REKLAMA

REKLAMA

Ks. prof. Bortkiewicz o dniu Wszystkich Świętych: Od tematów ostatecznych nie uciekniemy (…), a one i tak nas dosięgną

330

– Od tematów ostatecznych nie uciekniemy. I albo będziemy w stanie z nimi się zmierzyć czyniąc z rozłąki, lęku, ale też nadziei pewne wartości naszego życia, albo będziemy udawać, że tych tematów związanych z przemijaniem, śmiercią, nie ma, a one i tak nas przecież dosięgną – mówi ks. prof. Paweł Bortkiewicz w rozmowie z portalem Do.Rzeczy.pl. Duchowny przypomina, że dzisiejsza uroczystość mówi o ostatecznym sensie życia człowieka i dodaje, że umieranie i śmierć nie mogą być tematami odsuwanymi na bok.

– Przede wszystkim to przypomnienie sensu naszego życia. Tego, o czym mówimy w jednej z prefacji mszalnych, że życie zmienia się, ale się nie kończy. To jest święto, które przypomina o sensie naszego życia i drodze do tego sensu. Jest nią odpowiedź na Boży plan dotyczący człowieka – plan świętości, plan życia uczciwego, sprawiedliwego, godnego. To jest uroczystość, która przypomina, że świętość jest wpisana w nasze życie. Gdy spoglądamy na biografie ludzi świętych, którzy żyli w różnych epokach, reprezentowali różne stany, to wielu czcimy w Kościele w sposób oficjalny, ale też wiele osób czcimy w sposób mniej oficjalny. To są choćby nasi rodzice, wychowawcy, nauczyciele, których wielu z nas uważa za ludzi świętych. Cała plejada ludzi, którzy przeżyli swoje życie godnie, uczciwie i przypominają nam piękno i sens ludzkiego życia – mówi kapłan i zaznacza, że dzisiejszy dzień powinna wypełniać modlitwa i refleksja.

REKLAMA

– To temat niezwykle ważny, frapujący i zarazem bardzo rozległy. Mówiąc w skrócie: w antropologii kultury jest pojęce Philippe’a Ariès o przejściu od śmierci oswojonej do śmierci zdziczałej. Kiedyś tematyka śmierci, umierania była tematyką podejmowaną w sposób poważny w literaturze. Przede wszystkim jednak była tematyką przeżywaną w sposób rodzinny, oswojony. Dziś temat umierania i śmierci został właściwie wypchnięty poza obrzeża życia domowego, rodzinnego. Człowiek często umiera poza rodziną, w szpitalu. Co powoduje, że ten temat staje się tematem niechcianym, niepopularnym, zupełnie niepodejmowanym. Na tym tle chciałbym jednak przypomnieć rok 2005 i odchodzenie świętego Jana Pawła II. To była ars moriendi, sztuka umierania rozegrana na oczach całego swiata. Pokazała nam, że można ten temat życia, przemijania, śmierci, nadziei, wieczności przeżywać w sposób zupełnie inny. To było wydarzenie w moim przekonaniu o charakterze wręcz głęboko kulturowym. No niestety wracamy do codzienności – banalizacji, trywializacji bądź przemilczania tych tematów. Ale oczywiście od nich nie uciekniemy. I albo będziemy w stanie z nimi się zmierzyć czyniąc z rozłąki, lęku, ale też nadziej pewne wartości naszego życia, albo będziemy udawać, że tych tematów związanych z przemijaniem, śmiercią, nie ma, a one i tak nas przecież dosięgną – podsumowuje ks. prof. Paweł Bortkiewicz.

za: DoRzeczy.pl

REKLAMA

Reklama