Kuriozalne słowa ministra zdrowia: “Zdjęcie maseczki to jak odcięcie hamulca w samochodzie”

– Mając kontakt z seniorem, brak maseczki jest totalną nieodpowiedzialnością. Zdjęcie maseczki to jak odcięcie hamulca w samochodzie. Jeśli nie będzie tego mechanizmu, przyrosty zakażeń będą bardzo duże – straszył w rozmowie z “Super Expressem” minister zdrowia Adam Niedzielski.

REKLAMA/Advertisement

Następca Łukasza Szumowskiego, który ostatnio jest wyjątkowo aktywny w mediach w propagowaniu w walce z tzw. pandemią koronawirusa zaatakował też posłów Konfederacji i wolnych ludzi, którzy nie chcą nosić tak uwielbianych przez władzę maseczek. Jego zdaniem to „nawoływanie do odcięcia hamulców”. O jakie hamulce chodzi i co dokładnie chciał przekazać minister, nie wiadomo, bo portal wPolityce.pl, który relacjonował wypowiedzi polityka o niczym nie wspomina.

Minister odpowiadał też na zarzuty stawiane politykom PiS, którzy sami nie noszą maseczek, a straszą mandatami polskie społeczeństwo. Zdaniem Niedzielskiego powinni być oni konsekwentni.

REKLAMA/Advertisement

– To kwestia wiarygodności. Jednak widzę też drugą stronę, czyli polowanie na polityka, który na moment zsunął maseczkę z ust i nosa, aby np. zjeść albo np. zrobił to na wolnym powietrzu – gdy jeszcze była taka możliwość, albo też w miejscu pracy, przy zachowaniu dystansu, gdzie miał do tego prawo – stwierdził.

– W Ministerstwie Zdrowia podjęliśmy decyzję, by wszyscy pracownicy resortu chodzili w maseczkach – bez względu na sytuację.(…) Chcemy dawać przykład – dodał. Absurdalna była również odpowiedź ministra zdrowia na zarzut, że rząd nie ma żadnej strategi w walce z tzw. epidemią.

REKLAMA/Advertisement

– Jeżeli ktoś się spodziewał, że przejdziemy w całkowicie uporządkowany sposób przez taką skalę zachorowań, z jaką mamy do czynienia obecnie, to było to myślenie nielogiczne. Zwróćmy uwagę na walkę z koronawirusem innych państw, których systemy ochrony zdrowia oceniane są jako jedne z lepszych. Jesteśmy w sytuacji, gdy toczymy trudną bitwę – wypalił i dodał:

– Pierwsza diagnoza pokazywała, że nałożenie się sezonu grypowego i infekcji koronawirusa będzie głównym wyzwaniem – myśleliśmy tu o prawidłowej selekcji pacjentów z różnymi zakażeniami. Okazuje się, że głównym wyzwaniem staje się jednak sama skala zachorowań na koronawirusa. Dokonujemy więc redefinicji – powiedział.