REKLAMA / Advertisement

Reklama / Advertisement

Tadeusz Gluziński: Przesadny nacjonalizm

322

Prasa żydowska i socjalistyczna od jakiegoś czasu chwyta się sposobów iście niespodzianych. W walce z „faszyzmem”, którą to nazwą żydzi obdarzyli wszelki nacjonalizm, bez względu na jego zasady i przejawy, w zwalczaniu wszystkiego, co żydom i marksizmowi zagraża, posługują się coraz chętniej argumentami zaczerpniętymi z oświadczeń papieskich i oświadczeń dostojników Kościoła.

Jak wiadomo, w narodowym socjalizmie niemieckim biorą górę dzisiaj czynniki zdecydowane na walkę nie tylko z Watykanem jako instytucją ziemską ale z religią Chrystusową i zasadami nauki katolickiej. Niemiecki rasizm to doktryna pojęta materialistycznie i oparta na wierze w przeznaczenie, którego człowiek nie może zmienić nawet największym wysiłkiem. Rasizm, pojęty tak jak głoszą dzisiaj Niemcy, to nie stwierdzenie dziedziczności cech psychicznych w człowieku ale pomyślenie człowieka jako przyrodniczego wyłącznie produktu rasy. W ten sposób nacjonalizm zostaje oparty na kulcie czystości rasy, przy czym z tego postulatu czyni się coś w rodzaju nowej religii.

Mówmy wyraźnie. Nikt nie będzie uważał za rzecz w porządku małżeństwa między człowiekiem białej rasy a murzynką. Nie ma w tym nic sprzecznego z religią katolicką, ani z powszechnością Kościoła. Nie ma też sprzeczności, gdy nie dopuszcza się do tego, by Polacy i żydzi pobierali się ze sobą i gdy nie ma się zaufania politycznego do mieszańców. Tak samo nikt przecież nie powie, by okazywanie braku zaufania politycznego mieszańcom polsko-rosyjskim czy polsko-niemieckim, gdyby taka rzecz miała miejsce, było sprzeczne z zasadą powszechności Kościoła. Wallenrodyzm bowiem się zdarza, a u żydów – jak uczą dzieje – bywa bronią ulubioną. Sprzeczność zachodziłaby dopiero wtedy, gdyby katolików pochodzących z małżeństw mieszanych traktowano w życiu religijnym gorzej niż innych.

REKLAMA

Reklama / Advertisement

Nacjonalizm, głoszący nową religię, jest oczywiście nacjonalizmem przesadnym i nie może oczywiście się zgodzić z nauką katolicką. Ale to nie wyczerpuje form nacjonalizmu przesadnego.

Również nacjonalizmem przesadnym, nie dającym się pogodzić z katolicyzmem, jest stosunek do własnego narodu, czyniący zeń dobro nadziemskie i głoszący zasadę: cel uświęca środki. Zasada taka w postępowaniu jest jaskrawie niezgodna z etyką katolicką. Ona to sprawia, że nienawiść do wrogów narodu staje się uczuciem przemożnym. Nienawiść wyrosła z przywiązania do własnego narodu jest tak samo niekatolicka jak każda nienawiść.

Nacjonalizm prosty – to miłość do własnego narodu, równie dająca sie pogodzić z nauką Chrystusa, jak miłość w stosunku do własnej rodziny. Tylko tak samo jak czyny wynikłe z miłości do rodziny, tak i czyny wynikające z miłości do narodu, nie stoją ponad etyką katolicką. Nacjonalizm pozaetyczny to tak samo,jak nacjonalizm, robiący z kultu narodu religię – nacjonalizm przesadny.

Ruch nasz nie stoi — naszym zdaniem — na stanowisku nacjonalizmu przesadnego. Nie przeczy temu fakt, że liczymy się z wpływami dziedziczności i rasy na dysproporcje duchowe i fizyczne człowieka, że potępiamy małżeństwa. Polaków z żydami, których uważamy za odwiecznych wrogów naszego narodu, że wreszcie te lub tamte narody uważamy za przyjaciół, zaś te i tamte za naszych wrogów, z którymi prowadzimy polityczną walkę.

Reklama / Advertisement

A żydzi niech pamiętają, że w katolickim średniowieczu, kiedy to nauka Chrystusowa była powszechnie otaczana czcią w życiu publicznym, oni właśnie nie posiadali nigdzie w Europie praw politycznych. Prawa te nadała im rewolucja francuska, która równocześnie głosiła bezbożność i na ołtarzach zbezczeszczonych kościołów sadzała nagie dziewczyny, jako symbole bogini Rozumu.

Tadeusz Gluziński

za: „ABC – nowiny codzienne”, nr 268/1938

——-
Tadeusz Gluziński (1888 – 1940) – doktor prawa i filozofii, publicysta, współtwórca Obozu Narodowo-Radykalnego i jeden z głównych ideologów ruchu narodowo-radykalnego. Członek Związku Ludowo-Narodowego, potem Stronnictwa Narodowego. Na początku lat 30. wchodził w skład tajnej organizacji w ramach SN – Straży. 14 kwietnia 1934 r. podpisał deklarację nowo utworzonego Obozu Narodowo-Radykalnego. Został członkiem Wydziału Wykonawczego Komitetu Organizacyjnego. Podjął jednocześnie pracę w redakcji pisma „Sztafeta”, które było głównym organem prasowym ONR. Publikował w pismach „Nowy Ład” i „ABC”. Po wybuchu wojny związał się z konspiracyjną Grupą „Szańca”, stanowiącą okupacyjną kontynuację ONR ABC. Pod koniec roku został wysłany jako jej przedstawiciel na Węgry, aby nawiązać kontakt z polskimi władzami na emigracji. Jednakże podczas nielegalnego przekraczania granicy ze Słowacją nabawił się poważnej choroby i wkrótce zmarł na Węgrzech.

Reklama / Advertisement

Reklama / Advertisement

Dziennik Narodowy poleca