REKLAMA / Advertisement

Reklama / Advertisement

Kontrowersyjne zapisy oddalają decyzje w sprawie ACTA2

263

Dzisiaj (sobota, 19 stycznia) w wielu miejscach Europy odbywają się protesty przeciwko dyrektywie o prawach autorskich i jednolitym rynku cyfrowym, nazwanej popularnie jako ACTA2. Póki co żadne decyzje w tej sprawie nie zapadną, bowiem pomiędzy członkami Rady Europy pojawiły się duże wątpliwości.

Na Twitterze podsekretarz stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego Paweł Lewandowski poinformował, że polski rząd zablokował zaplanowane na poniedziałek negocjacje trójstronne, z powodu braku możliwości zaakceptowania bieżących propozycji.

Największe kontrowersje budzą proponowane artykuły 11 i 13. Pierwszy ma na celu ochronę twórców (kompozytorów, dziennikarzy, pisarzy itp.), którzy zdaniem większości europosłów nie są wynagradzani za wykorzystywanie ich dzieł na dużych platformach – np. YouTube. Artykuł 13 zakłada natomiast prawną odpowiedzialność właścicieli platform, którzy będą zobowiązani do wprowadzenia algorytmów, należycie chroniące twórców. Internauci obawiają się szczególnie artykułu 13, który może w praktyce być narzędziem cenzury. Kontrowersje wokół niego są tak duże, że nawet głosujący we wrześniu za dyrektywą europoseł Michał Boni nie wyklucza, iż dla dobra całej dyrektywy można by ten punkt wykreślić całkowicie.

Reklama / Advertisement

Dziennikarka portalu polityco.eu Laura Kayali na Twitterze poinformowała, że planowane na poniedziałek rozmowy trójstronne zostały odwołane z powodu zbyt dużych wątpliwości części rządów. Rada Europy tworzona jest bowiem przez przedstawicieli rządów wszystkich państw UE.

Pojawiają się spekulacje, że Rada Europy decyzji w sprawie ACTA 2 nie podejmie już w tej kadencji. Po pozytywnej opinii Rady Europy, dyrektywę będzie musiał przyjąć raz jeszcze Parlament Europejski. Coraz bardziej prawdopodobne wydaje się, że nastąpi to dopiero po majowych wyborach.

Niemiecka europoseł z partii Piratów Julia Reda, będąca przeciwniczką dyrektywy, na Twitterze podkreśla, iż niepodjęcie decyzji przez Radę Europy w najbliższych dniach pokazuje tylko, że presja obywatelska przeciwko kontrowersyjnym zapisom ma sens.

Ł.R.

za: portalkujawski.pl

Reklama / Advertisement