Reklama

„Transport warszawski” – wywiezienie pierwszych narodowców do piłsudczykowskiego obozu w Berezie [WIDEO]

171

Reklama

6 lipca 1934 r., zostali aresztowani czołowi działacze Stronnictwa Narodowego i Ruchu Narodowo Radykalnego (ONR-Falanga). Cztery dni później władze sanacyjne rozwiązały organizację narodowych radykałów.

Nad ranem 7 lipca, zostali przewiezieni do utworzonego właśnie przez reżim piłsudczykowski „miejsca odosobnienia w Berezie Kartuskiej”. Był to słynny wówczas „transport warszawski”, w ramach którego znaleźli się adwokaci: Henryk Rossman, Mieczysław Pruszyński, dr Jan JodzewiczHenryk Łączyński, Edward Kemitz oraz studenci Bolesław Piasecki, Zygmunt Dziarmaga, Jerzy Korycki, Władysław Hackiewicz oraz Włodzimierz Sznarbachowski.

Reklama

Obóz utworzono 12 lipca 1934 r. na mocy rozporządzenia z mocą ustawy prezydenta Ignacego Mościckiego z dnia 17 czerwca w sprawie osób zagrażających bezpieczeństwu, spokojowi i porządkowi publicznemu. Pomysłodawcą utworzenia obozu był premier Leon Kozłowski, a jego pomysł zaakceptował Józef Piłsudski nazywając to zarządzenie imieniem sowieckiej bezpieki CzeKa – „czerezwyczajką”.

– Bereza była czymś w rodzaju łagodnego sowieckiego łagru czy niemieckiego obozu koncentracyjnego tej doby – mówił prof. Paweł Wieczorkiewicz.

Bezpośrednią przyczyną podjęcia decyzji o utworzeniu obozu było zabójstwo wicepremiera i ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego. Dość szybko udało się zidentyfikować sprawców, którymi okazali się członkowie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN). Bojówką tą kierował bezpośrednio Stepan Bandera.

Piłsudczycy wykorzystali jednak sytuację, by skuteczniej rozprawiać się z opozycjonistami. Do Berezy trafiali działacze nielegalnych lub zdelegalizowanych przez rządy sanacyjne Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (UON), Obozu Narodowo Radykalnego (ONR), Komunistycznej Partii Polski (KPP) oraz ludzie związani ze Stronnictwem Ludowym (SL) i Polską Partią Socjalistyczną (PPS). Do wybuchu wojny przez obóz przewinęło się około 3 tys. osób.

Reklama

Zdaniem Wojciecha Śleszyńskiego, autora pracy „Obóz odosobnienia w Berezie Kartuskiej 1934-1939” jednym z celów obozu było złamanie psychiczne osadzonych (z reguły trwało to 3 miesiące, ale opornym można było przedłużyć pobyt), aby już nigdy nie sprzeciwiali się władzom państwowym, prowadziły do tego zdaniem Śleszyńskiego tortury psychiczne, ale także fizyczne nad osadzonymi. Rodzaje kar były wielorakie, od rutynowego bicia pałką po osadzenie w karcerze bez okien gdzie więźniowie spali na betonowej podłodze a jedynym wyposażeniem był kubeł na nieczystości. Zdaniem P. Siekanowskiego obóz był wzorowany na obozach niemieckich i obozach sowieckich, a za uchybienia w pracy więźniowie dostawali chłostę lub od 5 do 50 uderzeń w twarz.

Reklama