REKLAMA / Advertisement

Reklama /Advertisement

Tadeusz Bielecki: „W szkole Dmowskiego. Szkice i wspomnienia” (fragment)

385

Zmienne koleje przyjaźni

Wiadomo, że Roman Dmowski lubił obcować z pisarzami i uczonymi. Przyjaźnił się z Władysławem Reymontem i Henrykiem Sienkiewiczem. Znał i bardzo wysoko cenił Wyspiańskiego. Dozgonna przyjaźń łączyła go z Janem Kasprowiczem i Józefem Weyssenhoffem oraz z prof. Ignacym Chrzanowskim i prof. Franciszkiem Bujakiem.

REKLAMA

REKLAMA / Advertisement

Mało natomiast wiedzieliśmy, albo zgoła nic o przyjaźni Romana Dmowskiego ze Stefanem Żeromskim. Właśnie o przyjaźni. Nowe światło — w oparciu o nieznane listy — rzuca na wczesne lata współpracy dwu tak odrębnych indywidualności źródłowe studium prof. Stanisława Pigonia pt. „W przyciesi «Syzyfowych prac», które ogłosił w zbiorze „Miłe życia drobiazgi” (Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1964).

Zarówno Dmowski jak Żeromski określają wzajemne stosunki jako przyjacielskie. Pierwszy napisze wyraźnie w r. 1931, że żył z Żeromskim „w młodszych latach w przyjaźni”. Drugi, co zanotował we „Wspomnieniu o Panu Romanie” w r. 1939 Konrad Chmielewski, brat przyrodni p. Oktawii, zwrócił się do niego kiedyś w Raperswilu w ten sposób: „Chodź ze mną na dworzec, bo przyjeżdża do nas przyjaciel mój, Roman Dmowski”.

REKLAMA / Advertisement

Ten serdeczny ton nie dziwi nas. Obydwaj byli rówieśnikami, studiowali w Warszawie (Dmowski na wydziale przyrodniczym Uniwersytetu — Żeromski w Szkole Weterynaryjnej), obydwaj pracowali w tajnych kółkach, kierowanych przez Związek Młodzieży Polskiej, tzw. „Zet”. Zbliżyły ich również uzdolnienia literackie. Dmowski zaczynał jako nowelista i krytyk. Łączy go też z Żeromskim współpraca w „Głosie”, gdzie występują obaj niemal równocześnie. „Głównie atoli — pisze Pigoń — wiązała ich pasja działalności społeczno–politycznej i wspólnota przekonań: obaj należeli do odłamu młodzieży patriotycznej, która radykalizmem swym blisko zahaczała o socjalizm.

Skrystalizowanie się pojęć i rozdział nurtów miały przyjść później”. Żeromski notuje w swoich zapiskach pod rokiem 1889 o spotkaniu z Dmowskim w Warszawie na obchodzie rocznicy powstania listopadowego.

– „Mówił dużo Dm. i, co mnie w najwyższe wprawiło radosne zdumienie — pisze Żeromski — serdecznie o uświadamianiu ludu na gruncie li tylko patriotycznym z pominięciem budzenia instynktów ucisku ekonomicznego — mówił starszy Plm. — Weźcie wy pod uwagę to, że na jakie milion diabłów będę ja w średniozamożnym chłopie łechtał interesy żołądka?… Czyż nie lepiej mówić mu o wrogu–Moskalu, o ucisku patriotycznym; czemu nie mam budzić nienawiści do Moskala, dlaczego nie mam unaradawiać jego myślenia — tym więcej, że grunt podatny znajdę, ja sam z chłopów jestem… tłomaczył mi, wepchnąwszy mię w kąt sali. Doczekał się tego, że mu się rzuciłem na szyję. Z kwaśną cokolwiek miną prezes powstać musiał, gdy Dm. wniósł toast na uczczenie pamięci Kościuszki. Wypowiedziałem „Redutę Ordona”… („Dzienniki”, nakł. „Czytelnika”, tom III, Warszawa 1956).

Uderza w tej relacji narodowa a nie klasowa postawa Żeromskiego i uczuciowy stosunek do spraw społeczno–politycznych. Tak go rozczulił ów nieznany bliżej Plm., że rzuca mu się na szyję. Żeromski ulegał wtedy wpływom środowiska Kielczan, które później z okazji procesu Machajskiego (rok 1911) tak scharakteryzował Dmowski:

– „Kielczanie wówczas — pisał — odznaczali się między studentami silnym patriotyzmem, a nawet pewnym konserwatyzmem narodowym. Jednym z najtwardszych wśród nich pod tym względem był Machajski, zachowujący się z wyjątkową odpornością wobec wszelkich radykalniejszych prądów wśród młodzieży, w szczególności zaś wobec socjalizmu” (p. St. Pigonia „Zygzaki przyjaźni” Żeromskiego z Janem Wacławem Machajskim w zbiorze „Miłe życia drobiazgi”).

Zażyłe stosunki koleżeńskie Dmowskiego z Żeromskim i bliska współpraca ideowo–polityczna nawiązują się znów w r. 1892. Po zorganizowaniu w Warszawie patriotycznej manifestacji ulicznej w setną rocznicę konstytucji 3 Maja jesienią tegoż 1891 r. udaje się Dmowski do Paryża. Profesor Stanisław Pigoń za Bolesławem Limanowskim („Pamiętniki”, Warszawa 1958) podaje, że Roman Dmowski przyjechał „jako delegat kół młodzieżowych, by się związać współpracą z tym skrzydłem socjalistów, które sprawę niepodległości Polski stawiało wyraźnie jako zasadniczy punkt programu”. Miał też zająć się wydawnictwem miesięcznika pt. „Przegląd Socjalistyczny”. Limanowski notuje, że „Dmowski napisał wspólnie z Dłuskim artykuł wstępny do pierwszego numeru…” Wiadomość ta na pierwszy rzut oka wygląda nieprawdopodobnie. Wiadomo przecież, że w okresie działalności uniwersyteckiej Dmowski walczył ostro z socjalistami. Podobną postawę zajmował wówczas Stefan Żeromski. Tylko — z jakimi socjalistami? Właśnie na przełomie 1891 i 1892 r. nastąpił podział socjalizmu na odłam „międzynarodowy” i „polski”. Pierwszy wysuwał na czoło rewolucję społeczną, drugi — rewolucję narodową. A ponieważ drogi, prowadzące do odzyskania niepodległości, jeszcze się wtedy wyraźnie nie zarysowały, mógł Dmowski współdziałać albo, co najmniej, utrzymywać bliższe stosunki z działaczami Polskiej Partii Socjalistycznej.

Wątpliwości rozcina ostatecznie Władysław Jabłonowski w „Pamiętnikach” (maszynopis, Zakład Narodowy im. Ossolińskich). Pisze on, że został zaproszony przez Bolesława Motza na współpracownika „Przeglądu Socjalistycznego”, do którego Dmowski wyjeżdżając z Paryża napisał artykuł wstępny. Czyli artykuł był pióra Dmowskiego, tylko, jak się okazuje, nie w duchu socjalistycznym.

REKLAMA / Advertisement

– „Redagował go zgrabnie — notuje Jabłonowski — z myślą, iż może przyczynić się do zwekslowania socjalizmu na tory narodowe. Nie udało się a przy tym drogi tych kierunków zaczęły w tym czasie coraz bardziej się rozchodzić”.

Obok zamierzeń wydawniczych w Paryżu, jak podaje prof. Pigoń, napisał Dmowski większą rozprawę pt. „Gimnazja rosyjskie w Polsce”, w której przedstawił i ocenił wysiłki rusyfikatorskie na terenie szkoły, podejmowane w erze Apuchtina. Celem rozprawy było oddziałanie na kraj, a nie na emigrację. Stąd potrzeba ogłoszenia jej w prasie zaboru austriackiego, przede wszystkim w Krakowie. Dmowski udał się w tej sprawie o pomoc do Żeromskiego, który właśnie z początkiem 1892 r. bawił w Zakopanem i zaczął drukować felietony w krakowskiej „Nowej Reformie”. Z zachowanych kilku listów Dmowskiego (własność Moniki Żeromskiej) odtwarza prof. Pigoń literacko–polityczne zbliżenia obu „zetowców”. Zaczął zapewne Dmowski, przesyłając Żeromskiemu początek swej rozprawy i prosząc o pomoc przy jej publikacji. Żeromski podjął się opieki nad broszurą i wysunął pewne sugestie. Na co odpowiedział z Paryża Dmowski:

– 26 kwietnia 1892 r. Szanowny Kolego, Serdecznie Wam dziękuję za zajęcie się tymi tam moimi paszkwilami na Moskali. Propozycja Wasza puszczenia tego w świat w osobnej broszurze jest dla mnie nader ponętna… Powtarzam tedy: zróbcie z tymi moimi „dziełami”, co zechcecie. Gdybyście rzeczywiście wytrwali w zamiarze wydania osobno, to może bym tam co dodał; nigdy jednakże o szkole ludowej, gdyż nie mam o niej pojęcia… Zdaje się, że Was można podejrzewać, że znacie się trochę na tym. Gdyby tak było, to może byśmy rzeczywiście coś urządzili na spółkę. …Gdybyście (ciągle na wypadek wydania) znaleźli w mej pisaninie, jakie krzycząco niedołężne zwroty… to może byście byli tak dobrzy i popoprawiali je. Wiem, że ze stylem nie jest Wam tak trudno jak mnie. …Co do drukowania w „Dzienniku Poznańskim”, to powiem otwarcie, iż uśmiecha mi się tu głównie strona ekonomiczna kwestii, która (och!) nie jest mi obecnie obojętna… R. Dmowski.

Z listu tego wynika, że Żeromski gorliwie zajął się broszurą i że wtedy poczęło się tworzenie „Syzyfowych prac” (propozycja dołączenia artykułu o szkole ludowej). Widać też jak Dmowski, późniejszy mistrz prozy polskiej, czuł się wtedy — jeżeli chodzi o styl — niepewnie. Miał natomiast pod tym względem zaufanie do Żeromskiego, którego po latach (1926 r.) nazwie „mistrzem języka polskiego”. „Projekt ogłoszenia go [dziełka Dm.] w «Nowej Reformie» — pisze Pigoń — tym mniej w osobnej broszurze, nie doszedł do skutku”. Ale Żeromski nie zapomniał o pracy przyjaciela. Wyjeżdżając we wrześniu 1892 r. do Raperswilu zabrał rękopis i szukał wydawcy. Tym bardziej chciał się wywiązać z obietnicy, że Dmowski wracając w sierpniu tego roku z Paryża do Warszawy został na stacji Granica aresztowany i przez kilka miesięcy więziony w Cytadeli, po czym w listopadzie 1893 r. wysiedlony do Mitawy. Żeromski tymczasem zwrócił się do T. T. Jeża z propozycją druku rozprawy Dmowskiego. Jakoż zaczęła się ona ukazywać na łamach redagowanego przez Jeża dwutygodnika „Wolne Polskie Słowo”, a niebawem wyszła anonimowo w osobnej broszurze pt. „Gimnazja rosyjskie w Polsce. Szkic wychowawczy” (Paryż 1893).

Dmowski po roku zesłania wymknął się z Rosji, osiadł we Lwowie i zaczął wydawać „Przegląd Wszechpolski”. W czerwcu 1895 r. przyjechał do Genewy na zjazd tajnej Ligi Narodowej, i odwiedził Żeromskiego, który nadal przebywał w Raperswilu. Odtąd znów nawiązuje się przerwana nagle przed trzema laty korespondencja. Tym razem zaczął ją pewnie Żeromski, ujęty pochlebną i wnikliwą recenzją świeżo wydanego tomu „Rozdziobią nas kruki, wrony…”, którą napisał Dmowski i zamieścił w „Przeglądzie Wszechpolskim” (nr 14, z dnia 1 sierpnia 1895). List pierwszy zawierał zapewne podziękowanie za recenzję, list drugi pisali oboje Żeromscy. Oktawia prosiła o pomoc w przemycie poza kordon pracy „Rozdziobią nas…” a Stefan chciał spowodować dalsze oceny jego tomu w prasie galicyjskiej. Zapowiadał też, że wyśle własną korespondencję z Raperswilu do „Przeglądu Wszechpolskiego” (istotnie ukazała się w numerze 10, z 15 maja 1896) i że pisze „Syzyfowe prace”.

Dmowski odpowiada obszernie listem z dnia 23 września, załatwiając wszystkie sprawy. Daje Żeromskiemu do dyspozycji zorganizowany już aparat przemytniczy w celu przerzucenia jego tomu do Królestwa i namawia go do współpracy we wznowionym „Głosie” i w „Przeglądzie”. W liście znajdują się cierpkie uwagi o krytyce literackiej w Polsce („nie ma wcale krytyki” w pełnym tego słowa znaczeniu w Galicji i w Poznańskiem) i entuzjastyczne powitanie pracy nad powieścią.

– „Ucieszyłem się — pisał Dmowski — niezmiernie wiadomością zawartą w Waszym poprzednim liście i z uciechy postąpiłem jak podły reporter z «Kurierka», przenosząc ją do kolumn «Przeglądu». Mówię o Waszej powieści ze stosunków «sztuby». Boże kochany! ile razy ja sobie mówiłem: dlaczego nie jestem artystą! Taką miałbym ochotę przedstawić tę duchową katorgę, którą przeszedłem w murach gimnazjalnych!… Nie robiłbym tego dla polityki, ale dla sztuki, bo co to za temat! Tylko, na miłość boską, nie zarzućcie czasem roboty, nie odłóżcie jej — jeno kończcie, coście zaczęli!”

Dodajmy, że Dmowski dał zapowiedź ukazania się „Syzyfowych prac” w „Przeglądzie Wszechpolskim” z 15 września 1895 r.: „Maurycy Zych, autor cyklu «Rozdziobią nas kruki, wrony…» pracuje nad większym utworem, osnutym na tle stosunków szkolnych w zaborze rosyjskim”. Pomógł też w pewnej mierze, aby się ukazał zrazu na łamach „Nowej Reformy” w 1897 r. Tymczasem po ogłoszeniu powieści w wydaniu książkowym (1898 r.) nie ma wzmianki nawet w „Przeglądzie Wszechpolskim” o jej ukazaniu się; urywają się też korespondencja i stosunki osobiste dwu kolegów.

– „Dmowski również — opowiadała p. Oktawia Borowemu — w jakiś sposób zniechęcił Żeromskiego do pisania drugiej powieści („Upusty”), która miała stanowić pendant do «Syzyfowych prac». Skąd to nagłe rozejście się przyjaciół? Dmowski przyznał później, że się rozczarował. Dlaczego?

Odpowiada na to pytanie po latach Dmowski. Naprzód w grudniu 1926 r. w rozmowie z Wacławem Borowym taką daje ocenę Żeromskiego:

– „Był to wielki talent, zacne w gruncie serce, dusza głęboka, ale wskutek choroby, wskutek tego, że nie przeszedł normalnego wykształcenia, błąkał się po manowcach. Choroba zrobiła go drapieżnym wobec rozkoszy życia i zarazem zapamiętałym w mściwym wypatrywaniu wszelkich potworności tego życia”.

Kiedy „Syzyfowe prace” wyszły —,, To już powiedziałem sobie — mówił Dmowski — pisarz polski, który częściowo uległ obcemu wpływowi” (Wacław Borowy „O Żeromskim”. PIW, Warszawa 1964).A potem we wspomnieniu „Nad grobem W. Jarońskiego” („Gazeta Warszawska” 1931) tak pisze o książce autora „Przedwiośnia”:

– „Jaroński chodził do gimnazjum kieleckiego w momencie przełomowym, który odzwierciedla się w «Syzyfowych pracach» Żeromskiego, a w którym radykalizm i wpływy rosyjskie zaczynały do młodzieży kieleckiej przenikać… Pamiętam, kiedy mi Żeromski… powiedział, że pisze książkę o walce młodzieży polskiej ze szkołą rosyjską. Oczekiwałem z niecierpliwością tej książki… Spotkało mię rozczarowanie. Stwierdziłem, że autor książki sam już uległ duchowemu wpływowi rosyjskiemu, że jego walka ze szkołą jest już nie tyle obroną polskiej duszy, polskiej cywilizacji przed wrogiem, który ją niszczy, ile walką z ogólnym uciskiem, tą samą walką, którą prowadzili radykałowie rosyjscy, walką z «caratem»”.

Również — pamiętam — w rozmowach ze mną o Żeromskim (lata 1926–1939), którego postać ciekawiła mnie jako kielczanina (uczęszczałem do tego samego gimnazjum, co Żeromski) utrzymywał Dmowski, że w walce z Rosją autor „Róży” uległ wpływom wroga i bezwiednie znalazł się w kręgu oddziaływania „dostojewszczyzny”. Niewątpliwie jest coś w twórczości Żeromskiego z ulegania „duchowemu wpływowi rosyjskiemu”. Ale czy już w najwcześniejszej powieści? Czy Dmowski nie obejmował surowym sądem „Syzyfowych prac” na podstawie oceny całokształtu dorobku Żeromskiego? Prof. Pigoń przypomina, że w 1898 r. zaczynają się rozchodzić drogi polityczne przyjaciół. „Żeromski zagłębia się — pisze — w pracy nad «Ludźmi bezdomnymi», powieścią nasyconą wartkim rewolucjonizmem. Dmowski zaś współpracuje w skodyfikowaniu, ogłoszeniu i wprowadzeniu w życie programu Stronnictwa Narodowo–Demokratycznego, a są to już odgałęzienia ideowe wcale różne. Życie rozłączyło kolegów”.

Pigoń uważa, że w grę weszły nowe „punkty widzenia”. Dmowski w młodych latach przecenił wpływy rusyfikacji.

– „O podobną egzagerację mógł również pomawiać Żeromskiego. Rusyfikacji intelektualnej przypisywali oni obaj podówczas głębię i trwałość, jakich w gruncie rzeczy nie posiadała”. Niebezpieczeństwo zachodziło inne. „Szkoła carska nie dość, że rusyfikowała językowo, co gorsza, podgryzała sam rdzeń polskości, zagrażała samej strukturze cywilizacyjnej narodu. W walce o ten rdzeń i strukturę, o usamodzielnienie narodu nie wystarcza defensywa, trzeba szeroko i przezornie zaplanowanej ofensywy politycznej”.

W umyśle Dmowskiego zaczęły wówczas dojrzewać nowe metody walki z zaborcą. Ani ugoda, która była kapitulacją, ani metoda rewolucyjno–powstańcza, która okazała się nieskuteczną i musiałaby doprowadzić do odnowienia współpracy niemiecko–rosyjskiej. Do walki o prawa narodu Dmowski powoływał wszystkie warstwy społeczne. Otóż w „Syzyfowych pracach” brzmią wyraźnie echa ideologii romantyczno–powstańczej i panuje tani patriotyzm uczuciowy, który Dmowski zaczął już przezwyciężać. I to może było głównym powodem jego niechęci do powieści przyjaciela i rozejścia się z Żeromskim na szereg lat. Jakie były zahaczenia literackie i ideowe pomiędzy broszurą Dmowskiego a powieścią Żeromskiego? Prof. Pigoń, znakomity badacz literatury polskiej, ustala, że

– „Utwór [Żeromskiego] rodził się samorzutnie, tyle że z tego samego zasiewu ideowo–politycznego, uskutecznionego w atmosferze tajnej pracy związkowej wśród warszawskiej młodzieży uniwersyteckiej… Jest faktem, że «Syzyfowe prace» w części tylko zostały zbudowane z własnych obserwacji autora poczynionych w gimnazjum kieleckim… Wymiary tego nacisku brał autor nie z tej jednej szkoły, ale ze stanu rzeczy, jaki panował podówczas na ogół w szkolnictwie Królestwa, przede wszystkim w gimnazjach warszawskich. Ten zaś materiał zebrał w szerokim zasięgu, uporządkował i wymownie przedstawił właśnie Dmowski, Żeromski więc, montując trzon główny swej powieści, z pomocy kolegi mógł z pożytkiem korzystać. Nie można przeczyć: broszura «Gimnazja rosyjskie w Polsce» i powieść «Syzyfowe prace» to są dzieła w przyciesi ideowej jednorodne, jednaki je wywołał impuls potrzeby narodowej”.

W następnych latach (po 1898) porywa Żeromskiego coraz wyłączniej prąd rewolucyjny. Zbliżył się do PPS i bodaj został członkiem partii, chociaż M. Sokolnicki twierdzi, że nigdy formalnie do PPS nie należał. Rozejście się dwu przyjaciół nie trwało wiecznie. W czasie pierwszej wojny światowej nastąpiło znowu zbliżenie, nie osobiste co prawda, ale polityczne. Dokonało się ono na tle walki o orientacje: z koalicją antyniemiecką czy u boku państw centralnych? Żeromski zrazu — wszystko go w tym kierunku popychało — wstępuje do Legionów i zostaje przydzielony do Departamentu Wojskowego NKN. Po ewakuacji Krakowa okrężną drogą przez Wrocław udał się do Zakopanego i brał udział w tamtejszej filii NKN, tak zwanym Naczelnym Komitecie Zakopiańskim. Ale w głębi duszy jest przeciwny i polityce NKN i Józefowi Piłsudskiemu i Legionom.

W „Biczach z piasku” (1929 r.) wspomina, że od grudnia 1914 do początku 1916 istniała w Zakopanem stworzona przez niego wspólnie z Janem Kasprowiczem organizacja tajna, „która postawiwszy sobie za ideał niepodległość ojczyzny i zjednoczenie wszystkich ziem polskich, łączyła dość znaczny zastęp ludzi pierwszorzędnych z najrozmaitszych obozów i stronnictw”. Miała ona na celu zwalczać koncepcję sojuszu z państwami centralnymi. Tu wszedł już Żeromski wyraźnie w krąg oddziaływań polityki Dmowskiego i obozu narodowego. Medard Kozłowski w artykule „Działalność Żeromskiego polityczno–społeczna w czasie wielkiej wojny” („Gazeta Warszawska” 1931) podaje ciekawe szczegóły organizacyjnych związków autora „Popiołów” z obozem narodowym. „W r. 1915 Żeromski głosami «endeków» wybrany został na przewodniczącego miejscowego koła TSL, opanowanego dotąd przez socjalistów–piłsudczyków. Pracował z całym zapałem, jak niegdyś w innych warunkach w Nałęczowie”. Ale ważniejsza była działalność wydawniczo–polityczna.

Tenże M. Kozłowski, podobnie jak Stanisław Wyrzykowski, wspomina o odbywających się w Zakopanem „poufnych naradach zwolenników Ententy, wśród których przeważali oczywiście narodowi demokraci… Owocem tych narad było m.in. wydawnictwo «Roku Polskiego», którego jednym z założycieli był Stefan Żeromski, a redaktorem… prof. Rybarski” (p. St. Kasztelowicz i St. Eile „Stefan Żeromski. Kalendarz życia i twórczości”. Wydawnictwo Literackie, Kraków 1961, str. 572). Ale najdobitniej stosunek swój do orientacji austriacko–niemieckiej określił sam autor „Dziejów grzechu” w powieści „Charitas”, która jako trzecia część trylogii „Walka z Szatanem” ukazała się tuż po wojnie w r. 1919. Z całą furią uderzył tam w NKN, siedlisko zła i cynizmu, oraz jego austriacką orientację. Szczególnie boleśnie przeżył i w powieści opisał sprawę przysięgi na wierność cesarzowi Austrii, którą musieli składać legioniści. Jeden z bohaterów powieści Włodzimierz Jasiołd, był w legionie wschodnim, który został rozwiązany. „Gdyby się był znalazł w legionie zachodnim i na Błoniach krakowskich — napisze Żeromski — byłby może przysięgał na wierność Austrii, tak samo jak bataliony tamtych szlachetnych młodzieńców, zachęcane do boju przez austriackich karierowiczów”. Miesza się tu, jak widzimy, publicystyka z literaturą, ale świadectwo jest autentyczne i jasno określa ówczesne poglądy polityczne Żeromskiego.

Po wojnie Żeromski rozmiłował się w morzu i Pomorzu. Bierze udział w akcji plebiscytowej na Mazurach. Razem z J. Kasprowiczem i Wł. Kozickim wydali w czerwcu 1920 r. odezwę, w której czytamy: „Brońmy Polski piastowskiej! Brońmy granic zachodnich! Śląsk potrzebny nam jest dla ciała, Pomorze — dla duszy, bez której ciało więdnie i zamiera. Poniechanie tej obrony, choćby najmniejsze uszczuplenie tych granic, oznacza otwarcie bram tak wielkich… którymi nie przesączać, ale przewalać się będzie zalew, mający prędzej czy później pochłonąć nas na zawsze”. W roku 1922 ukazuje się poemat bałtycki „Wiatr od morza”. Zainteresowania bałtyckie Żeromskiego wiążą go ściśle z życiem narodu i z problematyką szczególnie uprawianą przez obóz narodowy. Te nie formalne ale mocne związki z ruchem narodowym zostały podcięte przez ogłoszenie pod koniec 1924 r. powieści „Przedwiośnie”. Wywołała ona burzę i gwałtowne polemiki. Zawiła to sprawa i nie tu miejsce, ażeby się nią zajmować.

Wtedy właśnie, w ogniu walki, jaka się rozpętała, postanowiłem dotrzeć do Żeromskiego, ażeby go poprosić o wygłoszenie prelekcji w serii odczytów o morzu, które organizowała Młodzież Wszechpolska w Krakowie. Już jeden taki cykl, poświęcony zagadnieniom ustrojowym, odbył się w sali Kopernika UJ. Obecnie szykowaliśmy cykl drugi. W czasie pobytu mojego w Warszawie w 1925 r. z okazji jakiegoś zjazdu udałem się na Zamek, gdzie Żeromski wówczas mieszkał, i poprosiłem o wygłoszenie odczytu. Nie znałem go dotąd i pierwszy raz stanąłem przed wielkim pisarzem. Przyjął mnie z ujmującą prostotą i bardzo serdecznie. Widocznie temat bałtycki pociągał go a wizyta przedstawiciela młodzieży narodowej, która wtedy krzywo patrzyła na autora „Przedwiośnia”, zachęcała do rozmowy. Siedział w fotelu, okryty brunatnym kocem. Utkwiły mi w pamięci wielkie oczy, które jak dwa diamenty świeciły na tle zapadającego mroku. Wyłożyłem nieśmiało moją prośbę i z drżeniem serca czekałem, co powie. Tymczasem Żeromski bardzo szybko i chętnie wyraził zgodę na wygłoszenie odczytu pod egidą Młodzieży Wszechpolskiej, dodał tylko, jakby zażenowany, że nie wie, czy i kiedy zdrowie pozwoli mu do Krakowa przyjechać. Nie wiedziałem wtedy, jak ciężko jest chory, chociaż widać było zmęczenie i nie przeczuwałem, że go już więcej nie zobaczę. Odczytu nie wygłosił — umarł wkrótce dnia 20 listopada 1925 r. Zbliżyło nas — narodowców z Żeromskim umiłowanie polskiego morza, które opromieniało ostatnie jego lata. Nasycać się Bałtykiem mógł Stefan Żeromski po pogromie Niemiec, o którym marzył, i po zwycięstwie koncepcji Dmowskiego „zjednoczenia wszystkich ziem polskich”, którą autor „Międzymorza” wyznawał i głosił w Zakopanem czasu pierwszej wojny światowej.

Tadeusz Bielecki

———-
Tadeusz Bielecki (1901 – 1982) był politykiem, publicystą, prezesem Stronnictwa Narodowego. W okresie studiów był czynny w kołach naukowych i ideowo-politycznych, m.in. był członkiem władz organizacji Związek Akademicki Młodzież Wszechpolska. Od 1924 r. był członkiem tajnej Ligi Narodowej, a od 1928 sekretarzem kontynuacji LN – tajnej organizacji wewnętrznej „Straż Narodowa” i szefem pionu odpowiedzialnego za młodzież. Przez wiele lat pełnił funkcję osobistego sekretarza Romana Dmowskiego. Należał do władz OWP: Wydziału Wykonawczego, a od 1927 r. wiceprzewodniczącym autonomicznego Wydziału Wykonawczego Ruchu Młodych OWP. Po tzw. „Wyborach Brzeskich” w 1930 otrzymał mandat posła na Sejm, wybrany z listy Stronnictwa Narodowego, który sprawował do 1935. Był członkiem tajnego kierownictwa obozu narodowego powołanego przez Romana Dmowskiego w 1934, tzw. „Siódemki” – zespołu siedmiu głównych i najbardziej zaufanych działaczy SN, poszerzonego w 1936 do dziewięciu osób („Dziewiątka”). W czerwcu 1939 został wybrany prezesem Rady Naczelnej Stronnictwa Narodowego, którą to funkcję sprawował do śmierci.

W czasie wojny przedostał się do Wielkiej Brytanii. Pod jego kierownictwem Stronnictwo Narodowe prowadziło politykę opozycyjną wobec rządu gen. Sikorskiego. Po wojnie pozostał na emigracji, biorąc czynny udział w życiu politycznym polskiego wychodźstwa, m.in. współtworzył reprezentację polskich stronnictw powołaną w 1949 pod nazwą Rada Polityczna, która funkcjonowała do 1954. W tym samym roku został prezesem powołanej Tymczasowej Rady Jedności Narodowej i obowiązki te pełnił aż do jej rozwiązania w 1972.

REKLAMA / Advertisement