Fedorowicz: Artykuł 7 – moja miłość!

Jestem w doskonałym nastroju, ba – w euforii jestem! Jak wielokroć pisałem, ja i moi bliscy byliśmy PRZECIWNI wejściu Polski do eurokołchozu i zachowaliśmy się w czasie referendum akcesyjnego w jedynie racjonalny sposób: nie wzięliśmy w nim udziału.

Bo zerwanie wynoszącego 50% progu frekwencyjnego było jedynym narzędziem, jakiego Wolni Polacy (tacy jak ja i moi bliscy) mogli skutecznie użyć, gdyż pójście na referendum i głosowanie PRZECIW oznaczało nic innego, jak głosowanie ZA wepchnięciem Polski do eurokołchozu, tyle że nie kartką wyborczą a nogami, które takiego głosującego do urny doprowadziły.

REKLAMA/Advertisement

Tak właśnie tych najtwardszych eurosceptyków fenomenalnie wyrolował Roman Giertych, namawiając, by szli do referendum i glosowali na NIE, tym sposobem gwarantując minimalne przekroczenie wspomnianego progu frekwencyjnego – o, tu ten numer opisałem.

Niestety, okazało się, że Wolni Polacy stanowią w 3RP mniejszość, choć ta większość Polaków niewolnych wzbudziła moje najszczersze zainteresowanie, bo obejmowała wyjątkowo szerokie spektrum :
od Michnika przez Kwaśniewskiego aż do namawiających do głosowania na TAK braci Kaczyńskich…

REKLAMA/Advertisement

***

Pan Bóg nierychliwy – ale sprawiedliwy!

REKLAMA/Advertisement

Dziś okaże się, co ta nasza pisowska Władza z jej suwerennościową, godnościową i patriotyczną narracją naprawdę jest warta:

postawi się tej eurożulii, czy też uszy po sobie spuści i ogonek podwinie, tłumacząc Publiczności (jak tłumaczyła po klęsce z Traktatem Lizbońskim) bełkotliwie, że mniejsze zło ustępując eurożulikom wybrała?

To się the moment of truth w literaturze przedmiotu nazywa i ja na ten moment z niecierpliwością czekam, bo już Mackiewicz (nie, nie ten kapuś Cat) pisał, że tylko wspomniana truth ciekawą jest, choć do tej akurat sytuacji lepiej pasuje określenie z dziedziny mechaniki, a mianowicie crash test, bo bardziej dosłownym jest, że o ładunku emocjonalnym w nim zawartym nie wspomnę 😀

Inna sprawa, że słodko będzie dziś słuchać naszego nowego SuperPremiera, co to miał nadzieję, że babciolubowi Macronowi wytłumaczył podobieństwa między usuwaniem przez Wolnych Francuzów sędziów kolaborujących z niemieckim okupantem, a takim samym usuwaniem w Polsce sędziów kolaborujących z okupantem sowieckim.

Wspomniany crash test rozwieje też wszelkie wątpliwości, czy nasz Mateusz I jest banksterem, ale nawróconym, czy też proces nawrócenia był powierzchownym, żeby nie rzec – pozornym.

Jeśli zaś o nadzieję chodzi, to jej maleńka iskierka się już tli i rozbuchać może:

REKLAMA/Advertisement

otóż ciekaw jestem, czy Nadprezydent Romaszewska tych ustaw sądowych przypadkiem nie zawetuje i wtedy jej podwładnemu nie zostanie nic innego, jak odmowa złożenia pod nimi swojego nic niewartego podpisu.

A wtedy z kolei okaże się, że Prezes (TEN Prezes) jak zwykle się w swoich personalnych nominacjach o własne nogi zaplątał, co żadną dla mnie pociecha nie będzie, bo ja o tym i wiem, i pisałem.

Inna rzecz, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło:

ustępując eurożulikom PiS będzie miał wreszcie z kim przegrać:

z SUWERENEM mianowicie.

Ewaryst Fedorowicz

za: niepoprawni.pl