Ks. Tymoteusz Szydło zrzuca sutannę. Poprosił papieża o przeniesienie do stanu świeckiego

Ks. Tymoteusz Szydło, który zaledwie dwa lata temu przyjął święcenia kapłańskie, poprosił w sierpniu o bezterminowy urlop. Młody kapłan przeniesiony został przeniesiony z Buczkowic do Oświęcimia, gdzie odprawiać miał tzw. Msze Trydenckie – liturgię, która sprawowana była w Kościele zachodnim do 1969 roku, kiedy wprowadzono nową Mszę (tzw. Novus Ordo Missae).

Pod koniec października adwokat Maciej Zaborowski, pełnomocnik księdza, wydał oświadczenie, w którym poinformował, że “całkowicie nieprawdziwa jest informacja, że ksiądz Tymoteusz został ojcem” a wobec mediów i osób rozpowszechniających takie plotki wytaczane będą procesy.

Dzisiaj Katolicka Agencja Informacyjna opublikowała oświadczenie syna byłej premier, w którym napisał on, że “obecnie moja reputacja jako księdza jest zdruzgotana przez plotki i domysły. Z bólem stwierdzam też, że nie udało mi się pokonać kryzysu wiary i powołania. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak złożyć w kurii diecezji bielsko-żywieckiej prośbę skierowaną do Ojca Świętego o przeniesienie mnie do stanu świeckiego, by uregulować moją pozycję kanoniczną i nie pozostawać w konflikcie sumienia”.

REKLAMA/Advertisement

„W ostatnich miesiącach przeżywałem głęboki kryzys wiary i powołania. Z bólem przyznaję, że z czasem zacząłem tracić sens mojej posługi i coraz częściej nachodziły mnie myśli o odejściu ze stanu duchownego. Po głębszym namyśle postanowiłem jednak dać sobie jeszcze jedną szansę i poprosiłem o kilka miesięcy urlopu, by poukładać swoje życie duchowe. Uznałem, że będzie to uczciwe w stosunku do Wiernych, wobec których zawsze starałem się sprawować posługę szczerze i z przekonaniem” – napisał.

„W tamtym okresie nie uważałem, że powinienem informować opinię publiczną o moich rozterkach duchowych. Uznałem, że nie jestem osobą publiczną i że mam prawo do prywatności. Wydawało mi się, że najlepszym wyjściem będzie odsunięcie się od posługi i przemyślenie wszystkiego w spokoju. Niestety ten czas przyniósł jeszcze więcej zamętu. Plotki, na mój temat podsycane przez media goniące za sensacją, właściwie uniemożliwiły mi refleksję. Co bardzo dla mnie bolesne, zainteresowanie tematem podsycały również osoby blisko związane z Kościołem, poprzez wielokrotne wracanie do domysłów na mój temat. Mam świadomość, że rozpoznawalność, której nigdy nie chciałem, jest związana z funkcjami, które pełni moja Mama” – czytamy.

REKLAMA/Advertisement

Kapłan przeprosił osoby, które czują się zawiedzione jego decyzją, „zwłaszcza moją rodzinę, przyjaciół, znajomych, przełożonych, współpracowników, parafian z Przecieszyna, Osieka, Buczkowic i Oświęcimia, a także wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób czują się dotknięci lub zgorszeni”.

za: ekai.pl