REKLAMA / Advertisement

Reklama / Advertisement

Kłopoty Adama Andruszkiewicza. Chodzi o fałszowanie podpisów na listach wyborczych.

524

– Trwa postępowanie dyscyplinarne dot. zbyt opieszałego prowadzenia przez białostockich prokuratorów śledztwa ws. sfałszowania podpisów na listach wyborczych KW Ruchu Narodowego i roli jaką miałby w tym odegrać poseł Adam Andruszkiewicz – poinformowała Prokuratura Krajowa.

– Badając akta śledztwa, które trwa od 2014 roku, Prokuratura Krajowa stwierdziła niezasadną zwłokę w prowadzeniu postępowania i w zbieraniu dowodów. Prowadzący śledztwo nie przeprowadzili wielu ważnych czynności dowodowych, na które wielokrotnie wskazywali im zwierzchnicy – mówiła rzeczniczka prasowa PK Ewa Bialik.

Jedną z nieprawidłowości ma być brak pobrania próbek pisma Adama Andruszkiewicza i porównania ich z podpisami na listach wyborczych. Według śledczych, takie działanie mogłoby pomóc w ustaleniu czy polityk brał udział w fałszerstwach.

Reklama / Advertisement

– W konkluzji kontroli Prokuratura Krajowa uznała, że śledztwo było prowadzone nieudolnie, opieszale, bez koncepcji oraz z oczywistym naruszeniem zasad koncentracji materiału dowodowego i ekonomiki procesowej. Na przyspieszenie śledztwa nie wpływały kolejne interwencji prokuratur wyższego szczebla: Regionalnej i Krajowej – komentuje Ewa Bialik.

W sobotę TVN24 wyemitował reportaż w programie “Superwizjer”, w którym przedstawiono nieprawidłowości w związku z fałszowaniem podpisów z poparciem dla kandydatów Młodzieży Wszechpolskiej przed wyborami samorządowymi w 2014 roku. Wówczas tej organizacji szefował Adam Andruszkiewicz. Autorzy reportażu mieli dotrzeć do materiałów, z których wynika, że prokuratorzy chcieli wezwać polityka i przeszukać jego biuro poselskie, ale odebrano im akta sprawy. Andruszkiewicz zaprzecza jakoby miał coś wspólnego z fałszowaniem podpisów.

za: polsatnews.pl

Reklama / Advertisement

Reklama / Advertisement