Łukaszenka ponownie wygrał wybory. Tym razem jednak tysiące Białorusinów wyszło na ulice, zarzucając fałszerstwo [WIDEO]

Dzisiaj rano białoruscy urzędnicy państwowej komisji wyborczej opublikowali pierwsze wstępne wyniki wyborów prezydenckich. Według tych danych Aleksander Łukaszenka zdobył ponad 80 proc. głosów, a jego główna rywalka Swietłana Tichanowska uzyskała niespełna 10 proc. Frekwencja wyniosła aż 84 procent. Liczby te pokrywają się z wynikami sondaży przeprowadzonych przez akredytowanych przez państwo socjologów, ale radykalnie zaprzeczają doniesieniom opozycji, która twierdzi, że Tichanowska zdobyła 70 procent. Łukaszenka jest nieprzerwanie szefem państwa od 1994 roku.

W niedzielę wieczorem po zakończeniu głosowania w głównych miastach Białorusi wybuchły masowe protesty. Trudno jest oszacować wielkość tłumu, ale raporty sugerują, że dziesiątki tysięcy ludzi demonstrowało w noc wyborczą. Największe zgromadzenia miały miejsce w Mińsku, gdzie policja gwałtownie rozpędziła protestujących. Wspomagani przez kierowców autobusów, którzy blokowali drogi swoimi pojazdami, demonstranci próbowali wykorzystać śmietniki do budowy barykad na ulicach. Funkcjonariusze policji stopniowo eskalowali siłę używaną wobec protestujących, zaczynając od gazu łzawiącego, przechodząc do granatów ogłuszających, a na końcu gumowych kul. Pomimo tych działań protesty w stolicy trwały do ​​3 nad ranem czasu lokalnego. Zapowiadano jednak ich kontynuację w noc następną.

REKLAMA/Advertisement

Co najmniej jeden protestujący zmarł w niedzielę wieczorem. Wstępne doniesienia mówiły, że policyjna furgonetka staranowała tłum demonstrantów, ale później pojawił się materiał filmowy pokazujący, jak mężczyzna wdrapał się na przedni zderzak furgonetki, najwyraźniej próbując zatrzymać pojazd. Nie jest jasne, czy osoba, która zginęła, to sfilmowany mężczyzna spadający z furgonetki. Kolejne trzy osoby zostały podobno ranne przez ten sam pojazd policyjny. Według organizacji praw człowieka „Vesna” dziesiątki rannych demonstrantów było hospitalizowanych w Mińsku w poniedziałek rano. Funkcjonariusze policji twierdzą, że 39 funkcjonariuszy zostało rannych, a ponad 50 cywilów zostało rannych w niedzielnych potyczkach.

Łukaszenka dzisiaj stwierdził, że demonstrantami “sterowano z Polski, Wielkiej Brytanii i Czech”, o czym “świadczą zarejestrowane połączenia telefoniczne z zagranicy na Białoruś”.

REKLAMA/Advertisement

– Zarejestrowaliśmy telefony z zagranicy. Telefony były z Polski, Wielkiej Brytanii i Czech, sterowano naszymi, proszę wybaczyć, owcami. One nie rozumieją, co robią, i nimi zaczynają sterować – powiedział prezydent na spotkaniu w Mińsku z Siergiejem Lebiediewem, szefem misji obserwacyjnej z krajów posowieckiej Wspólnoty Niepodległych Państw.