Maksymowicz: Rząd chce wojny z górnikami

To nieprawda. Rząd nie chce wojny z górnikami i wszystko zrobi, aby wojny tej uniknąć. Tak twierdzą rzecznicy rządu. I rzeczywiście w swoich deklaracjach rząd robi co może, aby do tej wojny nie doszło. To są słowa.

Pełnomocnik rządu ds. transformacji spółek energetycznych i górnictwa twierdzi, że „… żaden pracownik Polskiej Grupy Górniczej, czy innej spółki węglowej nie zostanie bez wsparcia ze strony państwa”. Rzecz jednak w tym, że deklaracja ta nie satysfakcjonuje górników. Zamiast wsparcia, którego poziom na razie nie jest określony, woleliby oni równorzędne zarobki w innym przemyśle. Wsparcie to z samej nazwy jest czymś, co oferuje się raczej żebrakowi, a nie komuś, kto dotąd utrzymywał się z własnej pracy. I tu jakby rozmijały się werbalnie głoszone dobre intencje rządu z oczekiwaniami górniczych związków zawodowych. Tym zaś można wiele zarzucić, co wcale nie oznacza, że zaakceptują oni każde rozwiązanie, które rząd uzna za stosowne. Dalsza kontynuacja tej linii coraz to nowych propozycji rządowych w starym stylu nie rokuje niczego dobrego ani dla rządu, ani dla związków zawodowych, ani dla reszty kraju. Tu trzeba radykalnych zmian w stylu tej debaty, na co się nie zanosi.

REKLAMA/Advertisement

Na czym ma polegać ta zmiana? Otóż rząd po pierwsze musi wycofać się z bezpośrednich negocjacji z górnikami. Jak to wycofać się? Przecież jest właścicielem tych kopalń i za nie odpowiada. Tyle tylko, że władza w Polsce jest rozłożona na różne podmioty. Dla przykładu w KGHM pertraktacje ze związkowcami nie prowadzą bezpośrednio przedstawiciele rządu, ale jest jeszcze Rada Nadzorcza, Zarząd i różne możliwości dla wspólnie akceptowanych negocjatorów. Tylko wycofanie się rządu z bezpośrednich negocjacji może uspokoić sytuację na Górnym Śląsku. Postulat ten wydaje się być abstrakcyjny w sytuacji, kiedy związki zawodowe dają premierowi rządu ultimatum do jego obecności w dalszych negocjacjach. To właśnie skutek podbijania negocjacyjnej poprzeczki w górniczych rokowaniach z rządem. Premier ze względu na autorytet swojego urzędu nie powinien się na to godzić. Zamiast tego winien on powołać grupę negocjacyjną złożoną z ekspertów naukowych, zawodowych i związkowych, która w imieniu rządu prowadzić będzie te negocjacje. Oczywiście, rząd musi grupie tej wyznaczyć dość luźne granice kompromisu.

Dlaczego rząd tego nie czyni? Przede wszystkim dlatego, że nic to nie zmienia w zakresie propozycji, które jest on w stanie zaakceptować. Po prostu w państwowej kasie brakuje pieniędzy na taką skalę inwestycji równoważących utratę miejsc pracy w górnictwie, która straty te zrównoważyłaby. Pandemia i utrata związanych z nią dochodów jednoznacznie przekreśla tego rodzaju możliwości rządu. W tej sytuacji rząd musi iść na bezpośrednią konfrontację z górnikami Górnego Śląska.

REKLAMA/Advertisement

Trudno powiedzieć jak się ona potoczy. Jeżeli determinacja górników okaże się trwała i nie ustępliwa, to konsekwencje tego stanu rzeczy doprowadzić mogą do upadku obecnego rządu. Być może, że scenariusz ten jest już wpisany w logikę nadchodzących wydarzeń. Te zaś będą się koncentrować nie na problemie, czy zamykać kopalnie, czy też nie, bo ich likwidacja jest pod każdym względem już przesądzona. Chodzi tu o los górników po zamknięciu kopalń. Chodzi o ich wynagrodzenia, pracę i utrzymanie rodzin na dotychczasowym poziomie życia. I o to toczy się podstawowy spór górników z rządem. Trzeba jeszcze raz zaznaczyć, że obrona górnictwa węglowego w Polsce traci wszelkie ekonomiczne i cywilizacyjne uzasadnienie. Górnictwo to upada, nie dlatego, że w kopalniach zabrakło zasobów węgla do jego eksploatacji, ale dlatego, że pojawiły się tańsze, wygodniejsze i efektywniejsze źródła energii. W tej sytuacji polskie górnictwo węglowe coraz bardziej przechodzić będzie do formuły muzealnej i wydaje się, że nic już nie jest w stanie zatrzymać tego procesu. Chodzi też o to, aby to przejście odbywało się w sposób cywilizowany, korzystny dla górników, rządu i nas wszystkich.

Adam Maksymowicz

Adam Maksymowicz – absolwent Wydziału Nauk Przyrodniczych na Uniwersytecie Wrocławskim ze specjalnością geologia. Przez ponad 40 lat pracował w szeregu przedsiębiorstw i instytucji związanych z polskim górnictwem. Pracę zawodową zakończył jako Główny Inżynier w Biurze Zarządu KGHM Polska Miedź S.A. (1994 – 2005). Od 1968 roku publikuje prace naukowe i zawodowe dotyczące swojej specjalności. Zamieszcza liczne publikacje z zakresu biografii gen. Władysława Sikorskiego i Wojciecha Korfantego. Ekspert Instytutu im. Romana Rybarskiego.

REKLAMA/Advertisement