REKLAMA

REKLAMA

Grecja żąda reparacji od Niemiec. Premier: “Jest to dla nas historycznym i moralnym obowiązkiem”

556

Grecki parlament zdecydował, że Ateny wystąpią oficjalnie z żądaniami reparacji od Niemiec za zniszczenia i zbrodnie dokonane w czasie II wojny światowej. Zdaniem greckiej komisji ekspertów ich wartość wynosi co najmniej 290 miliardów euro.

Decyzję przyjęto przytłaczającą większością i zgodnie z nią rząd premiera Aleksisa Ciprasa ma w tej sprawie podjąć niezbędne kroki dyplomatyczne i prawne. Sam szef rządu nie odżegnuje się od tego zadania i podkreśla wagę greckich żądań:

– Żądanie reparacji jest dla nas historycznym i moralnym obowiązkiem – mówił szef greckiego rządu w parlamencie. Cipras dodał, że nie chciał wiązać tej kwestii z kryzysem finansowym, który przechodził jego kraj w ostatnich latach. Teraz, po wygaśnięciu programów pomocowych, zdaniem premiera Grecji jest odpowiedni moment.

REKLAMA

– Mamy teraz szansę zamknięcia tego rozdziału dla obu narodów – dodał premier i zaznaczył, że jest to krok ku poprawie stosunków z Berlinem.

Grecka komisja ekspertów oszacowała tamtejsze straty na co najmniej 290 miliardów euro. Żądania Aten obejmują również pożyczkę wymuszoną przez III Rzeszę oraz odszkodowania dla rodzin pomordowanych przez Niemców. W 1942 r. Centralny Bank Grecji musiał udzielić “pożyczki” w wysokości 476 milionów marek na pokrycie kosztów związanych z okupacją kraju.

Najeźdźcy podzielili Grecję na strefy: niemiecką, włoską i inkorporowaną do Bułgarii strefę bułgarską. Ludność żydowską deportowano do obozów śmierci. Wprowadzono obowiązek dostarczania kontyngentu żywnościowego do Rzeszy, toteż śmierć głodowa pochłonęła 300 tysięcy ofiar. Objawem rabunkowej eksploatacji Grecji przez okupantów był m.in. gigantyczna inflacja.

REKLAMA

Berlin, podobnie jak w kwestii polskich reparacji, cały czas twierdzi, że sprawa została zamknięta porozumieniem z 1960 roku, kiedy RFN wypłaciła Grecji 115 milionów zachodnioniemieckich marek. Umowa ta zawierała klauzulę, że sprawa roszczeń jest wyjaśniona.

Krok Grecji jest także sygnałem dla polskich władz, które od prawie dwóch lat mówią o tym problemie. Poseł PiS Arkadiusz Mularczyk zaznaczył niedawno, że polski raport w tej kwestii będzie gotowy do końca obecnej kadencji Sejmu, a suma strat naszego kraju będzie różnić się od podawanej często kwoty 850 miliardów dolarów.

REKLAMA

za: tvp.info