REKLAMA / Advertisement

REKLAMA / Advertisement

Stanisław Grabski: Państwo narodowe – cz. IV

167

Bo nie skupi się narodu polskiego na wiarę jednostki, czy paru przywódców stronnictw, a tym mniej najgroźniej choćby świszczącym batem. Można się z tego smucić, potępiać tę niewdzięczność polską wobec „wielkich” i „największych” Iudzi. Ale nie zmieni to faktu, że tak jest.

Różna jest dusza narodów. Gdy Iwan Groźny, znużony ścinaniem głów bojarskich, chciał opuścić tron carski, by w klasztorze pokutować za swe zbrodnie, lud moskiewski błagał go na klęczkach, by dalej nim rządził. W Polsce, gdy Bolesław Śmiały, Szczodrym również zwany, popełnił zbrodnię, zabijając św. Stanisława, opuścił go cały naród i musiał on porzucić nie tylko tron ale i kraj rodzinny. Na początku Rzymu legenda postawiła króla, wykarmionego przez wilczycę. Legenda polska opromieniła sławę dynastii piastowskiej kmiecą skromnością i gościnnością jej założyciela. Nie przerażający swymi zbrodniami „Król Duch” Słowackiego zespolił rody słowiańskie nad Wartą i Wisłą w lud polski. Tak bywało na wschodzie u Turan w ‚dorzeczu Wołgi, u Mongołów na stepach nadamurskich. Nad polskim Gopłem zbrodniczego samodzierżcę Popiela zjadły myszy. Z jego grodu została jeno ruina wieży, w której zginął. A nową stolicę założył wybrany dla swych cnót na księcia przez wolnych kmieci – kmieć.

REKLAMA

REKLAMA / Advertisement

Jest to tylko „bajeczna historia”. Ale wypowiada się w niej pogląd prawno-państwowy ludu polskiego X stulecia. I według tego poglądu źródłem zwierzchniej władzy w państwie nie jest przemoc, ani potęga „największego”, czy „zbawczego” mezza,lecz wola i zaufanie ogółu, że obdarzony przezeń przywilejem książęcym pan ziemi będzie szanował prawo (opowieść o postrzyżynach Ziemowita) i dbał dobrobyt poddanych (opowieść o cudownym rozmnożeniu chleba i miodu).

A prawdziwa historia uczy nas, że podzieloną z mocy prawa feudalnego Polskę zjednoczył nie najpotężniejszy, posiadający najliczniejsze rycerstwo, najzasobniejszy skarb, a jednocześnie i najchytrzejszy z udzielnych książąt, jak to miało miejsce na Rusi, gdy Iwan Kalita zyskiwał sobie przekupstwem pomoc chanów tatarskich dla podboju ziem wszystkich Rurykowiczów – lecz tylekroć uchodzący z Polski, ukrywający się w grotach ojcowskich przed siepaczami Wacława Łokietek, dzięki poparciu rycerstwa, duchowieństwa i kmieci – z woli narodu, stawiającego ponad prawo książęce prawo narodu do własnego narodowego króla i jednolitego bytu państwowego.

REKLAMA / Advertisement

REKLAMA / Advertisement

Narodu polskiego nie wytworzył potężny władca, skupiając pod swą władzą ziemię, zamieszkałą przez Iud mówiący jednym językiem. Wręcz odwrotnie, w czasie podziału Polski na dzielnice, równocześnie z wytwarzaniem się stanów, na które rozpadały się rody i plemiona, a które łączyły ludzl różnego rodowego pochodzenia wspólnymi przywilejami i powinnościami prawnymi – kształtuje się świadomość jedności narodowej wszystkich tych nowo powstających stanów i zanikających związków rodowych . I gdy świadomość ta się ustaliła, jednolity naród jednoczy dzielnice Polski w ednolite królestwo. Źle czy dobrze, zawsze jednak naród polski tworzył sam zbiorową swą myślą i wolą swe dzieje i ustalał swą organizację państwową.

Toteż nie ma w psychologii polskiej kultu jednostek, wywyższania ich woli ponad prawo, korzenia się przed ich potęgą. Raczej jest w narodzie naszym, podobnie jak w starożytnej Grecji, nadmierna skłonność do ostracyzmu, zapominania wybitnych zwycięstw i zasług wodzów i przywódców,gdy spotkało ich jedno jakieś niepowodzenie. Nie wzmacnia to naszej siły narodowej, że szereg ludzi wielkiego talentu i rozumu oraz nieposzlakowanego patriotyzmu, jak Paderewski nie ma dla siebie miejsca w Polsce, czy, jak Dmowski, odsuwany jest systematycznie od bezpośredniego wpływu na nasze życie państwowe.

REKLAMA / Advertisement

I młodzież nasza powinna usilnie się starać o wykorzenienie wśród siebie tego tak powszechnego u nas zamiłowania do poniżania swych przywódców, i poniżania tym gorszego, im wyżej ich wczoraj stawiano. Psychologia ostracyzmu była jedną z głównych przyczyn upadku Aten. Nie mieli tej zaś zgoła Rzymianie. I nie mają jej Anglicy.

Zgoła czym innym jest sprawiedliwa ocena przez naród zasług wybitnych swych ludzi – a płaszczenie się przed nimi, korzenie się przed ich obelgami lub zdawanie na ich widzimisię najważniejszych dla dziejowej przyszłości Ojczyzny, decyzji.

Niewolnicze cnoty obce były zawsze narodowi polskiemu i, da Bóg, pozostaną mu obce, pomimo wysiłków, jakie się dziś czyni, by mu je zaszczepić. Ale też wskutek tego nie skupi opinii patriotycznej zawołanie takiego czy innego nazwiska.

Były te zawołania całym programem naszych fakcji doby saskiej. I był to czas najzawziętszych walk domowych, nieprzebierających żadnymi środkami, niecofających się przed oszczerstwem, skrytobójstwem, fałszywym przed sądami świadczeniem ,odwoływaniem się do obcej interwencji. Bo najłatwiejszym sposobem wywyższania jednego człowieka jest poniżanie innych zasłużonych ludzi. Bo płaszczą się zawsze tylko karierowicze i za to płaszczenie się żądają intratnych dla siebie stanowisk. W Polsce narzucanie kultu osób i wywyższanie ich woli ponad wolę narodu zaogniało jeno przeciwieństwa wewnętrzne, zamieniało różnice zdań w nienawiści, spory w bezlitosne walki.

Tak było, gdy narzucał swą dyktaturę Litwie Radziwiłł Panie Kochanku i gnębił bojówkami spitej szlachty zaściankowej Familię Czartoryskich. Tak było na emigracji, gdy dla większej sławy Mierosławskiego kalumniowano wszystkich, co nle przysięgali na jego geniusz. Tak było również, gdy Wielopolski próbował uszczęśliwiać Polskę wbrew narodowi polskiemu. I tak jest dziś…

REKLAMA / Advertisement

W Polsce, podobnie jak we Francji i Anglii, skupiają naród jedynie wielkie idee, wielki ambicje historyczne, wszelkie ukochania. Rozdzierały Rzplitą walki personalnych koterii przez cały wiek XVIII. Zrywano jeden Sejm po drugim. Rządzili narodem i państwem wyzyskujący nienawiści wewnętrzne posłowie obcych dworów. A gdy weszła w życie publiczne wychowana w szkołach Komisji Edukacyjnej nowa generacja nie z zawołaniami imion i nazwisk tych czy innych możnowładców, lecz z wielką ideą przebudowy ustroju społeczno-państwowego i z ambicją przywrócenia Polsce niezależnego naprawdę wśród innych narodów stanowiska – zamilkły odrazu swary i nienawiści klik pańskich, schowały się do pochew szable rozpędzających adwersarzy na sejmikach nadwornych milicji. Silniejszym od terroru fizycznego wszelakich bojówek okazał się entuzjazm uczuć i woli, zrodzony wielkim ideowym programem stronnictwa patriotycznego.

A stronnictwa patriotycznego nie stworzył organizacyjny jeno talent Kołłątaja. Stworzyła go przede wszystkim myśl jasna, zdecydowana i śmiała Wybickiego, Jezierskiego, Staszica. I obecnie znikną z widowni naszego życia państwowego wszelkie umundurowane i nieumundurowane bojówki, zamilkną głuszące wszelkie troski o przyszłość Ojczyzny wiwaty na cześć zbawczej jednostki, rozprószą się wszelkie brygady pochlebców – gdy wytworzy się w młodym pokoleniu rzeczywisty entuzjazm uczuć i woli. Entuzjazm zaś taki zrodzić może jedynie jasna, zdecydowana i śmiała myśl przebudowy ustroju społeczno- państwowego Polski. Skrystalizowanie się tej myśli jest najpilniejszą potrzebą dnia dzisiejszego.

Stanisław Grabski

—————
Stanisław Grabski (1871 – 1949) był politykiem, ekonomistą, posłem na Sejm Ustawodawczy oraz I kadencji w II RP, w latach 1945–1947 wiceprzewodniczącym Krajowej Rady Narodowej. Od 1905 r. w Lidze Narodowej, od 1906 r. był członkiem jej władz. Od 1907r. piastował funkcję wiceprezesa Stronnictwa Narodowo-Demokratycznego w Galicji. W 1923 r. (rząd Wincentego Witosa – tzw. Chjenopiast) i w latach 1925–1926 – minister wyznań religijnych i oświecenia publicznego. Był autorem ustawy tzw. Lex Grabski regulującej kwestię szkolnictwa dla mniejszości narodowych. Po przewrocie majowym w 1926 r. Grabski wycofał się z życia politycznego i poświęcił się pracy naukowej i publicystycznej. Jego bratem był Władysław Grabski – ekonomista, dwukrotny premier RP (1920, 1923-25).

REKLAMA / Advertisement