Ks. prof. Bortkiewicz na Boże Ciało: “Tajemnica obecności Boga z nami, realnej jak chleb i wino”

– W pewnym sensie ta uroczystość jest dopełnieniem tajemnic Wieczernika Wielkiego Czwartku. W czasie obchodów wielkoczwartkowych skupiamy uwagę na dramacie paschalnym, w którego centrum jest dar, który składa z siebie Bóg miłości i zdrada człowieka. Ujmujemy to przez wspomnienie ustanowienia Eucharystii, ale cała atmosfera każe nam niejako spoglądać na dramaturgię zdarzeń, a nie na ich istotę. Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa kieruje więc nasz wzrok na ową istotę, na tajemnicę obecności Boga z nami, obecności nie symbolicznej, ale realnej, jak chleb i wino – mówi w rozmowie z portalem DoRzeczy.pl ks. prof. Paweł Bortkiewicz.

Duchowny tłumaczy jak możliwe jest, że konsekrowana hostia i wino zachowując swoje właściwości fizyczne i chemiczne, są jednocześnie realnym Ciałem Chrystusa.

REKLAMA/Advertisement

– Zacząłbym może od pięknych słów św. Tomasza z Akwinu z jego genialnego hymnu „Pange lingua gloriosi”. W czwartej zwrotce słyszymy, śpiewamy: „Słowem więc Wcielone Słowo/ chleb zamienia w Ciało Swe/ wino Krwią jest Chrystusową/ darmo wzrok to widzieć chce./ Tylko wiara Bożą mową/ pewność o tym w serca śle”. To jest tajemnica wiary, ale to nie znaczy, że nie możemy w jakimś stopniu się do niej zbliżyć. Żeby jednak to uczynić musimy mieć pewne narzędzia opisu rzeczywistości – mówi.

– Klasyczna teoria bytu wskazuje, że każdy byt, czyli to, co jest składa się z substancji i przypadłości. Niezależnie od różnych przypadłości, cech zewnętrznych, zarówno Pan, jak i ja, mamy tę samą substancję, jakieś jądro naszego człowieczeństwa, jego istotę. W przypadku tajemnicy Eucharystii dokonuje się tak zwana „transsubstancjacja”, czyli właśnie przemiana, zmiana – mocą Boga – tej substancji. Substancja chleba staje się ciałem, choć przypadłości zostają. Podobnie z winem. To tak jakby dokonać głębokiej zamiany struktury cząsteczek bytu, ale w taki sposób, że nie zmieniają one swoich charakterystycznych, zewnętrznych cech. To, co jest tutaj kluczowe, to to, że zmiana dotyczy samej istoty, i że jest to zmiana realna, nie symboliczna. Chrystus, dokonując po raz pierwszy tej zmiany, tego przeistoczenia, powiedział „to jest Ciało… to jest Krew moja…”, a nie – „to oznacza moje ciało, to symbolizuje moją krew”. „Jest” to słowo absolutnie jednoznaczne – dodaje.

REKLAMA/Advertisement

Ks. prof. Paweł Bortkiewicz podkreśla również znaczenie Ofiary Mszy Świętej, która nie jest tylko pamiątką ofiary Chrystusa na Golgocie, ale jej żywym uobecnieniem.

– Każda Msza Święta jest żywym uobecnieniem Ofiary Chrystusa. To znaczy, to nie jest wspomnienie rocznicowe, celebrowanie świąteczne, tak jak celebrujemy rocznicę Bitwy Warszawskiej czy Powstania. W każdej Mszy Chrystus staje pośród nas i przekazuje nam te wyjątkowe słowa” „Bierzcie… jedzcie… pijcie… To jest Ciało, to jest Krew moja…”. Możemy być pewni Jego obecności, Jego miłości, Jego bezgranicznej, konkretnej ofiary za każdego z nas. Jedyną niewiadomą jest tutaj mój osobisty stosunek do tego aktu miłości Boga – dodaje i odnosi się też do obecnej sytuacji, kiedy w niektórych diecezjach nadal obowiązują dyspensy dla “obawiających się zakażenia.

– Dobrze, że jesteśmy wezwani do roztropności działań. Ale też dobrze, i bardzo dobrze, że odradza się w nas, albo po prostu trwa ten głód Eucharystii. Myślę, że z racji istoty tego dnia, którym jest świętowanie tego, że Bóg jest z nami, jest realnie, jest na sposób żywej, miłującej bliskiej obecności, trzeba to wydarzenie odczytać jako dar i wezwanie. W jednej z przejmujących pieśni eucharystycznych śpiewamy: „Pójdź do Jezusa, do niebios bram./ W Nim tylko szukaj pociechy tam./ On Cię napoi krwią swoich ran,/ On Ojciec, lekarz, Pan”. Znamienne jest to „pójdź”, „szukaj”… Myślę, że warto wybrać się do kościoła na realne spotkanie z Chrystusem. W czasie procesji można wędrować za pomocą mediów, ale nie zapominałbym o owym „pójdź”! – podkreśla kapłan.