REKLAMA / Advertisement

REKLAMA / Advertisement

Tysiące chasydów przybywa do Leżajska. Rozbrzmiewa żydowska muzyka, leje się koszerna wódka [WIDEO]

939

Po raz kolejny z okazji przypadającej 11 marca rocznicy śmierci cadyka Elimelecha do Leżajska zjeżdżają tysiące chasydów. Miasto nie ma jednak z tego wielkiego pożytku. Zarobić na żydowskich pielgrzymach nie można. Jak informuje portal nowiny24.pl, „po zakończonych modłach, trwających około 2-3 godzin Żydzi w ustawionych dla nich namiotach jedzą koszerny posiłek, składający się m.in. z odpowiednio przygotowanego mięsa wołowego, ryb, jajek, owoców i warzyw. Ten przygotowuje i dostarcza fundacja. I na tym wizyta się kończy”.

– Nie zostają tu nocować, od razu wracają do autokarów. W szabat mieliśmy na dłużej grupę, ale było to raptem 70 osób – mówi portalowi Henryk Ślanda.

REKLAMA

REKLAMA / Advertisement

Elimelech Weissblum z Leżajska (1717 – 1787) był rabinem i jednym z pierwszych cadyków w historii judaizmu. Był uczniem, a później następcą Dow-Bera z Międzyrzecza. Po latach wędrówki i nauczania w I Rzeczypospolitej, w 1772 r. osiadł w Leżajsku.

Jego postać obrosła wieloma legendami. Jeszcze za życia miał leczyć nieuleczalnie chorych i rozmawiać ze zwierzętami. Rocznica jego śmierci, 21 dnia żydowskiego miesiąca adar, gromadzi przy jego ohelu (niewielki żydowski grobowiec murowany lub drewniany, najczęściej kształtu prostopadłościanu – przyp. red.) tysiące chasydów z całego świata. Po północy w piątek z niewyjaśnionych do tej pory powodów w ohelu wybuchł pożar, który jednak nie uszkodził samego grobu.

REKLAMA / Advertisement

REKLAMA / Advertisement

REKLAMA / Advertisement