Fedorowicz: Gliński da! Czyli kłamliwa nieprawda w wersji kulturalnej

Jestem zniesmaczony. Powiem więcej – zniesmaczony na maksa jestem.

Czymże?
A tymże, że na wicepremiera Glińskiego określone ośrodki rozpętały nagonkę.
Dodałbym, że nagonkę nienawistną i nie wierzgać mi tu, że pleonazm itp.:

REKLAMA/Advertisement

nagonka na wicepremiera od kultury Glińskiego jest nienawistna i już!

Różni tacy nieudacznicy zarzucili Mu, że podsypał szmalu celebrytom i to podsypał setkami tysięcy, a nawet milionami.
Złotych, ale zawsze coś.

REKLAMA/Advertisement

W rezultacie nagonki (nienawistnej, jak ustaliliśmy)  wicepremier Gliński przelewy wstrzymał – widać Biedna Zazdrosna Kryśka dojście do samego Prezesa znalazła…

A z tym podsypywaniem, to jest kłamliwa nieprawda (i nie wierzgać mi tu itd.), bo to nie On podsypał, a ten s…syn Algorytm.

REKLAMA/Advertisement

Gdyby podsypywał wicepremier Gliński, to wszystko byłoby zgodne z prawem (i sprawiedliwością), a nawet – jak to określił Rywin podczas biznesowych negocjacji z Michnikiem – koszerne.

Bo Wicepremier, a dokładniej jego mieszkanie, ma w podsypywaniu bezcenne najdosłowniej doświadczenie, wyniesione jeszcze z czasów stanu wojennego.

Otóż, jak podpowiada w temacie szmalu jak zwykle doskonale zorientowana, Wyborcza,

W stanie wojennym w jego mieszkaniu zbierała się grupa osób, która dzieliła pieniądze przychodzące z Zachodu na drukowanie podziemnych wydawnictw.

Tak zeznał w 2012 r. Dariusz Gawin, jego przyjaciel i bezpośredni szef w Instytucie Socjologii PAN.

Nie muszę dodawać, że był to czyn z gatunku bohaterskich, bo dzielić w stanie wojennym (i to dzielić grupowo!), pod nosem bezpiek wszelkich  pieniądze, i to  przychodzące z Zachodu, i do tego jeszcze na drukowanie podziemnych wydawnictw,
to jest prawie tak, jak przeskoczyć przez płot w stoczni (nawet skacząc z motorówki).

REKLAMA/Advertisement

Jak wiadomo, mieszkanie składa się między innymi ze ścian i jak zapewne Czytelnicy wiedzą, ściany mają to do siebie, że mają uszy – no tak stoi nie tylko w Internecie, ale nawet i w papierowej literaturze.

A skoro mają uszy, to czegóż te ściany się podczas dzielenia tych pieniędzy nasłuchały! (nawet bez wspomagania).

Ponieważ jestem jeszcze PRL-owskim inżynierem, a zatem człowiekiem precyzyjnym z definicji, a do tego doskonale pamiętającym realia stanu wojennego, do Wicepremiera i do tych jego ścian mam tylko kilka pytań natury technicznej, for the historical truth mam (jak mawiają nasi niezawodni sojusznicy):
 
1. Kim jest ten Algorytm (imię, nazwisko, funkcja)
2. Jaki był skład tamtej Grupy Dzielącej Kasę (imiona, nazwiska, funkcje)
3. Jaka jest lista tamtych beneficjentów (imiona, nazwiska, funkcje i kwoty)


To przecież nic tajnego – wszak czasy stanu wojennego to już historia, podobnie jak wartość dolara USA.

No bo proszę sobie tylko wyobrazić, że wtedy Fiat 125p wersja 1500 kosztował 2200 dołków, a za 10 tys. zielonych, to  można było kupić śliczne mieszkanko w Warszawie lub takiż domek pod nią, a co dopiero maszynę do pisania!

A swoją drogą, ten Jaruzelski i Kiszczak, to przy Bermanie, Radkiewiczu i Różańskim, to nędzni amatorzy byli:

wszak ostatnia, tzw. V komenda WiNu (lata 1948-1952!) składała się już wyłącznie z agentów – a były to czasy, gdy za zaawansowanie techniczne i nowoczesne wyposażenie bezpieki, uchodziły oczy i uszy sąsiadów + klapcążki do zrywania paznokci,

a tu, 30 lat później, pod nosem bezpiek wszelkich, wyposażonych już w radiotelefony, magnetofony, mikrofony, kamery (+ wspomniane oczy i uszy sąsiadów i klapcążki) grupa ludzi przemyconą walutę w mieszkaniu późniejszego wicepremiera Glińskiego dzieliła i żadnych przelewów wstrzymywać nie musiała, że o aresztowaniu nie wspomnę.

No, ale wtedy dzielona była kasa podatników amerykańskich, a dziś – polskich, i ci amerykańscy jeszcze Twittera nie mieli.
Ale furda stany wojenne!
Wszak jeszcze starsze, rzymskie powiedzenie zaleca: dziel i rządź!


To i dzielą i rządzą, a Kniaź Nowogrodzki o trzeciej kadencji coś napomyka.

Ewaryst Fedorowicz

Ewaryst Fedorowicz – Reklamiarz sum! Po 20 latach marketingu komercyjnego w marketingu politycznym robię.