Gen. Polko o planach europejskiej armii i francuskich ambicjach: Chcą podbijać innych

– Emmanuel Macron mówiąc o wspólnej europejskiej armii powiedział, że miałaby ona być w stanie przeciwstawić się Rosji, Chinom, ale też Stanom Zjednoczonym. Wymienienie jednym tchem USA obok Chin i Rosji jest kompletnie niezrozumiałe. Jesteśmy w jednym sojuszu obronnym. Amerykanie ratowali Europę wielokrotnie – mówi w rozmowie z portalem DoRzeczy.pl gen. Roman Polko – były dowódca jednostki GROM.

Gen. dyw. Roman Polko jest oficerem dyplomowanym wojsk powietrznodesantowych i sił specjalnych, doktorem nauk wojskowych w specjalności kierowanie organizacją. W drugiej połowie lat 90 XX w. przeszedł specjalistyczne szkolenia w 75 Pułku Rangersów Armii Stanów Zjednoczonych w Fort Benning. W 2002 r. odbył Wyższy Międzynarodowy Kurs Zarządzania Zasobami Obronnymi (ang. Senior Defense Management International Course) w Ośrodku Podyplomowym Marynarki Wojennej w Monterey (Stany Zjednoczone), natomiast w 2003 r. ukończył Podyplomowe Studia Strategiczno-Obronne w Akademii Obrony Narodowej.

Od 2000 r. do 2004 r. pełnił funkcję Dowódcy Wojskowej Formacji Specjalnej GROM w Warszawie. Po konflikcie z kierownictwem Sztabu Generalnego Wojska Polskiego odszedł do rezerwy na własną prośbę. W czasie gdy był dowódcą GROM, zrealizował misję na pograniczu kosowsko-macedońskim, rozpoczął działania w Afganistanie, a w marcu 2003 r. wziął udział w II wojnie w Zatoce Perskiej oraz rozpoczął służbę na misji stabilizacyjnej w Iraku. Na początku 2006 r. został przywrócony do służby czynnej i ponownie wyznaczony dowódcą Wojskowej Formacji Specjalnej GROM. Decyzją Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej 7 września 2006 r. zastąpił adm. floty Ryszarda Łukasika na stanowisku zastępcy szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Od 8 sierpnia 2007 r. do 19 listopada 2007 r.p.o. Szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego. W styczniu 2009 r. zakończył zawodową służbę wojskową i odszedł do rezerwy.

Zdaniem wojskowego pomysł budowy europejskiej armii i poparcie tego projektu przez Paryż pokazuje mocarstwowe ambicje Francji, a wspólne wojsko miałoby w tym pomóc:

– Wojna w Libii pokazała, że francuska armia jest zbyt słaba, by skutecznie przeprowadzić inwazję, by być w stanie pozyskiwać i przekazywać informacje wywiadowcze. A francuscy politycy od lat, od czasu De Gaulle’a mają ambicje budowania równorzędnego supermocarstwa. Jednak potencjał ku temu, by prowadzić politykę kolonialna mają zbyt słaby i armia europejska miałaby pomóc w jego budowie. To jest zupełnie coś innego niż wizja Polaków, którzy wszelkie sojusze traktują raczej jako sojusze obronne, mające na celu obronę sojuszników przed wspólnym zagrożeniem – mówi generał.

Na taki cel wskazywać mają słowa francuskiego prezydenta Emmanuela Macrona, który obok Rosji i Chin jako potencjalnych zagrożeń dla Europy wymienił także Stany Zjednoczone:

REKLAMA/Advertisement

– I właśnie Macron mówiąc o wspólnej europejskiej armii powiedział, że miałaby ona być w stanie przeciwstawić się Rosji, Chinom, ale też Stanom Zjednoczonym. Wymienienie jednym tchem USA obok Chin i Rosji jest kompletnie niezrozumiałe. Jesteśmy w jednym sojuszu obronnym. Amerykanie ratowali Europę w czasie I i II wojny światowej, zimnej wojny, wreszcie wojny w Jugosławii. Należałoby sobie postawić pytanie, czy propozycja Macrona nie jest czasem wprost propozycją budowania czegoś w kontrze do paktu Północnoatlantyckiego. Jeżeli tak postawić sprawę, to nie jest to dobre. Na szczęście nikt do tego nie dopuści – dodaje gen. Polko.

Zdaniem byłego dowódcy GROM potrzebne jest zwiększenie potencjału obronnego Europy, ale nie może dziać się to kosztem NATO. Gen. Polko uważa, że Rosja zyskuje na tym, że europejskie państwa nie potrafią wspólnie zdefiniować zagrożeń:

– Tak, jednak propozycja Macrona wcale nie jest krokiem w kierunku wzmocnienia tego potencjału. Przeciwnie – to krok do jego osłabienia, bo jeżeli jest wymierzona w USA, to tak należy to rozumieć. Widać też, że interesy krajów europejskich są od siebie odległe. Że należy na nowo zdefiniować wspólne bezpieczeństwo. Bo Putin wygrywa właśnie na tym, że nie potrafimy wspólnie czegokolwiek zbudować. Że każdy rozgrywa swoje interesy. Najbardziej tracą na tym kraje takie jak Polska, Litwa, Łotwa, Estonia. Bo to nam zależy na tym, by Europa była bezpieczna, by zagrożenie ze Wschodu było traktowane tak samo jak zagrożenia południowej flanki UE. Ambicji podbojów i tworzenia nowych kolonii w przeciwieństwie do Francji na pewno nie mamy – zaznacza wojskowy.

za: DoRzeczy.pl

 

Sensacyjne wyznanie ws. afery z KNF: Getin Bank zakładałem razem z Rothschildem….

Morawiecki: Tak dla silnej, europejskiej armii ale to oznacza zwiększenie wydatków na obronność