“FAZ”: Macron cofa zaproszenie dla Wojska Polskiego na paradę z okazji Dnia Bastylii, bo nie podobają mu się zmiany w polskim prawie

Święto Narodowe Francji obchodzone jest w Republice Francuskiej 14 lipca. Tego dnia w 1789 r. od szturmu na Bastylię rozpoczęła się tzw. Wielka Rewolucja Francuska. Obchody tego święta są bardzo uroczyste. Są pokazy sztucznych ogni i defilady. Tradycyjnie na Polach Elizejskich w stolicy odbywa się parada wojskowa przed prezydentem Republiki.

Jak podaje dzisiaj „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, rządząca ekipa znad Sekwany chce sankcji wobec Polski i Węgier za pośpieszne zmiany w prawie wyborczym.

REKLAMA/Advertisement

– Kwestia ta zostanie poruszona w odpowiednim czasie – oświadczył szef dyplomacji Yves Le Drian w rozmowie z francuskim dziennikiem „Le Monde”.

Francuzi będą prawdopodobnie naciskać na uszczuplenie środków finansowych dla obu krajów z budżetu UE.

REKLAMA/Advertisement

– Były socjalista, który od 2017 roku kieruje resortem spraw zagranicznych i europejskich w Paryżu, z troską obserwuje rosnącą atrakcyjność nieliberalnych reżimów dla wielu grup wyborców w Europie. Ma także na względzie wzmocnienie prawicowych populistów wokół Marine Le Pen, którzy Polskę i Węgry podają za wzór zarządzania kryzysowego w czasie pandemii koronawirusa – brzmi komentarz „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, cytowany przez polską edycję “Deutsche Welle”. – Parada wojskowa z okazji 14 lipca w Paryżu, z udziałem polskich żołnierzy, nie może odbyć się zgodnie z pierwotnym planem. Nie jest jasne, czy pomimo to Macron spróbuje zorganizować spotkanie Trójkąta Weimarskiego z kanclerz Angelą Merkel i polskim prezydentem. We francuskim rządzie przeważa rozczarowanie. Irytację wywołało to, że bezpośrednio po wizycie Macrona w Warszawie w lutym prezydent Andrzej Duda podpisał sporną ustawę umożliwiającą karanie krytycznych wobec rządu sędziów.

Szczególnie jednak Francuzi przejęci są tym, co dzieje się nad Balatonem. Rząd Viktora Orbana sprawuje władzę poprzez dekrety, a ich czas obowiązywania nie jest ograniczony czasowo. Parlament i opozycja straciły praktycznie jakikolwiek wpływ na państwo a niemiecka gazeta przytacza opinię francuskiego politologa Francois Heisbourga, będącego prezesem Rady Międzynarodowego Instytutu Studiów Strategicznych (International Institute for Strategic Studies) z Londynu, który rządy na Węgrzech nazwał pierwszą w Europie “koronadyktaturą”.