REKLAMA / Advertisement

Reklama / Advertisement

Eksperci krytykują pomysł użycia fregat do obrony przeciwlotniczej Polski. Okręty te nie przetrwałyby ataku rosyjskich rakiet [WIDEO]

140

Modernizacja i zakup nowych okrętów dla Marynarki Wojennej to jedna z najbardziej palących potrzeb polskiej armii. Ministerstwo Obrony Narodowej rozważa zakup fregat przeciwlotniczych, które mają zapewnić obronę północnej części Polski. Jednak eksperci wskazują, że nie będzie to skuteczne rozwiązanie. W razie potencjalnego ataku rosyjskimi rakietami fregaty zostałyby zniszczone już w pierwszych chwilach konfliktu – wynika z analizy Centrum Analiz Strategicznych i Bezpieczeństwa. Dodatkowo mogłoby to stanowić kłopot dla innych systemów obrony powietrznej, które musiałyby chronić fregaty, a nie terytorium kraju.

Morze Bałtyckie jest obszarem wymagającym wzmożonej obrony, zwłaszcza biorąc pod uwagę agresywną politykę Rosji i militaryzowanie Obwodu Kaliningradzkiego. Dlatego modernizacja i zakup nowych okrętów dla Marynarki Wojennej, która jest najbardziej zaniedbanym rodzajem Sił Zbrojnych RP, to jedna z najbardziej palących potrzeb polskiej armii. Będące na jej wyposażeniu wysłużone już stare jednostki mają ponad 50 lat lub są niesprawne i powoli wycofywane. Zakup nowych okrętów wciąż jest na poziomie planów – tak jest w przypadku korwet i okrętów podwodnych, które miały zostać zamówione w ramach programu „Orka”.

– Marynarka Wojenna jest dzisiaj w bardzo ważnym punkcie swojego istnienia, ponieważ wzrost niebezpieczeństwa na Bałtyku wymusza na niej uzyskanie nowych zdolności bojowych. Te zdolności muszą być osadzone na nowych okrętach, które będą w stanie przetrwać konflikt. Akwen Morza Bałtyckiego posiada bardzo duże ograniczenia. W związku z tym nowe jednostki muszą być albo odpowiednio oddalone, albo posiadać odpowiednie systemy osłony – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Mariusz Kordowski, prezes zarządu Centrum Analiz Strategicznych i Bezpieczeństwa.

Reklama / Advertisement

Ministerstwo Obrony Narodowej rozważa zakup dla Marynarki fregat przeciwlotniczych, które mają zapewnić obronę przeciwlotniczą północnej Polski. Według doniesień prasowych, odpowiednie dokumenty trafiły już do Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Jednak eksperci wskazują, że istnieją poważne wątpliwości, czy fregaty będą w stanie przetrwać w rejonie Bałtyku w czasie konfliktu. We współpracy z naukowcami z Wojskowej Akademii Technicznej CASiB przeprowadził symulację zdolności fregat do obrony przed atakiem rakietami przeciwokrętowymi.

– Zarówno z oceny geostrategicznej, jak i z dogłębnej analizy symulacyjnej wynika, że jest to projekt wysoko niezasadny. Żadna przesłanka nie wskazuje na konieczność pozyskania tego systemu uzbrojenia. Analizy wskazały jednoznacznie, że fregaty mają niewielkie szanse na to, żeby się utrzymać i zostaną po prostu zniszczone już w pierwszych chwilach ewentualnego konfliktu – mówi Mariusz Kordowski.

Wyniki symulacji pokazują, że użycie tego typu jednostek w czasie konfliktu zbrojnego nie będzie możliwe, bo fregaty nie mają szans przetrwać ataku salwą rakiet wystrzelonych przez rosyjskie baterie nadbrzeżne z Obwodu Kaliningradzkiego. Nie obronią się natomiast już zupełnie przed rakietami hipersonicznymi 3M22 Cyrkon, które w niedalekiej przyszłości znajdą się na uzbrojeniu rosyjskich sił. Mają także niewielkie szanse przetrwania jednoczesnego ataku wielu rakiet naddźwiękowych Onyks, które już są rozmieszczone w Obwodzie Kaliningradzkim.

Reklama / Advertisement

– Z naszych obliczeń wynika, że istotnym uwarunkowaniem jest czas od momentu wykrycia ataku do czasu, kiedy będziemy mogli podjąć skuteczną obronę. Ten czas ma zasadniczy wpływ na skuteczność obrony fregat. Ze względu na szybkość, z jaką poruszają się rakiety ponaddźwiękowe i supersoniczne, atak wykonywany z ich wykorzystaniem jest bardzo skuteczny. Te fregaty właściwie nie mają szansy, żeby obronić się przed takimi rakietami, chyba że zdecydowanie skrócimy czas wykrywania ataku – mówi prof. Ryszard Antkiewicz, kierownik Zakładu Badań Operacyjnych i Wspomagania Decyzji z Wojskowej Akademii Technicznej.

– Fregaty obronią się pod warunkiem, że mają doskonały radarowy system rozpoznania. Jeśli ten system działałby non stop, to są minimalne szanse obrony przed uderzeniem rakiet antyokrętowych. Potencjalny przeciwnik dysponuje bardzo szybkimi rakietami o możliwości bardzo celnego rażenia takich obiektów pływających – mówi prof. Andrzej Najgebauer z Wojskowej Akademii Technicznej. – W przypadku ataku rakiet poddźwiękowych i lekko naddźwiękowych mamy szansę się wybronić, natomiast w przypadku ataku rakietami hipersonicznymi takie szanse są minimalne.

Raport „Tarcza broni tarczy” opublikowany przez think-thank CASiB pokazuje także, że narażone na zniszczenie fregaty mogą wręcz stanowić dodatkowy kłopot dla innych elementów systemu obrony powietrznej kraju, takich jak system Wisła i Narew. Dojść może do sytuacji, w której systemy obronne naszej armii zapewniać będą musiały obronę fregatom, zamiast bronić w tym czasie terytorium Polski. W takim przypadku „tarcza” bronić będzie „tarczy”. Wyposażenie Marynarki Wojennej we fregaty nie tylko nie zwiększy zatem bezpieczeństwa Polski, ale może wręcz poważnie zachwiać pozostałymi systemami przeciwlotniczymi, przeznaczonymi do osłony innych ważnych obiektów.

za: biznes.newseria.pl

Reklama / Advertisement