REKLAMA

REKLAMA

Karol Stojanowski: Rasizm i genoteizm a przyszłość katolicyzmu w Europie

198

Rasizm, rozpatrywany jako ruch społeczno-polityczny, zdąża do odrodzenia zagrożonego rozkładem narodu. Dążenie swoje opierają rasiści przede wszystkim na zabiegach, mających na celu biologiczną stronę życia narodu. Wszystko inne jest tylko pochodnym biologicznych postulatów każdego rasizmu.

Wszelkie próby reform społeczno-politycznych oraz wartościowania, zarówno w dziedzinie cywilizacyjnej, jak też etycznej, są u rasistów zawsze konsekwencją wysuniętych na plan pierwszy ideałów natury biologicznej. Dla badacza, zajmującego się zagadnieniami antropologicznymi, nie jest tajemnicą fakt niejednokrotnego występowania zjawiska, które dziś nazywa się popularnie rasizmem. Zajmiemy się najpierw rasizmem niemieckim, jako prądem najbliższym nam i stosunkowo najlepiej poznanym. U podłoża rasizmu niemieckiego stoi bezsprzecznie pesymizm historiozoficzny, wprowadzony przez Gobineau. Pesymizm ten opiera się na przekonaniu, że Europa wyczerpała wszystkie swe siły twórcze i wartościowe, uosobione w ludziach rasy nordycznej. Pesymizm ten doczekał się w Niemczech terminu przewodniego w postaci “Untergang des Abendlandes” będącego tytułem sławnej książki Spenglera. Jak głęboko zapadł w dusze niemieckie koszmarny czar owego “Untergang”, dowodzi choćby książka Erbta, dotycząca światowej historii, opartej o moment rasowy. Autor ucieka się w niej przecież aż do pewnego rodzaju magicznego zabiegu, aby tylko uchronić Niemcy od cienia związku z Zachodem.

REKLAMA

Wbrew bowiem geograficznej oczywistości przydzielił on Niemcy do północnego kręgu cywilizacyjnego, podczas gdy Anglię i Rosję zaliczył do zachodniego. Na dnie tego podziału tkwi, poza momentem propagandowym, chęć odgrodzenia Niemiec, jakby przy pomocy formułki magicznej, od “zgniłego Zachodu”. Pesymizm ten został jeszcze spotęgowany przez przegraną wojnę. Rasizm niemiecki, jako próba uzdrowienia niemieckiego organizmu biologicznego, zmierza właściwie w czterech zasadniczych kierunkach. Po pierwsze stara się on o zahamowanie niemieckiego spadku urodzin, niemieckiej depopulacji. Dokonano w Niemczech olbrzymiej wprost pracy w tym kierunku. Rezultaty są o tyle ciekawe, nawet ze stanowiska teoretycznego, że zaprzeczają one mniemaniu jakoby spadku urodzin nie można było w narodzie, ogarniętym depopulacją, zahamować.

Dalszym kierunkiem działalności rasistów jest działalność eugeniczna, zarówno w sensie negatywnym, jak też pozytywnym. Trzecia droga do zamierzonego celu wiedzie przez pozbycie się żydów oraz niedopuszczenie do mieszania się Niemców z tym obcorasowym elementem etnicznym. Czwarty wreszcie kierunek, dość aprioryczny i doktrynerski, propaguje tzw. nordyzację społeczeństwa. Po dość długiej dyskusji poglądy w tej sprawie ustaliły się w ten sposób, że za germańskie i bardziej wartościowe elementy rasowe uznaje się ludzi rasy nordycznej i falickiej, t. j. mieszańca nordyczno – śródziemnomorskiego. Jest to w zasadzie uczuciowe cofnięcie się do germańskiego terytorium w Niemczech, położonego nad dolną Łabą. Ruch rasowy w Niemczech, pojęty jako zespół wszystkich czterech powyżej wymienionych kierunków, rozwijający się tam już od lat kilkudziesięciu, wyzwolił w czasach powojennych olbrzymie wprost energie społeczno-polityczne. Jego to w pewnej mierze rezultatem jest przewrót hitlerowski, a zwłaszcza jego nastawienie ustrojowe, tzn. zdyscyplinowana organizacja partii i państwa, pewien arystokratyzm hitleryzmu, ujęty w formie teorii przywództwa oraz zaznaczające się tendencje do ustroju stanowo-korporacyjnego z posmakiem kastowym.

Najciekawszym jednak wytworem niemieckiego ruchu rasowego ze stanowiska socjologicznego jest bezsprzecznie nowo formująca się w Niemczech religia germańsko-nordyczna, zwana religią niemiecką. Ze względu na to, że nawraca ona częściowo do starogermańskich wierzeń pogańskich, często nazywa się ją, zwłaszcza w publicystyce zagranicznej, neopoganizmem. Nazwa ostatnia jest jednak mało usprawiedliwiona. Religię tę można by nazwać religią genoteistyczną. Nazwę utworzyłem, zastanawiając się w swej książce o niemieckim rasizmie nad cechami charakterystycznymi nowej religii. Religia ta bowiem według zamysłów jej twórców ma nie tylko służyć rasie nordycznej względnie niemieckiej populacji rasowej, ale nawet rasę tę w pewien sposób deifikuje. Z tych więc względów nazwałem nową niemiecką religię genoteizmem od greckiego γένος oddającego słowo i pojęcie rasa oraz nawiązującego do haseł populacyjnych i eugenicznych. Nazwa ta jest przy tym tym udatniejsza, że wszystkie cztery wyżej wymienione kierunki działalności niemieckiego ruchu rasowego weszły, że się tak wyrażę, w skład “nabożeństwa i pobożności” nowej wiary. Nowa wiara niemiecka poza służbą swej rasie oraz jej deifikacją, posługuje się rasowymi momentami, jako uzasadnieniem swej jakby pewnego rodzaju dogmatyki. Odrzuca ona zarówno Nowy, jak też przede wszystkim Stary Testament dlatego, że jest on rzekomo wytworem rasy przednioazjatyckiej i orientalnej, składających się na trzon ludności żydowskiej.

REKLAMA

Dla uniknięcia wszelkich nieporozumień pragnę podkreślić, że geneza niemieckiego neopoganizmu jest niezwykle skomplikowana, jak zresztą geneza każdego szerszego ruchu społecznego, którego nigdy nie można wyjaśnić jakąś jedną, jedyną przyczyną. Ruch ten przede wszystkim miał bardzo dobre możliwości rozwojowe na skutek religijnego rozkładu niemieckiego protestantyzmu. Liberalizm dogmatyczny i sekciarstwo religijne świata protestanckiego stanowiły doskonały klimat duchowy dla powstania tego tworu religijnego. Działały przy tym w Niemczech specjalne przyczyny natury historycznej. Oto cała dzisiejsza północ niemiecka została nawrócona na chrześcijaństwo gwałtem. Gwałtem nawrócono przecież germańskich Sasów oraz północno-zachodnich Słowian. Masa ludzka tworząca dzisiejszych północnych Niemców przyjęła tedy chrześcijaństwo, ale na wewnątrz pozostała nieprzekonana. Wykazywała ona ciągle i systematycznie ducha buntu przeciwchrześcijańskiego. Duch ten umożliwił powstanie i utrzymanie się protestantyzmu, a w konsekwencji doprowadził do pewnego rodzaju reakcji pogańskiej.

Ciekawą interpretację niemieckiego ruchu religijnego podał mi w rozmowie prywatnej p. dr. J. CzekaIski. Wysunął on mianowicie przypuszczenie, że neopoganizm niemiecki jest religią wojskowych, uczestników wojny światowej. W niej to duch militarny stara się zrzucić więzy etyki chrześcijańskiej, wytwarzając typową etykę wojowników. Interpretacja ta jest o tyle ciekawa, że rzeczywiście w wierze niemieckiej jest bardzo usilnie podkreślany moment walki za sprawę rasy. Bardzo przy tym poważny wpływ na powstanie wiary niemieckiej wywiera świadoma i celowa praca masonerii. Nie jest to zaś tylko moje przypuszczenie, oparte na poszlakach i myślowych rekonstrukcjach, ale twierdzi to w Niemczech sporo ludzi, obznajomionych ze sprawą religii niemieckiej. Można by nawet w ten sposób interpretować pewne miejsce w książce Hitlera, w którym wódz nacjonalizmu niemieckiego twierdzi, że ci, którzy chcą nawracać do starogermańskich wierzeń religijnych, robią na niego takie wrażenie, jakby byli wysłannikami wrogich Niemcom sił. (“Mein Kampf”, wyd. 107 – 111, t. I, str. 397).

Najważniejszą jednak przyczyną powstawania nowej religii w Niemczech jest bezsprzecznie sam ruch rasowy. On to właśnie powoduje rys genoteizmu w nowych poczynaniach religijnych, on wyzwala religijny wprost zapał i entuzjazm dla nowego ukształtowania życia. Nastawienie religijne jest przy tym tak silne, że przechodzi ponad głowami wodzów i teoretyków. Kto wie, czy tak nie jest w wypadku z Hitlerem. Zastanawiałem się kiedyś, dlaczego, pomimo niechęci Hitlera do niemieckiego neopoganizmu, ruch ten zdołał się właśnie za jego rządów zorganizować. Wysunąłem przypuszczenie, że może to wynikać z siły politycznej niemieckich rasistów, oraz stojących za nimi masonów. Ale oprócz tego może to być ruch tak żywiołowy, że nawet Hitler, widzący jego ujemne strony, może nie mieć odwagi z nim walczyć. Że tak być może w istocie, na to wskazywałyby wypadki powtarzania się wspólnego występowania rasizmu i genoteizmu. Rozpatrując bowiem rasizm jako zjawisko powtarzające się w dziejach ludzkości, dochodzimy do pewnego ogólniejszego prawa socjologicznego, wedle którego zawsze w wyniku rasizmu społeczeństwo nim ogarnięte otrzymuje ostrzejszą i zwartszą organizację społeczno-polityczną oraz rysy genoteistyczne w swoich wierzeniach religijnych. Zjawisko tedy społeczne wyglądałoby w ten sposób, że naród zagrożony rozkładem, powodowanym przez obcą lub za obcą uważaną krew, zaczyna się w gwałtowny, prawie rewolucyjny sposób bronić. Obronę tę przeprowadza przez zwarcie swoich szeregów, narzucenie sobie większej dyscypliny oraz postawienie tej dyscypliny pod ochronę sankcji religijnych. Religa staje się wtedy systemem obrony rasy względnie jej czystości.

REKLAMA

Jest wielce prawdopodobne, że dzieje ludzkości widziały wiele rasizmów. Wieść o nich zaginęła jednak w pomroce dziejów. Poza współczesnym rasizmem niemieckim rysują się nam dość jasno jedynie dwa wypadki, a to wypadek hinduski oraz żydowski. Wypadek hinduski jest dla tego zagadnienia klasycznym. Ariowie nawarstwili się w Indiach na liczniejszą od siebie ludność, innej, ciemnoskórej rasy. W obawie przed rozpłynięciem się w morzu obcej sobie ludności chwycili się systemu kastowego jako systemu organizacji społeczno- politycznej. Na straży tego systemu postawili przepisy religijne, a przede wszystkim wiarę w wędrówkę dusz, przy nadaniu najwyższej rangi duchowej wcieleniu bramina. W przypadku hinduskim znamy, niestety, tylko wynik hinduskiego ruchu rasowego, to jest system religijno-kastowy. System ten oczywiście powstawał przez czas dłuższy i był próbą obrony przed degeneracją rasową elementu aryjskiego w Indiach.

O wiele jaśniej zachował się nam wypadek rasizmu żydowskiego. Oto kiedy żydzi powrócili z niewoli babilońskiej, zastali w swej ojczyźnie bardzo dla siebie ciężkie stosunki. Cały kraj był poprzetykany osadami obcych plemion, żydzi byli bardzo często pożenieni z kobietami obcych ludów. Słowem, stosunki wyglądałyby w ten sposób, że żydzi stali właściwie u początku likwidacji swego narodu jeszcze w piątym wieku przed Chrystusem. Tymczasem znaleźli się ludzie w narodzie żydowskim w postaci Nehemiasza i Ezdrasza, którzy przeprowadzili to samo, co dzisiaj robi Hitler w stosunku do żydów, tylko w daleko ostrzejszy sposób. Ni mniej, ni więcej, tylko kazano wszystkim żydom oddalić wszystkie obconarodowe żony i zrodzone z nich dzieci. “Czystkę” tę przeprowadzono specjalnie sumiennie u kapłanów. Był to zatem rasizm w najczystszej formie.

Konsekwencje tego w dziedzinie społecznej były analogiczne do konsekwencji hinduskich i niemieckich. Żydzi od tego czasu aż do dziś zachowali zachwianą przez niewolę babilońską, zdyscyplinowaną organizację, przewagę stanu duchownego, poczucie podziału na pokolenia, a wreszcie poczucie swej wyższości rasowej. Poczucie to przerodziło się w dziedzinie religijnej w ideę ludu wybranego, podczas gdy w obcych widziano “gojów” czy też ludy nieczyste. Idea ludu wybranego stała się z biegiem czasu tak samo pierwiastkiem genoteistycznym, jak u Niemców deifikacja rasy nordycznej, czy też najwyższa ranga wędrującej duszy, wcielonej w braminie. Warto przy tym zauważyć, że idea ludu wybranego nie ma nic wspólnego z wyżywaniem się w żydostwie rasy orientalnej, jak to przypuszcza Gunther. Do idei tej dochodziły zawsze ludy w konsekwencji zastosowania rasizmu. Doszli do niej Hindusi, doszli też i Niemcy.

Przecież cały rasizm niemiecki nie jest niczym innym jak właśnie tą ideą. Czyż pojęcie podczłowieka nie jest synonimem żydowskiego “goj”? Czyż w etyce nowo formującej się religii nordycznej idea ta nie przejawia się w jaskrawej formie? Przecież do tego doszło, że w wyznaniu wiary tej religii nakazuje się prawdomówność w stosunku do przyjaciół i ludzi jednej krwi, a pogotowie względem obcych i wrogów. Wszakżeż to wyraźny Talmud. A przecież Niemcy są narodem nordycznym, a nie orientalnym. Nie rasa tedy orientalną predysponuje do wybraństwa, ale rasizm i jego konsekwencje. Religia zatem żydowska, tak samo jak hinduska i nowa religia niemiecka, mają w sobie pierwiastki genoteistyczne zrodzone przez ruchy rasowe. Działalność rasistów żydowskich, zgrupowanych około Nehemiasza i Ezdrasza, musiała być wielkim i potężnym ruchem politycznym. Namiętności w narodzie żydowskim zaszły wtedy tak daleko, że Samaria, nie chcąc przyjąć ich reform, wyłamała się z żydowskiego związku państwowego. Pomimo tej straty politycznej wyniki reform rasistów żydowskich były dla narodu żydowskiego decydujące. One to ocaliły żydów od śmierci narodowej, dając im silną więź społeczną, utrzymującą żydów na powierzchni życia do dziś, kiedy przedziwnym zbiegiem okoliczności sami stali się obiektem rasizmu europejskiego; przecież tyle sąsiadujących z nimi narodów nie utrzymało się, ale uległo śmierci.

W wyniku przeprowadzonych powyżej rozważań teretycznych widzimy, że rasizm jest konsekwencją zagrożenia narodu przez śmierć, czy też degenerację. Konsekwencją zaś rasizmu jest ostry ustrój społeczno-polityczny oraz religia genoteistyczna. Ta ostatnia może zorganizować się w formy odrębne, ale też dołączyć się do już istniejących wierzeń, jak to widzimy u żydów, gdzie dołączył się genoteizm do dawniejszego monoteizmu. Tyle mówi nam stwierdzone przeze mnie prawo socjologiczne. Mając to prawo na uwadze, chciałbym omówić nasze polskie stosunki polityczne i religijne oraz wskazać na pewne możliwości i potrzeby, pewne niebezpieczeństwa i pewne nakazy.

REKLAMA

Karol Stojanowski

za: “Myśl Narodowa”, nr 5/1936

——–
Karol Stojanowski (1895 – 1947) po przewrocie majowym w 1926 r. związał się z Obozem Wielkiej Polski. W 1935 r. został wybrany do Zarządu Okręgowego Stronnictwa Narodowego w Poznaniu, w którym kierował Wydziałem Propagandy i Wychowania Politycznego. W latach 1935-1939 był członkiem Komitetu Głównego SN w Warszawie. W października 1939 r. założył Narodowo-Ludową Organizację Wojskową. Od 1940 r. wydawał podziemne pismo “Państwo Narodowe” i był jednym z głównych ideologów podziemia narodowego. Jako jeden z pierwszych ogłosił postulat powrotu Polski nad Odrę i Nysę Łużycką.

REKLAMA