REKLAMA

REKLAMA

Dr Nałęcz: Niedotrzymane obietnice, czyli „piłkarski poker” wokół kopalin

272

Co mają wspólnego dinozaury i technologia 5G? Pozornie wydawać by się mogło że nic, bo więcej je dzieli niż łączy. Ale czy na pewno? Wiedzę o dinozaurach czerpiemy z wykopalisk geologicznych, podobnie to właśnie geologia zapewnia dostęp do surowców krytycznych niezbędnych dziś w rozwoju nowoczesnych technologii. Niestety geologia funkcjonuje gdzieś na marginesie zainteresowań społecznych, pomimo tego, że jak wielokrotnie pokazała historia, dziedzina ta wielokrotnie stanowiła o rozkwicie cywilizacyjnym. W Polsce od lat próbuje się upolitycznić ten sektor, co niestety niesie za sobą tylko negatywne skutki. Jeżeli geologii daleko do nowoczesnych technologii – to może dziedzina ta ma więcej wspólnego z piłką nożną?

Trzy lata temu właściciel podjął odważne decyzje wymienił trenera i zawodników klubu geologicznego. Wydawało się, że wreszcie będzie inaczej, będą wyniki na miarę geologicznej Ligi Mistrzów. Wszyscy liczyliśmy, że powstanie prawdziwa służba geologiczna, a polityka będzie tylko wyznaczać kierunki niezbędne do realizacji zadań merytorycznych. Na początku kadencji w Ministerstwie Środowiska powstał raport wejścia punktujący niedociągnięcia poprzedników z PO-PSL w zakresie geologii i gospodarki zasobami naturalnymi. Wśród 12 punktów wymienionych w tym raporcie, najważniejsze z nich dotyczyły braku racjonalnej polityki surowcowej, plagi nielegalnej eksploatacji kopalin, niedociągnięć w administracji geologicznej, nadużyć w wydawaniu koncesji surowcowych czy też chaosu w działalności geologiczno-górniczej. Wydawało się, że jest to jasny sygnał do wytężonej pracy i stworzenia służby geologicznej na wzór tych działających w wiodących krajach zachodnich.

REKLAMA

Wielką siłą Prawa i Sprawiedliwości przysparzającą temu ugrupowaniu politycznemu wielu zwolenników było dotrzymywanie obietnic złożonych wyborcom. Mechanizm ten zupełnie nie zadziałał w przypadku działań związanych z surowcami naturalnymi. Niestety w tym przypadku raczej raził chaos i nieudolność poczynań. Praktycznie żadna z obietnic nie została dotrzymana, a w wielu miejscach bilans jest nawet gorszy niż na początku kadencji. Rodzi się zasadne pytanie czy to przypadek? Czy ugrupowanie podejmujące głębokie reformy państwa może sobie pozwolić na taką wpadkę?

Twarzą reform (trenerem) w geologii miał być prof. Mariusz Jędrysek z Wrocławia. Został on wiceministrem Ministerstwa Środowiska i zarazem Głównym Geologiem Kraju (GGK). Niestety z nieznanych nikomu przyczyn nie podjął reformy administracji geologicznej, w tym podlegających mu bezpośrednio departamentów Ministerstwa Środowiska, pomimo buńczucznych zapowiedzi. Z niewiadomych powodów skupił się na walce z Państwowym Instytutem Geologicznym (PIG) i wprowadzaniem w tej instytucji pseudoreform, których efekty doprowadziły tą zasłużoną dla Polski instytucję na skraj katastrofy merytorycznej i finansowej. Skierowanie akcentów działalności GGK na PIG nie pozostały bez znaczenia na funkcjonowanie całej branży geologicznej, a w szczególności jakże ważnej części jaką są koncesje surowce (w tym te strategiczne energetyczne). Na przestrzeni ostatnich trzech lat pojawiło się wiele zastrzeżeń dotyczących opóźnień w zakresie przyznawania koncesji geologicznych za które bezpośrednio odpowiadają podwładni GGK. Nie ma się jednak czemu dziwić, gdyż jak wynika z oficjalnych statystyk na przestrzeni ostatnich lat departamentach geologicznych normą są masowe odejścia z pracy i wymiana kadry kierowniczej (w ciągu 3,5 roku dokonano 28 (!) zmian na stanowiskach dyrektorów i ich zastępców w trzech niespełna 70-osobowych departamentach Ministerstwa Środowiska, a dyrektora Państwowego Instytutu Geologicznego zmieniano 6 razy). Używając terminologii piłkarskiej zawodnicy pogubili się na boisku, gdyż najwyraźniej nie rozumieli w co gra ich trener. Przysłowiową „żółtą kartkę” trenerowi wystawili w 2017 r. górnicy domagający się uregulowania koncesji związanych z węglem kamiennym. Swoją drogą wątek wstrzymywania koncesji węglowych jest szczególnie ciekawy w kontekście rekordowego importu węgla z Rosji. Słabość zarządzania poświadczyła Najwyższa Izba Kontroli w Raporcie o strategicznych złożach kopalin. Niedawno znowu „czerwoną kartkę” ministrowi pokazał prezes PGNiG Piotr Woźniak, który w desperacji odwołał się do polskiego parlamentu by to on uregulował sprawę udzielania koncesji na poszukiwanie węglowodorów w kraju wobec indolencji administracji geologicznej. Być może trener nie przejmuje się krajowymi rozgrywkami, gdyż liczy na „zagraniczny transfer” na Jamajkę (tam odbywają się spotkania Międzynarodowej Organizacji Dna Morskiego a Polska niedawno kupiła działkę surowcową na Atlantyku). Kolejne wpadki trenera nie robiły wrażenia na właścicielu klub, który wciąż liczył w swego wybrańca. Nie wróżyło to dobrze polskiej gospodarce, dla której złoża surowców powinny być priorytetem w budowie silnego przemysłu. Ma to szczególne znaczenie w okresie silnych fluktuacji na rynku i rozgrywek geopolitycznych.

Bałagan w zakresie wydawania koncesji nie tylko wpływa negatywnie na firmy działające na rynku rodzimym geologiczno-górniczym, ale przekłada się także na konkretne straty i brak wpływów do kasy Skarbu Państwa. Ale jak widać pracownicy Ministerstwa Środowiska specjalnie nie przejmują się taką sytuacji. Nic też Główny Geolog Kraju nie robił sobie z wewnętrznego audytu macierzystego ministerstwa, z którego jasno wynika, że zółte i czerwone kartki to zbyt mało, a wręcz należałoby odebrać licencję trenerską. W tle pojawiają się kolejne zarzuty, tym razem związane z arbitrażami przed trybunałem międzynarodowym jakie państwu Polskiemu wytoczyły firmy wydobywcze w związku z zablokowaniem koncesji (Lumina Copper, Prairie Mining). Aby zdać sobie sprawę ze skali zagrożeń dla Polski należy wspomnieć, że firmy skarżą nas na niebagatelne kwoty roszczeń opiewające na miliardy złotych. Niestety właścicielami klubu geologicznego nie są „arabscy szejkowie” i zobowiązania będzie musiał płacić polski podatnik. Choć sprawy te mają swój prapoczątek jeszcze za rządów koalicji PO-PSL to jednak nie dziwi fakt, że przy takich problemach zarządczych w departamentach podległych GGK nie udało się zażegnać problemom, a wręcz zostały one eskalowane. Po raz kolejny raz można się zastanawiać czy aby na pewno to tylko przypadek?

REKLAMA

Koncesje to bardzo istotna sprawa dla polskiej gospodarki, ale to tylko czubek góry lodowej zaniechań w polskiej geologii. Praktycznie żadna z obietnic nie została dotrzymana, a zawodnicy grają tak jakby dogadali się z drużyną przeciwną i strzelają sobie kolejne samobóje. Co gorsze zupełny brak wizji u trenera nikomu nie przeszkadzał. Sztandarowym dziełem tej kadencji miała być Polityka Surowcowa Państwa. Pomijając, że zamiast strategicznego dokumentu zafundowano nam zestaw ogólnych obietnic (dokumenty wykonawcze mające stanowić podstawę realizację PSP nie istnieją), to jeszcze ciągle po trzech latach wszystko jest ciągle tylko w fazie projektu. Delikatnie mówiąc zakrawa na kpinę ogłaszanie strategii pod koniec kadencji, gdyż jasne jest, że nie będzie już czasu na jej realizację. Ale wszystko do czasu. Właściciel też ma ograniczoną cierpliwość i nie wytrzymał. Z hukiem wyrzucił podrzędnego trenera i to 4 czerwca (30 lat po historycznych wyborach).

Kończą się rozgrywki i nastaje czas podsumowań. Niestety konstatacje są smutne. Razi nieudolność, choć wcześniej trener obiecał wszem i wobec, że powalczy o Ligę Mistrzów, to niewiele zdziałał, bo umiejętności miał raczej z ligi okręgowej. Niestety zabrakło też szczęścia by przykryć brak kompetencji. Do pewnego momentu wystarczał PR, ale i to się skończyło, bo tabela pod koniec rozgrywek mówi sama za siebie. Na dwanaście punktów nie udało się zdobyć ani jednego. Właściciel klubu ponownie został postawiony w niedwuznacznej sytuacji. Trener może i ładnie gadał, ale niedorajda i na piłce się nie zna, a kibice się burzą i za chwilę spalą stadion. Co gorsze następców nie widać, a były trener w mediach opowiada jakie to sukcesy osiągał. Ciekawe czy właściciel rekomenduje byłego trenera w wyborach do „Związku Piłkarskiego”? Nie można też zapominać, że drużyna wciąż ta sama, bramek może nie umie strzelać, ale …

A w geologicznym pokerze trzeba powiedzieć sprawdzam! Chyba, że miało być 3-0 i wszyscy zagrali tak jak było wcześniej ustalone? Przypominają mi się słowa niezapomnianego Henryka Bisty, uśmiecham się smutno i siadam do FIFA 2018.

REKLAMA

Dr Tomasz Nałęcz

Dr Tomasz Nałęcz – uznany ekspert w zakresie geoinformacji, wód podziemnych, ochrony środowiska i polityki surowcowej. Doktor nauk o Ziemi ze specjalizacją hydrogeologia. Przez niemal 25 lat związany z Państwowym Instytutem Geologicznym, gdzie piastował szereg stanowisk kierowniczych. Wykładowca uniwersytecki, kierownik projektów naukowych i wdrożeniowych oraz autor licznych publikacji z zakresu nowoczesnych technologii w geologii i informacji przestrzennej. Ekspert Instytutu im. Romana Rybarskiego.

REKLAMA