Maksymowicz: Ekonomia zabija gaz łupkowy

Znani amerykańscy pisarze, dziennikarze i wykładowcy najlepszych uniwersytetów w USA piszą na swoich stronach internetowych o nienajlepszej kondycji gazu łupkowego w tym kraju. Należą do nich Steve St. Angelo (SRSrocco) oraz James Howard Kunstler, którzy prezentują dość wszechstronne analizy ekonomiczne związane z wydobyciem gazu łupkowego.

Czytając ich krytyczne uwagi na ten temat nie sposób oprzeć się refleksji z przed kilku lat, kiedy temat ten został podjęty w Polsce. Euforia, jaka ogarnęła wtedy cały kraj, nakazywała zachowanie powściągliwości w podnoszeniu krytycznych uwag na ten temat. Trzeba powrócić do tego sposobu premiowania nowych rozwiązań gospodarczych, które potem po latach okazują się, że były czymś całkiem odwrotnym. O ile mediom, dziennikarzom i publicystom można to wybaczyć wszak nie są oni zawodowymi specjalistami w tej branży, to odpowiedzialnym instytutom, naukowcom i politykom, którzy na najwyższych szczeblach władzy przejęli inicjatywę, wybaczyć tego nie wolno. Choćby tylko dlatego, aby nie powtarzać tych samych błędów, aby nie wprowadzać świadomie opinii publicznej w błąd, tylko po to, aby uzyskać poparcie polityczne.

Dziś wracam do tekstu, jaki pisałem w tamtym czasie: “Zimną racjonalność zdaje się w tej sprawie przejawiać jedynie minister gospodarki Waldemar Pawlak. Zwraca on uwagę na to, że po pierwsze złoża tego gazu nie zostały jeszcze odkryte, a po drugie szacunkowe koszta jego eksploatacji są zbliżone do gazu sprowadzanego z Rosji. Głos ten jednak ginie w zgodnym chórze zachwytów nad tym, co nas czeka po jego odkryciu.. Najmniej kompetentny w tej sprawie szef MSZ powiedział, że Polska ma szansę stać się “drugą Norwegią”. Trzydzieści lat temu Polska miała być “drugą Japonią”. Potem wraz z fajerwerkiem palącego się szybu naftowego w Karlinie miała być “drugim Kuwejtem”. Nie tak dawno premier w obecności swego ministra ogłosił, że mamy być “drugą Irlandią”. Wynika z tego, że zawsze kogoś trzeba naśladować i być kimś innym niż jesteśmy w rzeczywistości Bulwersujące opinię publiczną sensacje na temat odkryć złóż gazu łupkowego mają zmienić nasze powszechne ubóstwo w kraj mlekiem i miodem płynący. (Adam Maksymowicz: Gazowa euforia, nettg.pl, 15.06.2010).

Już wtedy nasuwały się podejrzenia, że eksploatacja tradycyjnych złóż gazu ziemnego pionowym otworem wiertniczym nie mogła być w kosztach taka sama, jak dodatkowo odwiercone z dna tego otworu kilka jeszcze długich otworów kierunkowych z wielokrotnymi zabiegami prowadzonego wysokociśnieniowego szczelinowania dla uzyskania gazu łupkowego.

Opłacalny gaz łupkowy

Rok 2010, w którym wyżej wspomniana euforia gazu łupkowego dotarła do Polski był rekordowy pod względem cen ropy naftowej. Cena jednej baryłki w czerwcu 2008 r. osiągnęła rekordową wartość 163,94 USD. Dwa lata później cena ta nadal była jeszcze bardzo wysoka ok. 120 USD za baryłkę. Jak wiadomo ceny gazu ziemnego na międzynarodowych rynkach kształtowane są w odniesieniu do ropy naftowej. Były one równie wysokie i dla tych cen skomplikowana eksploatacja gazu łupkowego przynajmniej w Stanach Zjednoczonych była opłacalna. Wszystkim wydawało się, że tak będzie zawsze. Ta sytuacja w jakiejś mierze może usprawiedliwiać ową “euforię gazu łupkowego”. Nie wszystkim podobały się wysokie ceny ropy naftowej i gazu ziemnego i to niezależnie od źródeł ich pochodzenia. Przede wszystkim niezadowolone z tego stanu rzeczy były kraje Zatoki Perskiej, które dotąd dominowały na tym rynku. Pozornie mogło się wydawać, że powinno być odwrotnie. Wysokie ceny winne przekładać się na jeszcze wyższe ich dochody. Tak było tylko do pewnego mementu. Teraz eksploatacja tych surowców opłacała się wszystkim. Oto USA w wyniku swojej “rewolucji łupkowej” zaniechało ich importu przede wszystkim z Arabii Saudyjskiej i sami zaczęli je eksportować jako konkurenci krajów arabskich. Podobna sytuacja zaistniała w Rosji, która wysunęła się pod tym względem na czoło światowego eksportu.

REKLAMA/Advertisement

Kraje arabskie ze swoimi nieograniczonymi zasobami były coraz wyraźniej zbędne na tym rynku. Po to, aby przywrócić dawne ich znaczenie w tej branży należało wyeliminować konkurentów. Dla krajów skupionych w kartelu OPEC było to wykonalne, gdyż koszta eksploatacji gazu ziemnego i ropy naftowej należą u nich do najniższych na świecie. Nie dlatego, że stosują oni nowoczesne technologie, ale dlatego, że sprzyja im geologia, proste zaleganie płytko położonych złóż o gigantycznych zasobach. Kraje te zaczęły obniżać cenę za gaz i ropę naftową. Jest oczywiste, że wszyscy inni musieli się do tych cen dostosować, gdyż nikt by u nich nic nie kupił za wyższą cenę, jeżeli można to samo otrzymać za mniejsze pieniądze. Tak ceny gazu ziemnego i ropy naftowej w okolicach 2012 roku rozpoczęły rajd w dół. Spowodował on, że ceny tych produktów obniżyły się prawie trzykrotnie w stosunku do wartości szczytowych i sytuacja ta z drobnymi wahaniami trwa po dzień dzisiejszy. Opłacalność wszystkich inwestycji poza krajami arabskimi zmniejszyła się mniej więcej w tej samej proporcji. Kraje arabskie przynamniej częściowo wróciły do swojej dawnej roli monopolisty w dostawach gazowo – naftowych produktów. Polskie antyrosyjsko nastawione media twierdziły, że jest to amerykańska inicjatywa skierowana przeciwko nadmiernym z tego tytułu dochodom Rosji.

Poniżej kosztów

Tymczasem w USA osiągnięto już rekordową produkcję ropy naftowej pochodzącej z łupków. Po obniżeniu się ceny ropy naftowej i gazu ziemnego okazało się, że ich eksploatacja z łupków jest nieopłacalna. Jednak w przemysł ten zainwestowano setki miliardów dolarów. Trzeba było, aby przynajmniej częściowo wydatki te się zwróciły. Dlatego nadal pomimo ewidentnych strat trwa eksploatacja produktów naftowych z łupków. Piszą o tym wspomniani na wstępie dziennikarze i uniwersyteccy wykładowcy z USA. Jams Kushner w eseju poświęconym temu tematowi tak przedstawia istotę rzeczy: “Cud ropy łupkowej “rozwiązał” problem energii. Pewnie tak to wygląda . Ale wiele rzeczy nie jest tym, czym się wydają. Ropa łupkowa był zgrabnym wyczynem. Okazuje się, że możesz wyprodukować dużo, płacąc więcej, aby wyciągnąć go z ziemi, niż sprzedając. Możesz ładnie ją wydobyć, płacąc za to pożyczonymi pieniędzmi. I tak się stało. Ameryka produkuje teraz nowy rekord ponad 12 milionów baryłek dziennie, a większość firm, które to robią, nie jest w stanie uzyskać centa. A ponieważ coraz bardziej oczywiste jest, że nigdy nie spłacą pożyczonych pieniędzy, jest mało prawdopodobne, że otrzymają nowe pożyczki, aby kontynuować ten interes bez zysku. (James Howard Kunstler’s Blog -? July 15, 2019). Bardziej szczegółowo problem ten relacjonuje Steve St.Angelo (SRSrocco) na swojej stronie internetowej. Przedstawia on koszta jakie ponoszą firmy wydobywające surowce naftowe w USA i za czyje robią to pieniądze. Omawia on kilkanaście firm zajmujących się wydobyciem łupkowej ropy naftowej i gazu tego samego pochodzenia. Tu przedstawimy tylko jedną z nich, której problemy są tożsame dla całej łupkowej eksploatacji: “Oasis zawdzięcza w sumie 2,04 mld USD długu. Jednak całkowita kwota odsetek od tego długu wynosi 584 mln USD, jeśli jest utrzymywana do terminu zapadalności. W związku z tym Oasis jest obecnie zobowiązana do zapłaty27% odsetek od zaległego zadłużenia w ciągu następnych 5+ lat. To naprawdę niezwykła wartość, tylko po to, by sfinansować swój dług. W jaki sposób Oasis planuje spłacić swój dług, jeśli jego wolne przepływy pieniężne w ciągu ostatnich pięciu lat (2014-2018) były ujemne w wysokości 1,5 mld USD? A jeśli zsumujemy wszystkie koszty odsetkowe, które Oasis zapłacił od 2010 r., to prawie 1 mld USD. Postanowiłem sprawdzić, ile w tym samym okresie zapłaciło całkowite koszty odsetek zapłaconych przez 20 amerykańskich spółek naftowych i gazowych. Według danych opublikowanych przez GuruFocus.com, całkowity koszt odsetek zapłaconych przez następujące 20 firm od 2010 r. Był oszałamiający 39 miliardów dolarów” (SRSrocco -. FINANCE COSTS ARE KILLING THE SHALE INDUSTRY. REPORT, 12.07.2019). Istnieje teoria, że długów USA nikt nigdy nie spłaci. To teoria, a praktyka jest taka, że długi osób indywidualnych oraz firm w USA są bezwzględnie egzekwowane. Państwo to jednak tylko obywatele i prędzej, czy później oni będą musieli pokryć wszystkie płatnicze zaległości. Skąd my to znamy? To czysta powtórka z czasów PRL. To za tych czasów stosowano podobne mechanizmy. Tu musimy się pochwalić. Pod tym względem byliśmy pierwsi. Stany Zjednoczone tylko nas naśladują. W tym czasie rekordowe wydobycie węgla przynajmniej w połowie było eksportowane po cenach rynkowych, jednak krajowy koszt wydobycia jednej tony by znacznie wyższy. Dopłacano do eksportu po to, aby uzyskach dewizy niezbędne dla podtrzymania gospodarki. Z tych między innymi powodów w 1989 r. nastąpił upadek PRL. Dla naszych amerykańskich przyjaciół niech będzie to ostrzeżeniem, że deficytowy system nie może być przedłużany w nieskończoność.

Adam Maksymowicz

Adam Maksymowicz – absolwent Wydziału Nauk Przyrodniczych na Uniwersytecie Wrocławskim ze specjalnością geologia. Przez ponad 40 lat pracował w szeregu przedsiębiorstw i instytucji związanych z polskim górnictwem. Pracę zawodową zakończył jako Główny Inżynier w Biurze Zarządu KGHM Polska Miedź S.A. (1994 – 2005). Od 1968 roku publikuje prace naukowe i zawodowe dotyczące swojej specjalności. Zamieszcza liczne publikacje z zakresu biografii gen. Władysława Sikorskiego i Wojciecha Korfantego. Ekspert Instytutu im. Romana Rybarskiego.