Maksymowicz: Sukces i upadek Centrum Studiów Polska – Azja

Po 10 latach działalności 18.01.2020 r. Centrum Studiów Polska – Azja (CSPA) zakończyło swoją działalność. Jednozdaniowy komunikat, jaki ukazał się na stronie internetowej tej instytucji mówi o tym, że „Centrum Studiów Polska Azja zawiesiło swoją działalność”. Nic więcej. Dlaczego tak się stało? Jakie były trudności i kłopoty? Kwestie te dyskretnie pominięto. Z wielu powodów jest to wydarzenie bardzo przykre. Przede wszystkim dlatego, że na polskim rynku medialnym zabraknie informacyjnego portalu o kontynencie, który przejmuje rolę światowego lidera we wszystkich dziedzinach rozwojowych świata. Czy zabraknie? Odpowiedź na to pytanie nie jest jednoznaczna.

Utrata sukcesu

REKLAMA/Advertisement

Jest to niewątpliwa strata w postaci formy i treści tego think tanku, jaki został stworzony i funkcjonował do 2016 roku, czyli do czasu kiedy kierował nim jego dyrektor i założyciel – Radosław Pyffel. To nie tylko specjalista, który ukończył studia na prestiżowych uniwersytetach w Chinach, autor kilku książek o tym kraju, oraz późniejszy członek Rady Dyrektorów w Azjatyckim Banku Inwestycji Infrastrukturalnych (AIIB). To przede wszystkim osobowość wyróżniająca się na tle środowiska dziennikarzy, publicystów i naukowców zajmujących się tym tematem. Polega ona na rzeczach prostych, oczywistych i powszechnie akceptowanych, wręcz cechach banalnych, dzięki którym kierowane przez niego Centrum Studiów Polska – Azja zyskiwało szacunek krajowy i międzynarodowy. Te cechy to przede wszystkim otwartość i równoprawne traktowanie często nawet przeciwstawnych tez, poglądów, sympatii i antypatii, pod warunkiem, że były one ciekawie prezentowane i dokumentowane. Nie stosowano blokady tekstów, jeżeli odpowiadały one ogólnie przyjętym zasadom kultury i wzajemnego szacunku autorów.

Jeżeli przyjmiemy wiodącą rolę Chin w Azji, to można było tam znaleźć teksty zarówno krytyczne, jak i doceniające rozkwit tego państwa. Zachwyty nad jego kulturą, techniką i gospodarką, jak i podnoszące trudności związane z zachodzącymi tam procesami. Po prostu, tak jak Chiny, tak i każdy inny kraj prezentowany na tych stronach widziany był z bardzo różnych pozycji, stanowisk i punktów widzenia. Codziennie ukazywały się nowe materiały studia reportaże i analizy. Częstymi gośćmi byli dyplomaci, azjatyccy pisarze, dziennikarze, a nawet politycy. Ci pierwsi i ostatni kompetentnie prezentowali własne kraje i starli się o szersze kontakty z Polską. Na uroczystości związane z szczególnymi rocznicami państwowymi, ambasady i konsulaty tych krajów obok oficjalnych reprezentacji rządu RP zapraszały także przedstawicieli CSPA. Dzięki temu portal stale powiększał swoje możliwości informacyjne, analityczne i ułatwiał poznanie rodakom często skomplikowanych zwyczajów i zasad panujących w azjatyckich metropoliach. Co prawda, już wtedy zarysowywały się pierwsze oznaki późniejszego porzucenia zasygnalizowanych tu metod prowadzenia tego portalu.

REKLAMA/Advertisement

Hundert Professoren

Po odejściu Radosława Pyffla z CSPA, władze portalu przejęli profesorowie, docenci i doktorzy habilitowani oraz preferowani przez nich studenci warszawskich uczelni. Zaczęto wymagać nie ciekawych treści i informacji, ale dokumentacji, ścisłości naukowej i dowodów. Na tym tle posunięto się do geograficznych absurdów. Przykładem jest negatywne stanowisko tego gremium do tekstów o Syberii i Dalekim Wschodzie. W pierwszym wspomnianym wyżej etapie działalności na łamach CSPA ukazywały się całe serie materiałów o gospodarce i kulturze tych terenów.

REKLAMA/Advertisement

Teraz wszystkie związane z tym wiadomości były odrzucane, gdyż twierdzono, że Syberia i Daleki Wschód należą do Rosji, a o tym na łamach CSPA publikować nie wolno! Oczywiście nie wolno dostrzegać tam żadnych pozytywnych inwestycji gospodarczych i chińsko – rosyjskich coraz bliższych kontaktów surowcowych i biznesowych. Drugim zakazanym tematem stało się dostrzeganie szybkiego wzrostu Chin w kontekście doganiania pod tym względem USA. Owszem o krajach Azji można było publikować co tylko dusza zapragnie, ale zwykle w kontekście ich konfliktu z Chinami. Ten negatywny trend do największego azjatyckiego mocarstwa jakim są Chiny oraz ignorowanie pozytywnych elementów istnienia rosyjskiej gospodarki na terenie Azji, stawał się czymś, co coraz bardziej krepowało nowe „naukowe” kierownictwo CSPA. Ten cudzysłów oznacza niezrozumienie przez utytułowane uniwersyteckie elity ich społecznej roli w prezentowaniu bezstronnych i niezależnych opinii. Poleganie w tym przypadku na autorytecie posiadanych tytułów, ilości publikacji i posiadanych na ten temat wiadomości okazało się niewystarczające. Przy tego rodzaju priorytetach powstało grono towarzystwa wzajemnej adoracji, którego kontakty i wpływy zamiast wzrastać, jak było to w pierwszym okresie CSPA, stale malało. Autorów było coraz mniej, informacje i wiadomości coraz bardziej zdawkowe i marginalne, a na dodatek spóźnione i to w miesiącach, co dla internetowego portalu jest zabójcze. Nikt nie chce czytać, o tym, o czym wszyscy już dawno wiedzą z innych źródeł.

Za upadkiem informacyjnym postępowała degradacja finansowa. Nie chciano dotować, ani wspierać, a nawet umieszczać reklamy na portalu o coraz mniejszej ilości czytelników. Tak potwierdziło się powiedzenie Otto Bismarcka, że w polityce (tym razem medialnej) „Hundert Professoren und das Vaterland ist verloren”.

Koncentrować, czy rozpraszać?

Jak w każdej innej działalności koncentrację trzeba uzupełniać przez działalność w formie rozproszonej. Co zrobić, kiedy koncentracja ginie? Trzeba próbować ją zbudować od nowa. Kto powinien to zrobić? Przede wszystkim ten, kto ma ku temu właściwe predyspozycje, doświadczenie, zasoby i możliwości ich pozyskiwania. Na dodatek ma talent dziennikarski, organizacyjny i publicystyczny. Być może, że Radosław Pyffel nie powtórzy już swojej pierwotnej inicjatywy. Trudno mieć do niego o to pretensje, gdyż każdy z nas ma inne priorytety w określonym okresie swego życia. Generalnie trzeba stwierdzić, że tej „rozproszonej” informacji o Chinach i Azji, poza Rosją nie brakuje. Potrzebna jest jednak nie tylko bieżąca opinia nawet najlepszych ekspertów, ale przede wszystkim potrzebna jest debata, wymiana zdań, myśli i twórcza dyskusja. To ona podnosi zainteresowanie tak mediów jak i wszelkiego rodzaju czynnych i biernych jej uczestników. Prawda o tym odległym, ale bardzo znaczącym kontynencie, jakim jest Azja, jest nam potrzebna w dużo większym wymiarze, anieli mogą dostarczyć to owe „rozproszone” media zajmujące się tą tematyką. Jest ona potrzebna nie tylko ze zwykłej ciekawości, ale przede wszystkim dlatego, że w skali światowej będzie ona coraz bardziej oddziaływać na wszystkie relacje naszego życia. Znajomość tego oddziaływania będzie determinować nasze postępowanie i wybór decyzji, które wyznaczą naszą role w zmieniającym się świecie. Jest oczywiste, że nie możemy popełniać dawnych błędów. Po to, aby ich uniknąć, prawidłowe rozeznanie aktualnej sytuacji międzynarodowej nie może być ograniczone do wąskiej grupy specjalistów. To podobnie jak wykształcenie, ma być powszechne. Ktoś musi o to zadbać.

Chiński przykład

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego – to wydaje się właściwy adres dla tego rodzaju inicjatywy nowego centrum informacyjnego o Azji. Trzeba się jednak od razu zastrzec, że jeżeli ma być to inicjatywa formalna, lub kadrowo podobna do likwidowanej struktury CSPA, to lepiej niczego nawet nie rozpoczynać. Sztywne, biurokratyczne i politycznie kontrolowane medium nie jest potrzebne. Tu jakby kłania się chińskie naśladownictwo. Otóż rząd tego kraju finansuje i wspiera dziesiątki, a być może że i znacznie więcej różnych badawczych i analitycznych instytucji zajmujących się opracowywaniem kompetentnych raportów o sytuacji w wybranych, a istotnych dla państwa dziedzinach. Z szeregu materiałów dostępnych również w Polsce wynika, że materiały te prezentują często sprzeczne treści i wnioski. I właśnie na tym polega ich wartość! Tak unika się stronniczości i uzyskuje się wielokierunkowe spojrzenie na ten sam problem. Rząd takie raporty wspiera dotacjami (nic za darmo!), ale w zamian ma do dyspozycji bogaty, dobrze udokumentowany materiał analityczny lub syntetyczny, który może wykorzystać przy nadarzającej się okazji.

REKLAMA/Advertisement

Czy niezależna struktura medialno – analityczna może korzystać ze wsparcia rządu? Czy inne instytucje, takie jak przedsiębiorstwa, prywatni darczyńcy i inni sponsorzy są w czymś lepsi od rządu? Tradycja mówi, ze rząd to wykorzysta politycznie, a tak być nie powinno. Czy inni wspierający takie medium nie mają politycznych przekonań? Czy też nie chcieliby realizować przez dotacje swojej polityki? Okazuje się, że podobnie jak rząd wszyscy mają te same interesy. Dlatego rząd ma być tratowany, tak jak wszyscy inni sponsorzy, a sztuką mediów, jest aby pozostać niezależnym i obiektywnym. Ten pozytywny wniosek niech osłodzi nam gorycz porażki CSPA.

Adam Maksymowicz

Adam Maksymowicz – absolwent Wydziału Nauk Przyrodniczych na Uniwersytecie Wrocławskim ze specjalnością geologia. Przez ponad 40 lat pracował w szeregu przedsiębiorstw i instytucji związanych z polskim górnictwem. Pracę zawodową zakończył jako Główny Inżynier w Biurze Zarządu KGHM Polska Miedź S.A. (1994 – 2005). Od 1968 roku publikuje prace naukowe i zawodowe dotyczące swojej specjalności. Zamieszcza liczne publikacje z zakresu biografii gen. Władysława Sikorskiego i Wojciecha Korfantego. Ekspert Instytutu im. Romana Rybarskiego.