Maksymowicz: Czy Polsce potrzebna jest nauka?

Czy Polsce potrzebna jest nauka?. To pytanie jest retoryczne, gdyż każdy odpowie twierdząco, ależ oczywiście, że tak. Rząd jest też tego samego zdania, a minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego przy każdej okazji opowiada o coraz większych nakładach finansowych na ten cel. Po prostu jest doskonale, a będzie jeszcze lepiej. Nic tylko się uczyć. Procesowi temu towarzyszy niezwykły rozwój gospodarczy. Minister Rozwoju twierdzi, że Polska ma jeden z najwyższych wskaźników wzrostu PKB wynoszący ok. 4,5 % rocznie. Ten również twierdzi, że jest doskonale, a będzie jeszcze lepiej.

Sceptycy mawiają, że tak chwalony wzrost nakładów na naukę to propaganda, niewiele mająca wspólnego z rzeczywistością. Nie przekonuje ich wzrost tych nakładów przewidzianych w kolejnych budżetach państwa. Odpowiadają oni, że to pozory wzrostu, podczas gdy faktycznie pod tym względem jest w najlepszym przypadku stagnacja, albo regres. Twierdzą oni, że tego rodzaju ich opinie nie mają nic wspólnego z żadną opozycją polityczną, która zresztą podobnie jak rząd bardziej stawia na propagandę, aniżeli na rzeczywisty wzrost znaczenia nauki.. Dla przykładu podają oni, że decyzje parlamentu, rządu, premiera, prezydenta, czy też ministrów nie są podparte żadną analizą naukową. Dla ścisłości należałoby, jak czynią to w Chinach, zamawiać kilka nawet sprzecznych lub uzupełniających się analiz naukowych. Nie widziano nigdy i nie słyszano, aby po 1989 roku najważniejsi politycy państwa zasięgali jakiejkolwiek rady u polskiej kadry naukowej. Chwalący ten stan rzeczy twierdzą, że jest to właśnie stan naturalny, który szanuje autonomię nauki i nie wciąga ją w spory polityczne.

REKLAMA/Advertisement

Z drugiej strony podnoszą oni wysoki standard polskich polityków, którzy w związku z tym nie muszą korzystać z naukowych ekspertyz, gdyż sami na podejmowanych problemach znają się najlepiej. To raczej nauka ma uczyć się od polityki, a nie odwrotnie. Jednak politycy będą nadal dbać o jej rozwój, gdyż sami nie potrafią kształcić studentów, którzy po ukończeniu studiów niezbędni są dla polskiej gospodarki. To ma być głównym celem nauki, a nie żadne doradzanie rządowi, który ani o to nie prosi, ani się o to stara. Jak z tego wynika wszelkie doradztwo naukowe dla rządu może mu tylko przeszkadzać, a nie pomagać. Dotyczyć to ma również kwestii czysto technicznych, a nie tylko politycznych. Na pytanie, dlaczego chińscy przywódcy wszystko konsultują ze swoimi naukowcami, pada trafna odpowiedź, że to całkiem inna cywilizacja i kultura z dyktatorskimi rządami, u nas niemożliwa do wykorzystania.

Natomiast nasza demokracja już poprzez sam proces wyborczy nadaje wybranym politykom status nieomylności, wszechwiedzy i działania w imieniu wyborców nikogo nie pytając o zdanie. Tak jest lepiej, prościej i skuteczniej, bez zbędnych ceregieli naukowych i nigdy nie kończących się debat. Akceptując ten stan rzeczy warto przyjrzeć się jak ma się nauka na świecie, i czy wszędzie jest ten sam trend co u nas w kraju? O czym minister nie mówi? Tak minister chwalący rozwój nakładów na naukę dyskretnie przemilcza światowe statystyki w tej materii. Dlaczego to czyni? Źle by to wyglądało propagandowo, że nasz kraj jest raczej gdzieś w środku globalnej tabeli, a może nawet bliżej jej końca aniżeli jej centrum.

REKLAMA/Advertisement

W tym roku nakłady na badania i rozwój (R&D) mają być większe, aż o 1 mld złotych. To suma ogromna. Dla porównania jest to 5% budżetu miasta Warszawy. Nakłady na naukę nie są przeznaczone tylko dla stolicy, ale dotyczą całego kraju. To porównanie jest o tyle istotne, że budżet na polską naukę mniej więcej odpowiada budżetowi stolicy. To ok. 22,5 mld zł. Stanowi to ok. 0,98 % PPP, czyli wartości parytetu siły nabywczej podzieloną przez średnią populację w danym roku. Oto za wyjątkiem Litwy, Bułgarii i Rumunii jest to czwarty od końca budżet na naukę w krajach UE. Nawet Grecja znajdująca się w permanentnym kryzysie gospodarczym i politycznym wydaje na ten cel ok. 1,1%. Światową czołówkę stanowią takie kraje jak: Izrael – 4,25%, Korea Południowa -4,23%, Szwecja – 3,27%, USA- 2,74%, Chiny – 2,11%. Wyprzedza nas nawet Luksemburg – 1,24%. W zestawieniu regionalnym : UE – 2,03%, Europa Środkowa i Kraje Bałtyckie – 1,03%, Północna Ameryka – 2,66%, Wschodnia Azja i Pacyfik – 2,49%. Środkowo Wschodnia i Północna Afryka – 0,93%. Pod tym względem wydaje się, że na naukę przeznaczamy mniej więcej tyle samo, co kraje Afryki. Tu można dodać, że kraje te podobnie jak Polska aktualnie przeżywają burzliwy rozwój gospodarczy. O tym wszystkim mister Szkolnictwa Wyższego i Nauki oraz chwalący go kluczowe media po prostu milczą.

Genialna polityka?

REKLAMA/Advertisement

Tymczasem nie ma się czego wstydzić, a statystyki te potwierdzają znaną regułę, że nauka przeszkadza rozwojowi gospodarczemu. Tu wystarczy porównać powyższe nakłady na naukę z wskaźnikami wzrostu PKB. Otóż kraje, które wydają znacznie więcej na naukę aniżeli Polska osiągają znacznie niższe wskaźniki rozwojowe. Nasz wzrost gospodarczy wynieść ma w 2019 r, – 4,2 %, a krajów UE – 1,2%. I co oni mają z tej nauki. Tylko marnują swoje kapitały, dzięki którym Polska tak dynamicznie się rozwija. Krótko mówiąc, wszystkie rządy od 1989 r. prowadziły genialną politykę ograniczania nakładów na naukę. Zasada ta nie spadła nam z nieba. Pod tym względem kluczowe błędy zostały popełnione jeszcze wczasach PRL, kiedy państwo dotowało wszelkie wydawnictwa naukowe i tłumaczenia najlepszych prac z całego świata. Dochodziły do tego liczne biblioteki, i ogromne nakłady wydawnicze. Dziś nic z tych rzeczy już nie ma. I dobrze. Trafnie zauważono, a wśród naszych polityków dominują historycy. Zauważyli oni, że im wyższy poziom wykształcenia tym ludzie bardziej skłonni są do krytyki i buntu. To w ten sposób PRL wykopało sobie grób kształcąc wszystkich bez żadnego sensu i umiaru. Czy nam bunty, krytyka i rewolucja są potrzebne? Oczywiście że nie! Cieszyć się trzeba, że ludzie nie chcą się uczyć. Rząd to dobrze rozumie i jest w tej sprawie razem ze swoim narodem.

 

Adam Maksymowicz

Adam Maksymowicz – absolwent Wydziału Nauk Przyrodniczych na Uniwersytecie Wrocławskim ze specjalnością geologia. Przez ponad 40 lat pracował w szeregu przedsiębiorstw i instytucji związanych z polskim górnictwem. Pracę zawodową zakończył jako Główny Inżynier w Biurze Zarządu KGHM Polska Miedź S.A. (1994 – 2005). Od 1968 roku publikuje prace naukowe i zawodowe dotyczące swojej specjalności. Zamieszcza liczne publikacje z zakresu biografii gen. Władysława Sikorskiego i Wojciecha Korfantego. Ekspert Instytutu im. Romana Rybarskiego.