REKLAMA / Advertisement

Reklama /Advertisement

Szczepek: Żeby powtórzyć sukces przedwojennych narodowców trzeba bardzo wiele zmienić

347

Rozmawiamy z Arturem Szczepkiem, dyrektorem zarządzającym think-tanku Instytut im. Romana Rybarskiego.

DN: Ostatnio coraz częściej słyszymy o działaniach Instytutu im. Romana Rybarskiego. Nadal chyba jednak wiele osób niezbyt się orientuje, czym jest Instytut?

REKLAMA

REKLAMA / Advertisement

AS: – Panie redaktorze, Instytut im. Romana Rybarskiego jako wyspecjalizowana jednostka Stowarzyszenia Przedsiębiorców i Rolników „Swojak jest niezależnym i nienastawionym na zysk ośrodkiem edukacyjnym, odwołującym się do tradycji szkoły krakowskiej w ekonomii XX w. Misją Instytutu jest szerzenie wiedzy w społeczeństwie na tematy związane z szeroko pojętą ekonomią, badanie gospodarki rynkowej oraz działanie na rzecz wolnego rynku opartego na trzech filarach: wolności, własności i sprawiedliwości. Przyglądając się wielu negatywnym zjawiskom zachodzącym w Polsce, postanowiliśmy działać na rzecz zahamowania tych wszystkich procesów, które według nas są szkodliwe i prowadzą nas w kierunku utopi. Wierzymy w wolność jednostki oraz wolność gospodarowania jako antidotum na źle funkcjonujące państwo, które chce ingerować coraz dalej w nasze życie. Dla nas „naród” powinien składać się z wolnych jednostek, które nieskrępowane przyczynią się do dobrobytu całego społeczeństwa.

DN: Od niedawna powstają też Kluby Myśli im. Romana Rybarskiego. Jaki jest ich cel?

REKLAMA / Advertisement

AS: – Z myślą budowy naszego zaplecza społecznego nosiliśmy się od dłuższego czasu. Po oficjalnej inauguracji Instytutu im. Romana Rybarskiego, która miała miejsce 3 sierpnia 2017 r. zaczęliśmy dostawać mnóstwo zapytań o możliwość współpracy z nami. Postanowiliśmy wyjść tym wszystkim chętnym naprzeciw. Nie ukrywam, że w początkowej fazie nie mieliśmy za bardzo pomysłu co z tymi ludźmi zrobić, bo ani kolejnego stowarzyszenia ani żadnej partii nie planowaliśmy utworzyć. W trakcie jednej z wewnętrznych dyskusji udało nam się wymyślić formułę, a mianowicie przy Instytucie powołaliśmy Kluby myśli im. Romana Rybarskiego, które docelowo będą skupiać naszych sympatyków o poglądach narodowo-liberalnych, konserwatywnych oraz konserwatywno-liberalnych. Kluby nawiązują do idei, tradycji i dziedzictwa Narodowej Demokracji, a w szczególności – elity profesorskiej obozu narodowego. Głównym celem jest przede wszystkim szerzenie wśród Polaków myśli profesora Romana Rybarskiego oraz promowanie krakowskiej szkoły ekonomicznej (Heydel, Dunajewski, Krzyżanowski, Zweig, Czerkawski, Rybarski). Chcemy również obalić mity, które krążą w społeczeństwie, a są związane z pojęciem „narodowiec”. Wiele osób pyta nas czy tworzymy zaplecze polityczne, ale na dzień dzisiejszy nie mamy takowych planów. Co będzie w przyszłości? Bóg jeden wie. Na razie musimy odbudować środowisko narodowe, a nie będzie to łatwe ze względu na totalne rozbicie, podziały czy ambicje poszczególnych liderów. Narodowcy potrzebują pracy formacyjnej, bo potrzebni są dobrze przygotowani kreatorzy opinii, liderzy lokalni, naukowcy i ideolodzy. Tym w pierwszej kolejności zamierzamy się zająć w klubach.

DN: O narodowcach słyszał każdy. Jednak nie licząc krótkotrwałego sukcesu, jakim było wprowadzenie do Sejmu kilku posłów w ramach listy Kukiz’15, nie mogą oni pochwalić się niczym trwałym. Jaka jest przyczyna ich słabości?

AS: – Na problemy środowiska narodowego składa się wiele czynników. Zarówno wewnętrznych jak i zewnętrznych. Do tych pierwszych należy zaliczyć przerost ambicji poszczególnych liderów połączony z brakiem umiejętności gry zespołowej. Negatywnym zjawiskiem jest postępowanie zarządców każdej kolejnej odsłony partii narodowej, którzy skupiają się nie na budowaniu struktur, a na „wycince” ludzi i walce o to, żeby nie wyrosła wewnątrz żadna konkurencja, co finalnie prowadzi przecież do rozkładu organizacyjnego. Zauważalny jest też brak zaplecza merytorycznego przez co słuchając niektórych wystąpień można narazić się na ostry ból głowy, wywołany straszliwą dawką demagogii i populizmu. Kolejnym czynnikiem jest brak dyskusji programowej, niestety funkcjonowanie jako swoistego rodzaju „radykalny PiS” skazuje narodowców na polityczny niebyt. Jednak największym problemem jest podatność na wpływy zewnętrzne. Z ciężkim sercem muszę przyznać, że takich postaci w środowisku narodowym, którym krótkowzroczność przesłania dobro i perspektywy funkcjonowania w partii narodowej jest bardzo dużo. Dla swoich prywatnych korzyści przechodzą do większych podmiotów politycznych. Nie chcę być niegrzeczny, więc nie będę wymieniał z imienia i nazwiska.

Do zewnętrznych czynników trzeba zaliczyć również nieprzychylny stosunek mediów głównego nurtu, które to wykorzystują każdą nadarzającą się okazję do ataku na narodowców. Na to wszystko jest panaceum. Moim zdaniem narodowcy powinni zejść z „ulicy”, bo ileż to można pikietować, maszerować i krzyczeć pod urzędami? Przez zradykalizowane hasła i takie postępowanie przeciętny Kowalski ma obawy przed zaufaniem takim osobom. Znamienita większość Polaków uważa środowisko narodowe za grupę oszołomów. Dostrzec można spustoszenie jakie wywołało zauroczenie stylem „kibolskim” w działalności na co dzień. Jedna organizacja rywalizuje z drugą o miano tej bardziej radykalnej co wzbudza co najwyżej politowanie. Pora odrzucić jako wzór ruchy narodowo-radykalne i w końcu nawiązać do spuścizny elity profesorskiej ruchu narodowego. Bez tego, czasy świetności dla narodowców nigdy nie wrócą. Tak jak i przed wojną, tak teraz musimy odejść od socjalizmu i powrócić do myśli gospodarczej profesora Romana Rybarskiego, która to stała w kontrze do sanacyjnych socjalistycznych rozwiązań.

DN: W wielu krajach europejskich partie z szerokiego spektrum narodowego są mocno usadowione na scenie politycznej. Niektóre popiera nawet 30 % wyborców. Mamy też jak w przypadku Finlandii i Austrii, narodowców współtworzących rządy. Kiedy możemy liczyć na zwartą siłę narodową w naszym kraju, a która przetrwa dłużej?

AS: – To jest bardzo trudne pytanie. Obecnie potrzebujemy kilku lat, żeby przygotować się na wybory parlamentarne. Oczywiście, żeby powtórzyć sukces przedwojennych narodowców czy naszych odpowiedników z Austrii musielibyśmy bardzo wiele zmienić. W mojej ocenie: do czasu kiedy nie zakończymy waśni miedzy sobą, nie przestaniemy dzielić się na coraz to mniejsze grupy przy jednoczesnym braku przygotowania merytorycznego zarówno lokalnych jak i centralnych liderów to nie pozostaje nam nic innego jak tylko żyć w marazmie i oczekiwaniu na krach finansów państwa. Potrzebujemy wewnętrznej dyskusji i zdefiniowania kim są narodowcy i czego chcemy. Powinniśmy szukać tego co nas łączy, a nie dzieli. Musimy rozpocząć dyskusję programową i zmienić styl zarządzania organizacją oraz oczyścić struktury z ludzi, którzy są odpowiedzialni za niepowodzenia kolejnych projektów narodowych. Ja jestem dobrej myśli. Ciężką pracą, zaangażowaniem oraz dobrą wolą wielu osób można zdziałać bardzo dużo. Dobrym przykładem jest Instytut im. Romana Rybarskiego, który ze strony na portalu Facebook stał się prężnie działającą organizacją.

DN: Dziękuję za rozmowę.

REKLAMA / Advertisement

Z Arturem Szczepkiem rozmawiał Rafał Skórniewski

Strona internetowa Instytutu im. Romana Rybarskiego

REKLAMA / Advertisement