Instytucja kontrolująca praworządność. Tak niemiecki polityk chce dominować nad Polską i Węgrami.

Manfred Weber, który jest oficjalnym kandydatem Europejskiej Partii Ludowej (EPP) na stanowisko szefa Komisji Europejskiej stwierdził, że jego celem jest stworzenie instytucji, która kontrolować będzie praworządność w UE. Weber nawet nie ukrywa, że to działanie polityczne i skierowane jest m. in. przeciwko Polsce i Węgrom. Jego zdaniem, takie ciało “byłoby w stanie ocenić fachowo i neutralnie politycznie, gdzie występują problemy z praworządnością”.

– Niestety, mamy w UE poważny problem z obroną naszych wspólnych wartości. Chodzi o Polskę, Rumunię, Maltę i oczywiście także o Węgry. W rzeczywistości brakuje nam instrumentów. Od czasów kryzysu euro, kontrolujemy co roku w ramach europejskiego semestru dane dotyczące gospodarki. Nie posiadamy natomiast porównywalnego instrumentu do kontroli wartości, neutralnego mechanizmu kontroli przestrzegania zasad praworządności. Dlatego jeszcze przed wyborami europejskimi przedstawię projekt takiego gremium – stwierdził w wywiadzie dla tygodnika “Der Spiegel”.

REKLAMA/Advertisement

Weber jest zdecydowanie nastawiony na próbę pacyfikacji wszelkiego sprzeciwu wobec unijnych instytucji i zapowiedział, że jako przewodniczący Komisji Europejskiej wszystkie przypadki naruszenia prawa unijnego będzie kierował do Trybunału Sprawiedliwości UE. Jak działa ta instytucja, pokazały przykłady wycinki drzew w Puszczy Białowieskiej czy ustawy o Sądzie Najwyższym – Trybunał wydał decyzje zgodne ze zdaniem eurokratów z Brukseli.

Niemiecki kandydat na przewodniczącego KE stwierdził także, że w przypadku łamania praworządności potrzebne są sankcje, a także zaatakował premiera Viktora Orbana za jego akcję plakatową, gdzie obnaża działania szefa Komisji Europejskiej Jean-Claude’a Junckera i George’a Sorosa – zwolenników masowej islamskiej imigracji. Weber chce wykluczenia Fideszu z szeregów Europejskiej Partii Ludowej.

REKLAMA/Advertisement

– Orban znajduje się na politycznych manowcach. Jeśli chodzi o styl czy też fundamentalne kwestie ładu demokratycznego, istnieją punkty przecięcia (między Orbanem) a szefem Ligi Salvinim i przewodniczącym PiS Jarosławem Kaczyńskim. To nie jest droga ani moja, ani EPL – powiedział

– Oczekuję, że przeprosi i zakończy akcję [umieszczania plakatów z Juckerem i Sorosem]. Nie możemy przejść nad tym do porządku dziennego. Nasze przesłanie brzmi: mamy dosyć – dodał.

REKLAMA/Advertisement

za: niezalezna.pl