REKLAMA

Reklama

Ks. Isakowicz-Zaleski o biskupach: “Pewne osoby po prostu powinny ustąpić”

226

Reklama

– Przez 20 lat uważałem, że Kościół sam się oczyści, ale dziś widzę, że to się nie dzieje. To jest grzech zaniechania. Napisałem na ten temat kilka książek i bardzo wiele artykułów. I co? Nic się nie zmieniło. To jest moja osobista porażka – mówił w rozmowie z Onetem ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Kapłan uważa, że konieczne są zmiany na stanowiskach biskupich.

– Uważam, że po takich skandalach pewne osoby w Kościele po prostu powinny ustąpić i zostać zastąpione innymi, młodymi – zaznacza.

– Gdyby Kościół dobrze przeprowadził autolustrację to znacznie szybciej dowiedziałby się, którzy księża byli homoseksualistami, pedofilami, łobuzami czy złodziejami. Można było sięgnąć po akta już w latach 90., ale tak się nie stało – dodaje. Duchowny podkreśla, że działania pedofilskie sprzed lat są trudne do wykrycia z powodu języka używanego przez komunistyczne służby.

Reklama

Reklama

– Pedofilia jest bardzo trudna do wykrycia w aktach IPN-u, ponieważ esbecja nie posługiwała się takimi pojęciami. Oni pisali raczej: „pederasta”, „zboczeniec”, „homoseksualista”, ale czy konkretnie chodziło o pedofilię lub efebofilię, nie wiadomo. Czasami z kontekstu można to zrozumieć, jeśli pisano w notatce o czynach, których dopuścił się ksiądz względem uczniów – zaznaczył i dodał, że Kościół w czasach PRL był jak “oblężona twierdza”.

– Zdarzało się, że taki ksiądz [dopuszczający się czynów pedofilskich-red.] był przenoszony na inną parafię bądź wysyłany za granicę. Według mnie ten mechanizm polegał jeszcze na czymś innym: Kościół działał jak oblężona twierdza. Była komuna, była esbecja, więc za wszelką cenę próbowano nie dopuścić do skandalu. To była forma obrony – dodał dawny duszpasterz krakowskiej “Solidarności”.

za: pch24.pl

Reklama

Reklama