Fedorowicz: Auschwitz75. Rosja-Izrael, czyli strategiczny sojusz dwóch wrogich Polsce państw w pełnej krasie

Z tymi dwoma wrogami rzecz jasna żartowałem:

wszak Izrael to nasz strategiczny sojusznik, którego obywatelom kolejne rządy PRL-bis wydają polskie paszporty jak ulotki, bez pytania o znajomość polskiego języka czy historii, a nawet nie sprawdzając ich pod tzw. względem kontrwywiadowczym, bo tego wymaga od kolejnych zarządców PRL-bis mądrość etapu (i zawartość teczek).

To w sumie nic dziwnego.
Najpierw krótkie przypomnienie elementarnych faktów z historii PRL i PRL-bis.

***

REKLAMA/Advertisement

Relacje okupacyjnych władz podbitej przez Stalina resztówki Polski z utworzonym przez USA w 1948 państwem Izrael były bardzo dobre z przyczyn oczywistych:

do 1956 rządy terroru sprawowali w PRL pobratymcy izraelskiej elity politycznej.
Potem też było OK, bo „odnowiciel” Gomułka miał za żonę Żydówkę, więc sentyment pościelowy  robił swoje.

REKLAMA/Advertisement

Dopiero od 1968 doszło do odwrócenia igły politycznego kompasu, ale nie na długo, bo jak mówi stare, polskie porzekadło – „k..a k…ie łba nie urwie” , toteż się natolińczycy z puławianami za pomocą Rockefellera w 1985 dogadali i od 1989 trzymali rząd dusz (i portfeli) w Polsce już wspólnie, bo po to Ciocia Magdalenka szkołę liderów otworzyła, żeby – cytując Rywina z nagranych, biznesowych negocjacji z Michnikiem – wszystko było „koszerne”.

I jest.
Sojusz strategiczny z Izraelem jest faktem.
Dokonanym.

REKLAMA/Advertisement

Wprawdzie Palmerston powiedział słynne (i uniwersalne) zdanie „Wielka Brytania nie ma wiecznych sojuszników, ani wiecznych wrogów; wieczne są tylko interesy Wielkiej Brytanii i obowiązek ich ochrony”,

ale powiedział to dawno temu i w obcym języku, a skontrował go dni temu kilka mąż pani Kornhauser (dalej MPK) „Nie będą nam w obcych językach narzucali, jaki ustrój mamy mieć w Polsce i jak mają być prowadzone polskie sprawy!”

Mnie się ten MPK-owy rezon podoba bardzo, ja tylko od siebie dodam, że rzecz jasna,  hebrajski nie jest językiem obcym, bo posługują się nim nasi bracia i współgospodarze PRL-bis, toteż przygotowany przez nich gotowiec ustawy o IPN Kniaź Nowogrodzki łyknął jak ulubiony rosołek.

***

I wszystko byłoby cacy, gdyby ten  Haaretz w przypływie szczerości nie chlapnął, że w nowej bitwie o dziedzictwo Auschwitz Polska padła ofiarą geopolitycznej polityki Holokaustu

Rodzi się pytanie do Izraela (i Rosji) – hał der ju?!

No cóż Izrael i Rosja der, bo są mocarstwami nuklearnymi, a PRL-bis jest państwem z gutaperki, a mocarstwa mają to do siebie, że handlują słabeuszami, pozbawionymi nie tylko suwerenności, ale i godności.

REKLAMA/Advertisement

Dlatego Haaretz nie ma racji:  Polska nie jest „ofiarą” a „łupem” , a to różnica fundamentalna. Łupem, którym się na naszych oczach Rosja z Izraelem dzielą.

Zaczęli od podzielenia się historią.
 

***

Teraz będzie o kretynach.

nie wiem, co za kretyn podpowiedział pisowcom tłumaczenie sekwencji jawnie wrogich wobec Polaków (pal sześć PRL—bis, Polaków) posunięć Izraela, ze to „związane z wyborami, a w czasie wyborów liczą się głosy Żydów z Sojuza”

No, jak ten cały strategiczny sojusz zależy od głosów sowieckich Żydów, wśród których sowieckiej, a rosyjskiej dziś agentury jak mrówków, to znaczy, że duch Becka i innych „fachowców” wiecznie żywy

Ale nie ma tego złego, co by na jeszcze gorsze nie wyszło:

Bo, jak na wrogów przystało, oba państwa, azjatyckim obyczajem chcą tego swojego, wspólnego, polskiego wroga (proszę wybaczyć właściwą mi precyzję) zgnoić, opluć, odrzeć już nie tylko ze skóry, ale i z resztek godności, żeby kiedy przyjdzie do tzw. realizacji, sam poprosił, żeby go jeszcze bardzie zgnoić i opluć.

Tak tak, już tam rządowy telewizor Ciemnemu Ludowi/Suwerenowi wytłumaczył, że w sprawie Holocaustu cały świat nas popiera, ale jak wiemy, w polityce wszystko jest kwestią ceny.

O, prawie 7 lat temu Piotr Skwieciński, w przypływie szczerości opublikował u senatora Biereckiego (no przecież nie u Karnowskich) tekst pod antysemickim tytułem „Nie kupujmy izraelskiej broni. Nie wystawiajmy polsko-izraelskiej przyjaźni na zbyt ciężkie próby”

I pod tym antysemickim tytułem zamieścił bezpodstawne uskarżenia pod adresem naszego strategicznego sojusznika:

„Bardzo wiele wskazuje na to, że w 2008 roku, tuż przed wojną rosyjsko-gruzińską, Izraelczycy przekazali Rosjanom kody do zakupionych przez Tbilisi izraelskich wojskowych dronów. Oznaczało to że Rosjanie mogli je unieszkodliwiać z łatwością, elektronicznie. I tak też zrobili; tuż przed wojną Gruzini rozpaczliwie (i nieskutecznie) próbowali w trybie natychmiastowym kupić bezzałogowe samoloty amerykańskiej produkcji.

Izrael rzecz jasna nie zrobił tego za darmo. W zamian za kody do sprzedanych przez państwo żydowskie Gruzji dronów Moskwa przekazała Jerozolimie analogiczne kody do rosyjskich rakiet przeciwlotniczych, sprzedanych parę lat wcześniej Iranowi. Transakcja była więc ekwiwalentna.”

Jaki z tego morał?
Moim (i całkowicie niesłusznym) zdaniem taki, że jak przyjdzie co do czego, to znowu czeka nas los zająca z bajki Krasickiego (biskup taki był).

Ewaryst Fedorowicz

Ewaryst Fedorowicz – Reklamiarz sum! Po 20 latach marketingu komercyjnego w marketingu politycznym robię.