REKLAMA

REKLAMA

Bator: Czas poderwać falę!

487

– ,,Nim Obóz Narodowo-Radykalny rzucił w naród swe zasady programowe, żyły już one w uśpieniu i ukryciu w sercu każdego Polaka. Wszyscy czuli, że źle się dzieje, wszyscy oczekiwali na coś nowego, na coś zupełnie odrębnego, na jakiś nowy dźwięk polskiego słowa o nowy znak polskiego czynu. Myśmy ten znak dali! Dziś setki tysięcy ludzi powtarza sobie hasła Obozu Narodowo-Radykalnego, mówiąc: to, na cośmy czekali. Takie właśnie, a nie inne hasła grają nam wszystkie w duszy! W samej Warszawie zyskaliśmy setki nowych zorganizowanych członków, a dziesiątki tysięcy zwolenników”.

Tak pisał Jan Mosdorf w tekście ,,Potężna rwie fala” na łamach ,,Sztafety” w maju 1934 r. Jeden z założycieli ONR miał rację. Organizacja ta nie była grupką obłąkańców oderwanych od rzeczywistości. Wyrażała ona nastroje dużej części narodu. Polska znajdowała się wtedy w trudnej sytuacji. Wzmagały się bieda i bezrobocie, nie ustawał terror sanacyjny, krajem wstrząsały konflikty polityczne i etniczne, państwa sąsiednie pogrążały się w totalitaryzmach. Powodowało to, szczególnie w młodym pokoleniu potrzebę zdecydowanych zmian, wzrastały nastroje buntownicze, a ruchy opozycyjne radykalizowały się. Młodzi Polacy dosyć się wycierpieli pod piłsudczykowskim butem. Główne organizacje narodowe nie były jednak dla nich atrakcyjne. Mimo autorytetu, jakim cieszyli się ich liderzy, zasłużeni przed laty w walce o niepodległą Polskę, młodzież nie akceptowała linii politycznej Stronnictwa Narodowego. Nieskuteczna była bowiem ich ugodowa postawa i wiara w możliwość demokratycznych przemian. Dlatego ogłoszenie deklaracji Obozu Narodowo-Radykalnego wywołało tak wielkie poruszenie. ONR uzewnętrznił to, co tkwiło w umysłach Polaków. Na ustach mieli bowiem potrzebę walki o narodowy interes, sprzeciw wobec umysłowej i duchowej stagnacji, jaka ogarniała masy społeczne, silną identyfikację katolicką, bunt w stosunku do kapitalistów i Żydów wysysających siły i pieniądze Polaków, kontestację nadchodzącej z zachodu moralnej degeneracji, konieczność walki z destabilizującymi kraj komunistami i ukraińskimi nacjonalistami. Owszem, w samym ONR nie było nieprzebranych tłumów, ale swym zasięgiem oddziaływał on na liczne rzesze ludzi. Nawet jeżeli nie wszyscy z nich zgadzali się z każdym punktem ONR-owskiego programu, to jednak nie mogli powiedzieć, że organizacja ta nie ma racji bytu i nie rozumie problemów ówczesnej Polski.

Przez 84 lata w Polsce wiele się zmieniło. Czy jednak ONR nie jest dziś potrzebny? Jego istnienie będzie uzasadnione, na tyle, jak dalece odpowiadał on będzie na sprawy narodu. Oczywiście, nie chodzi o to, żebyśmy byli populistami dostosowującymi się na siłę do panujących tendencji, kosztem idei. Nie możemy też jednak być sektą, której nikt nie rozumie, skupiającą się jedynie na nic niewnoszących dyskusjach, bądź akcjach, których sensu nikt nie może odgadnąć. Czyż bowiem nasza idea nie odpowiada temu, co gra w polskiej duszy, szczególnie w duszy młodego pokolenia? Kto bowiem od początku najdobitniej podnosił sprzeciw wobec przyjmowania imigrantów, co znalazło poparcie w znakomitej większości społeczeństwa? Jakie tendencje są dziś najbardziej widoczne wśród młodzieży? Kosmopolityczne? Nie! Przez Polskę w ostatnich latach przetoczyła się fala mody na patriotyzm i zainteresowania historią polskich bohaterów. To przecież wszystko hasła, które my od dawna głosiliśmy, jeszcze w czasach, gdy o Żołnierzach Wyklętych, czy bitwie pod Wiedniem nikt nie pamiętał.

REKLAMA

Czy dziś młodzież nie jest tłamszona przez zagraniczne korporacje i państwową biurokrację, kończy szkoły niedające perspektyw? Kto ma na to odpowiedzieć, jak nie ONR? Czy dzisiaj w narodzie nie widać duchowego i moralnego kryzysu? Z jednej strony szerokie masy ściągane są na dno przez nałogi i promowaną przez media postawę ,,róbta, co chceta”. Z drugiej jednak dewiacje seksualne nie mają w polskim społeczeństwie takiego poparcia, jak na Zachodzie, w niedzielę cały czas miliony Polaków idą do kościoła, w miejscach publicznych wciąż widnieją krzyże i święte wizerunki, większość w tradycyjny sposób obchodzi święta. Widać w narodzie potrzebę duchowego porządku. Polskie dusze są rozdzierane, trzeba je na nowo skleić, zanim będzie za późno. Nikt nie zrobi tego za nas! To my musimy być umysłową, duchową i moralną awangardą polskiej młodzieży.

Fakt, nie jest nas wielu. Powinna nam jednak przyświecać biblijna zasada – ,,jesteście solą tej ziemi”. Nie potrzeba wiele soli, aby nadać smak potrawie. Wystarczy szczypta. Nigdy nie będziemy organizacją masową, ale konieczne jest, abyśmy wpływali na masy. Na tych, którym brakuje odwagi, sił, czy wiedzy, żeby wstąpić w nasze szeregi, ale w głębi duszy czują słuszność naszych postulatów. Sól rozpływa się w jedzeniu, nie jest w ogóle widoczna. Tak i my, nie musimy na siłę szokować, pchać się na pierwsze strony gazet, ale dzień po dniu cierpliwie ,,solić” ludzi, którzy są wokół nas. Niech powieje wicher radykalnych zmian i na nowo zerwie potężną falę!

za: kierunki.info.pl

REKLAMA