radę nadzorczą, a ta zarząd. Wszystko było by w porządku, gdyby tym właścicielem nie był skarb państwa, a ten jest w posiadaniu kolejnej partii politycznej. Po prostu dawna bezpośrednia dyktatura PZPR teraz została zastąpiona atrapą rady nadzorczej, o której składzie, tak jak poprzednio decyduje odpowiedni minister ręcznie zarządzając całą branżą. Domyślnie propozycje te zmierzają do pozbawienia prawdopodobnie zwycięskiego PiS do obsady swoimi ludźmi polskiej gospodarki. Pozornie tak to wygląda, w wyniku ewentualnej reformy, minister nie będzie mógł decydować o personaliach w firmach skarbu państwa. Jego koledzy stracą w tych spółkach możliwości łatwego i za nic nieodpowiedzialnego wysokiego wynagrodzenia za swoje usługi polityczne.

Kto zatem będzie decydował o personaliach na stanowiskach w tych firmach? Tego jeszcze nie rozstrzygnięto, ale już wiadomo, że nie powinni o tym decydować politycy. A kto będzie decydować? No właśnie, to winno być przedmiotem debaty, dyskusji i racjonalnych wniosków. Dla przykładu francuskie firmy państwowe nie są zarządzane przez polityków, a ci mają bardzo ograniczony wpływ na decyzje personalne w państwowej gospodarce. Powołane są do tego odpowiednie gremia związane z przedstawicielstwem nauki i przemysłu, które ustawowo uprawnione są do wysuwania odpowiednich kandydatur na te stanowiska. To, coś na wzór watykański, kiedy na biskupów i kardynałów przedstawia się papieżowi trzy kandydatury, z których on wybiera jedną na to stanowisko. Nie jest to system idealny, ale znacznie lepszy od widzimisię każdego ministra. Dlatego, przynajmniej od strony rzeczowej i podstawowej propozycje prof. Rzońcy trzeba poprzeć. Po prostu najwyższy już czas aby tak, czy inaczej rozstać się z obecnie zmodyfikowanym zarządzaniem spółkami skarbu państwa w stylu PRL.

Sami swoi

Polska tradycja polityczna nakazuje bojkotować wszelkie propozycje, jakie zgłaszane są przez przeciwników. Z góry zakłada się, że istnieje pod tym względem podstęp. To bez znaczenia, na czym on polega. Dochodzi do swoistej inwersji, że niezbędne dla państwa reformy zgłaszają jak za czasów Stanisław Augusta „niewłaściwi ludzie”. Odrzucenie tych reform jeszcze bardziej pogarsza istniejącą sytuację, ale mentalność z filmu „Sami swoi”, że lepiej jest ponieść szkody, aniżeli przyznać słuszną racje przeciwnikowi nadal święci triumfy. Niech stracę, ale nie poprę przeciwnika. Z tym też trzeba kiedyś skończyć, bo nikt z nas nie jest geniuszem i nie ma monopolu na mądrość i prawdę. Rozwaga, umiar i zgoda, która buduje jest tu pilnie potrzebna.

REKLAMA

Adam Maksymowicz

Adam Maksymowicz – absolwent Wydziału Nauk Przyrodniczych na Uniwersytecie Wrocławskim ze specjalnością geologia. Przez ponad 40 lat pracował w szeregu przedsiębiorstw i instytucji związanych z polskim górnictwem. Pracę zawodową zakończył jako Główny Inżynier w Biurze Zarządu KGHM Polska Miedź S.A. (1994 – 2005). Od 1968 roku publikuje prace naukowe i zawodowe dotyczące swojej specjalności. Zamieszcza liczne publikacje z zakresu biografii gen. Władysława Sikorskiego i Wojciecha Korfantego. Ekspert Instytutu im. Romana Rybarskiego.

REKLAMA