Feliks Koneczny: Cywilizacja bizantyńska – cz. II

Cała cywilizacja hellenistyczna nie wydała ani jednego czynu powszechnie dziejowego, gdyż była pozbawiona kultury czynu. Tym przymiotem któż celował ponad Rzym republikański? Cały ten okres dziejów rzymskich stanowi jedno nieprzerwane pasmo jak największej zdatności do czynów. Bo też był to najwspanialszy organizm całej historii starożytnej. Organizm ten zetknął się z hellenistycznym mechanizmem. Zaimponowały bogactwa Wschodu, ogłada, dekoratywność życia, a nadto wyłoniło się u Rzymian względem jednej krainy Wschodu poważne pretium affectionis. Chodziło o Troję. Nie Wergiliusz dopiero wymy­ślił trojańskie pochodzenie Rzymian (od Anchizesa i Eneasza), bo spopularyzowane to było jeszcze w II w. przed Chr. (poeta Ennius 239-170). Fikcja ta miała poważne następstwa. Patriota rzymski czcił wspomnienie Troi jako kolebki swego narodu, a trojańska góra Ida była dla niego świętą. Tam zaś rezydowała bogini Cybela, Mater deorum, magna Idea — a gdy księgi sybillińskie podczas wojny hannibalowej orzekły, że wróg nie opuści Italii, póki bogini Idańska nie przybędzie do Rzymu, wysłano flotyllę bogato uzbrojoną do króla Pergamonu po święty kamień, symbol Cybeli.

Mamy tu do czynienia z przykładem owego synkretyzmu religijnego. Jak Serapisa z Zeusem, podobnież mieszano umyślnie innych bogów helleńskich z perskimi i syryjskimi. Cybela uchodziła tedy za Afrodytę, ową szczególną opiekunkę Troi, znaną z pieśni Homera, jako kochanka Anchizesa, a matka Eneasza, tego protoplasty założycieli Rzymu. Posyłano tedy po Cybelę, jako po… pramacierz Rzymu. I tak sprowadzono sobie pierwsze bóstwo orientalne. Żałowano tego potem gorzko i odesłano Cybelę z powrotem gdy zmierzili się jej korybanci; lecz było już poniewczasie i niejedno inne bóstwo orientalne wślizgnęło się tymczasem do Rzymu. Albowiem orientalizacja Rzymu rozpoczęła się od religii, od tej dziedziny zawsze i wszędzie najbardziej publicznej ze wszystkich publicznych. Ze zmienionymi wyobrażeniami religijnymi poszły zmiany w poglądach etycznych. Z orientu nabrali okrucieństwa względem nieprzyjaciela, następnie zaś zapatrywania, że nie musi się nieprzyjacielowi dotrzymać umowy, a można rozprawiać się brutalnie z nim i z jego mieniem. Orientalne metody miano niebawem zastosować w wojnach domowych! Zaczęto się uczyć u Azjatów… moralności politycznej, co konsekwentnie wiodło do nieznanego w dawniejszym Rzymie zapatrywania, jako państwu wszystko się godzi. Nie wszyscy Rzymianie orientalizowali swój intelekt; nastawał przeto rozłam cywilizacyjny w Rzymie, czego wyrazem stały się wielkie wojny domowe czasu triumwiratów.

REKLAMA/Advertisement

Na dnie wszelkich tych przeciwieństw spoczywały odmienne ustroje psychiczne; po stronie Rzymu świetnie uporządkowany personalizm, a w mieszance hellenistycznej coraz wyłączniejsza gromadność. W tej bowiem fundamentalnej kwestii Grecy zarażali się coraz bardziej od ludów orientalnych, z którymi pragnęli zmierzać ku syntezie. Spotykamy się tu z przejawem czwartego wielkiego prawa dziejów. Jeżeli dwie cywilizacje są równouprawnione, zwycięża zawsze niższa. Tak więc w państwie hellenistycznym brały coraz bardziej górę pierwiastki orientalne, chociaż przebierały się w grecką szatę, zwłaszcza językową. Grecy małoazjatyccy zatracali dawny helleński personalizm. A gdy z pokolenia w pokolenie wojska rzymskie, żołnierze i wodzowie, ulegali coraz więcej wpływom pergameńskim, bityńskim, syryjskim, perskim, począł się wśród ciężkich rzymskich wojen domowych chwiać nawet rzymski personalizm, ten ich personalizm najtwardszy, jaki zna historia.

Kropla po kropli drążyła ten kamień. Toteż w okresie, kiedy Rzymianie poczęli kierować sprawami Hellady, byli już nie mało zorientalizowani. Nie trudno nawet dostrzec, że czerpali z hellenistycznej Azji pełną dłonią, znacznie jednak pełniejszą, niż Grecy europejscy. Już od II w. przed Chr. można powiedzieć o Rzymianach, że nie wszyscy należeli do cywilizacji rzymskiej. Życie potoczne w warstwach zamożniejszych całkiem po wschodniemu urządzone; stare rzymskie prawo familijne we wzgardzie; około połowy II w. bezżenność staje się czymś pospolitym. Równocześnie wydawano w Rzymie ustawy przeciw zbytkowi, i przeciw kupowaniu i sprzedawaniu głosów na zgromadzeniach ludowych. Zbrakło Rzymowi współmierności między prawem publicznym a prywatnym. Gdy podczas wojen Mariusa i Sulli zlekceważono (kilka razy) zasadę własności prywatnej, gdy próbowano się nawzajem wprost wytępić, gdy unieważniano długi, zwalniano od płacenia czynszów mieszkaniowych, naśladowano w tym wszystkim Mitrydatesa, który takimi właśnie środkami zjednywał sobie masy ludności po miastach greckich. Wodzowie i politycy rzymscy stawali się pojętnym i uczniami Wschodu, podczas gdy nie przeszczepili na Wschód nic rzymskiego.

REKLAMA/Advertisement

Koronę wszystkiemu stanowiło przyjęcie orientalnej deifikacji panującego. Na monetach rzymskich pojawiła się głowa człowieka żyjącego, głowa Juliusza Cezara. Cezar — następnie Antonius — chcą nadać hegemonię wschodniej połaci państwa, i stolica miała być przeniesiona z Rzymu do Aleksandrii. Oktawian August przeciwnym był tej orientalizacji, lecz musiał się z nią pogodzić w Azji. Stamtąd kusiła ta zasada nadal cesarzy, i poczyna się w samym Rzymie walka Zachodu ze Wschodem. Na kim jednakże i na czym miały się opierać prądy Zachodu, prą­dy wynikające z dawnej cywilizacji rzymskiej ? Społeczeństwo rzymskie opierało się było o chłopów, a państwo o wojsko. Było to przez wieki całe jedno i to samo pod dwiema postaciami, bo armia składała się z chłopów rzymskich, a żołnierz zaraz po zawarciu pokoju wracał do swego gospodarstwa. Rzym republikański nie posiadał bowiem armii stałej, lecz zawsze według potrzeby musiał służyć wojskowo każdy, ktokolwiek posiadał ziemię; kto ją chce posiadać musi jej bronić. Były to armie narodowe. Ale na Wschodzie były tylko wojska zaciężne, a wielu wodzom rzymskim spodobało się to, bo przecież z armią obywatelską nie łatwo było zaprowadzić w Rzymie despocję orientalną! W czym jednak przyczyna dziwnego faktu, że hellenistyczność grubo zorientalizowana brała górę nad cywilizacją rodzimą rzymską? Widocznie lgnęła do Orientu większość społeczeństwa tj. większość sił społecznych. Tak jest, tak było rzeczywiście.

Szalę przeważyli i to z wielką przewagą rzymscy équités, tj. handel i przemysł. Patrycjuszom, następnie senatorom zakazane było zajmować się łokciem i kwartą, tudzież procentami. Jeszcze za Augusta powtórzono tez zakaz. Rody dostarczające państwu konsulów, trybunów, wodzów i dyktatorów, rody bogacące się niezmiernie w służbie wojskowej i cywilnej (w prowincjach) zmuszone były nabywać latyfundia ziemskie, bo to była jedyna lokata dla ich kapitałów. Plebs wydawał drobnych rolników, chłopów; wyjątkowe tylko jednostki oddawały się handlowi. Największe źródła bogactw: dostawy wojskowe i dzierżawa podatków, cały też handel międzynarodowy i lokalny, tudzież wszelki przemysł znajdowały się głównie w ręku nierzymian, chociaż formalnie zromanizowanych. Wielki przemysł i wielki handel miały siedzibę i trzon swój na Wschodzie; Italia była pod tym względem tylko filią Wschodu i targiem zbytu, a nieznacznie tylko produkcji. Wykluczywszy własne kapitały od obrotu w tym ruchu handlu powszechnego, poddali się Rzymianie ekonomicznie Orientowi.

REKLAMA/Advertisement

Equités w drobnej zaledwie części byli rodowitymi Rzymianami, a byli wszystkim związani ze Wschodem. W całej zaś historii powszechnej wszędzie i zawsze warstwa kupiecka rozstrzyga o kierunku państwa, i tym bardziej, z tym większą stanowczością, im większą ona przedstawiała siłę ekonomiczną. Otóż équités posiadali w Rzymie przewagę ekonomiczną druzgocącą — a zezowali ku Wschodowi. Równocześnie zaś przestawał istnieć stan chłopski, który był fundamentem społeczeństwa rzymskiego. Rolnictwo przestawało się opłacać, bo tańsze zboże przywodziło się z Sycylii, a potem jeszcze z Egiptu. Coraz mniejszą wartość miały dla żołnierzy italskich nadania ziemskie po wysłużonych latach. Nadto nadania gruntów możliwe były coraz dalej od krain latyńskich, a potem już tylko poza Italią i daleko poza morzami, co chłopu italskiemu wcale się nie uśmiecha­ło. Nie warto mu już było służyć wojskowo!

Toteż stopniowo armia rzymska nie tylko przestawała być obywatelską, lecz przestawała składać się z obywateli rzymskich. Za Wespazjana Italików niemal nie było w legionach, do Hadriana zaś legiony uzupełniają się tylko z prowincji, w której stale konsystowały. W okresie późniejszego cesarstwa pojawiają się „legioniści” pochodzący spoza granic imperium — coraz liczniejsi. Chciano wznowić stan chłopski, pragniono tego szczerze i gorąco, wydano w tym celu najrozmaitsze nakazy i zakazy, nie szczędzono olbrzymich funduszów, ale wszystko na nic! Chłop przestał być żoł­nierzem, a żołnierz z tych armii nowego systemu nie chciał zostawać rolnikiem, a gdy chciał, nie umiał. Weterani okazywali się coraz lichszym materiałem osadniczym, i osiedla ich były zaniedbane, a najczę­ściej sprzedawane sąsiedniemu latyfundyście. W latyfundiach też znajdywali ocalenie od głodu ostatni chłopi i ich potomstwo, o ile nie szli do Rzymu na darmowe zboże i na sprzedawanie swych głosów. Przyjmowali drobne dzierżaw y od latyfundystów za czynszem lub za obróbkę na folwarku.

Powstawała nowa warstwa społeczna tzw. colonów. Ale ci nie wytrzymali nacisku fiskusa i przechodzili na służących, na służbę rolną u latyfundysty z tzw. patrocinium. Równocześnie formowała się warstwa tzw. inquilinów, powstała z pokonanych barbarzyńców , których osadzano na roli, wiążąc ich z gruntem dziedzicznie a przymusowo. Właściciele ziemscy otrzymywali ich niejako na własność. Gdy ten sposób zapewnienia uprawy gruntów rozpowszechnił się, społeczeństwo rzymskie było coraz bardziej jakby przetykane żywiołem barbarzyńskim. Im bardziej spadał na dno chłop, tym bardziej wysuwał się na czoło spraw publicznych żołnierz, a właściwe żołdak, nie związany ze społeczeństwem niczym. Od żołdackiej gospodarki powiała powszechna ruina, na której żerowała sobie odrębna kasta żołnierska.

Od Dioklecjana zaś polityka agrarna rządu uciekała się do przymusu, żeby grunty nie leżały odłogiem i żeby mieć z nich podatki. W końcu przyjęto orientalną metodę, że jednostka przywiązana jest do miejsca urodzenia i zniesiono dla warstw niższych swobodę przesiedlania się. Mimo to przybywało wciąż ziemi leżącej odłogiem. Zbiegano poza granice, pod panowanie barbarzyńców, byle tylko nie mieć do czynienia z fiskusem, z samowolą i z łapówkami. Tak zmarniało państwo rzymskie; ale bo też owi wodzowie barbarzyńców, którzy burzyli imperium, toć to byli generałowie armii rzymskiej. A w wielu stronach ludność witała najeźdźców jako wybawicieli od nienawistnej państwowości własnego państwa. Państwo rzymskie ginęło na złą państwowość, niezgodną z cywilizacją rzymską, a spychane było w przepaść przez nowy w państwie czynnik: biurokrację.

Zaczęła się wytwarzać za Augusta, który nie chciał monarchii opierać na armii, obawiał się soldateski, a sądził, że urzędnicy państwowi przeciwstawiają się jej. Jeszcze bardziej szedł w tym kierunku Hadrian, bo zerwał z tradycją wymagającą od urzędnika poprzedniej służby wojskowej, wymagając natomiast wykształ­cenia prawniczego. Ledwie minęły dwa pokolenia, trzeba było biurokrację poddać nowej reformie. Tym razem zaczerpnięto wzorów z Egiptu, gdzie pozostawiono nietknięty dawny system egipski biurokracji, umiejącej zawsze skarb napełnić, — a już o nic innego nie chodziło. Wprowadzano więc egipską metodę państwowości stopniowo od prowincji do prowincji, aż za Galienusa (260-268) objęto nią cale państwo. Ale zaraz następny cesarz Aurelian (270-27) wraca do soldateski i przeprowadza organizację urzędów na sposób wojskowy. Jakie przy tym zapanowały porządki, miał doświadczyć sam Aurelian. Gdy chciał poskromić nadużycia popełnione w mennicy, doczekał się, że naczelnika mennicy obwołano cesarzem.

Feliks Koneczny

REKLAMA/Advertisement

Odczyt wygłoszony w Warszawie w Domu Katolickim 11 lutego 1937 r., opublikowany w: Myśl Narodowa nr 13, nr 14, nr 15, Nr 17/1937

—————
Feliks Karol Koneczny (1862–1949) – polski historyk i historiozof, twórca oryginalnej teorii cywilizacji. W latach 1889–1890 prowadził badania w archiwach watykańskich. Po powrocie pracował naukowo w Archiwum Akademii Umiejętności. Następnie pracował w bibliotekach Akademii Umiejętności i Uniwersytetu Jagiellońskiego, jednocześnie działał m.in. w Klubie Słowiańskim, Towarzystwie Szkoły Ludowej i Uniwersytecie Ludowym. W tym czasie publikował liczne artykuły w czasopismach: „Czas”, „Przegląd Polski”, „Przegląd Powszechny”, „Głos Narodu” i miesięczniku „Świat Słowiański”, którego był redaktorem. Od 1919 r. pracował na Uniwersytecie Stefana Batorego w Wilnie jako zastępca profesora W 1922 r. uzyskał tytuł profesora. W latach 1922–1929 kierował katedrą historii Europy Wschodniej. Został zmuszony do udania się na przedwczesną emeryturę z powodu nieprzychylnego nastawienia sanacji.Po wojnie zatrudniony na Uniwersytecie Jagiellońskim, lecz odsunięty od działalności dydaktycznej, w latach 1946–1948 publikował liczne artykuły poświęcone głównie kwestiom samorządu i historii gospodarczej w „Niedzieli”.