REKLAMA

REKLAMA

Ks. Isakowicz-Zaleski o samobójstwach wśród księży: “Problem istnieje i jest coraz poważniejszy”

521

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski w swoim najnowszym felietonie podnosi temat samobójstw wśród duchowieństwa. Kapłan przypomina przypadki, jakie miały miejsce w diecezji tarnowskiej przed kilkoma laty i podkreśla, że nie tylko nie zostały wyjaśnione, ale i ówczesny biskup tarnowski Wiktor Skworc awansował w kościelnej hierarchii. Duchowny wymienia również kilka najnowszych tragedii i skupia się na powodach, które mogą skłaniać kapłanów do targnięcia się na własne życie.

– Jaka była reakcja na te dramatyczne wydarzenia? Żadna. Jak zwykle ogólnikowe, wymijające  odpowiedzi, a przede wszystkim żelazna zasada “przemilczeć i przeczekać”.  Ani nuncjusz papieski, ani przewodniczący episkopatu Polski, ani ówczesny metropolity krakowski, ksiądz kardynał Stanisław Dziwisz (diecezja tarnowska należy do metropolii krakowskiej) nie podjęli żadnych kroków. Co więcej, biskup Skworc (notabene zarejestrowany w aktach Służby Bezpieczeństwa jako tajny współpracownik o pseudonimach “Dąbrowski” i “Wiktor”) jeszcze awansował, zostając arcybiskupem katowickim. Obecnie pełni on także nieformalną rolę “głównego ekologa” episkopatu. Po jego odejściu z Tarnowa doszło w diecezji do ósmego z kolei samobójstwa, ale i ta sprawa została wyciszona – pisze ks. Isakowicz-Zaleski o fali samobójstw księży w diecezji tarnowskiej sprzed kilku lat.

Duchowny przypomina również tragedie, które miały miejsce w ostatnim czasie i konstatuje, że nie ma żadnej reakcji władz kościelnych. Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski próbuje również – na podstawie listów i życiowych doświadczeń, przytoczyć powody, z jakich kapłani odbierają sobie życie. Warto tę listę przywołać w całości.

REKLAMA

1)  Brak odpowiedniej selekcji kandydatów do święceń kapłańskich  i ślubów zakonnych. W wielu diecezjach i zakonach męskich ze względu na postępujący kryzys powołań dopuszcza się osoby nieodpowiednie, słabe psychiczne. Dotyczy to także kandydatek do ślubów wieczystych w zgromadzeniach żeńskich, które przeżywają jeszcze większy kryzys powołań.

2)  Nieradzenie sobie z problemami osobistymi oraz porażkami i konfliktami w pracy duszpasterskiej (zwłaszcza katechetycznej), co wynika nie tylko ze słabej, “cukierkowo-ptysiowej” formacji w seminariach duchownych, ale i feudalnych relacji pomiędzy przełożonymi a podwładnymi.

REKLAMA

3)  Brak odpowiedniej troski biskupów i wyższych przełożonych zakonnych o kapłanów przeżywających kryzysy, a także brak pomocy ze strony innych współbraci. Niestety niektóre środowiska kościelne coraz bardziej przypominają nie wspólnoty, ale korporacje, w których obowiązuje “wyścig szczurów” i w których słabsi są zadeptywani.

4)  Brak odpowiednich ośrodków wsparcia, w których duchowni w chwilach kryzysu lub przy pojawienie się depresji, która jest coraz częstsza)  mogliby otrzymać fachową pomoc tak zaufanego i doświadczonego kapłana, jak i zawodowego psychologa czy psychiatry. Jest to tym ważniejsze, bo posługa kapłańska w obecnej rzeczywistości, zwłaszcza przy presji medialnej, jest coraz trudniejsza, a sam duchowny jest coraz bardziej narażony na silne stresy.

5)  Patologie w samych strukturach kościelnych np. coraz większe wpływy “lawendowego lobby” czy najróżniejszych środowisk, które nazywam umownie, “zielonoświątkowymi”, ale to jest temat na osobny artykuł – podsumowuje.

REKLAMA

Ks. Tadeusz-Isakowicz Zaleski zaznacza, że “nie chce być uznany za heretyka”, ale jego zdaniem wielu duchownych potrzebuje opieki psychiatry lub psychologa. Kapłan zaznacza, że “problem istnieje i jest coraz poważniejszy” i dodaje, że może to mieć wpływ na nowe powołania.

za: rmf24.pl