REKLAMA / Advertisement

REKLAMA / Advertisement

Turcja „korumpuje” mołdawskie władze? Pieniądze w zamian za zgodę na budowę meczetów

336

Ankara coraz żywiej interesuje się Mołdawią – niewielkim państewkiem, które od samego początku swojego istnienia boryka się z problemem integralności terytorialnej. W jej oficjalnych granicach leży bowiem zbuntowane parapaństwo – Republika Naddniestrza. Mołdawia, niegdyś jedna z najbogatszych sowieckich republik, obecnie pretenduje do bycia „krajem III świata” na Starym Kontynencie…

REKLAMA

REKLAMA / Advertisement

Problemy gospodarcze, korupcja, bezrobocie, ucieczka młodych na Zachód i podzielone społeczeństwo (między wizją integracji ze Wschodem a UE) – tak wygląda rzeczywistość Mołdawian. Kraj ten zamieszkuje dość liczna mniejszość rosyjska, która sabotuje wszelkie próby zwrócenia się ku Zachodowi. Unia Europejska pochłonięta od dłuższego czasu swoimi problemami, a także napiętą sytuacją u swoich granic na Ukrainie, zapomniała o Mołdawii. Od pewnego czasu temu niewielkiemu państewku przygląda się bacznie Turcja.
Mołdawska prasa głośno komentuje słowa Władimira Woronina, byłego prezydenta, który zakomunikował, że rząd turecki zasponsorował remont gmachu administracji głowy państwa w Kiszyniowie, mając otrzymać w zamian zgodę na budowę meczetów.


-To nie jest prawda. Wszyscy wiedzą, że w trakcie kampanii wyborczej oraz po niej występowałem jako zwolennik prawosławia, zawsze wspierałem wiarę prawosławną i religię… Nie było takich warunków ze strony Turcji – oświadczył stanowczo obecny prezydent Mołdawii – Igor Dodon.

Z tych rewelacji głowa państwa tłumaczyła się podczas konferencji prasowej po posiedzeniu Najwyższej Rady Bezpieczeństwa. Dodon zakomunikował, że jest przeciwny inicjatywom, zmierzającym do islamizacji Mołdawii.

REKLAMA / Advertisement

REKLAMA / Advertisement

Pojawia się jednak zasadnicze pytanie – kto „za darmo” wykłada pieniądze, niczego w zamian nie oczekując?

za: Studio Wschód TVP

REKLAMA / Advertisement

REKLAMA / Advertisement