REKLAMA / Advertisement

REKLAMA / Advertisement

Stanęła brać szlachta u stóp ołtarza starowiejskiej cudownej Matki Boskiej

436

Przypadająca w dniu wczorajszym 92 rocznica śmierci Anny z Działyńskich Potockiej (zm. 2 czerwca 1926 w Ociece) jest dobrą okadzają do sięgnięcia do zapisów pamiętników właścicielki Rymanowa.

Książka „Mój Pamiętnik”, którą miałam okazję przeczytać, ukazała się w 2016 jako reprint wydania z roku 1927, znajdującego się w zbiorach krośnieńskiego Wydawnictwa RUTHENUS – Rafał Barski i stanowi zbiór zapisków dotyczących życia prywatnego, stosunków sąsiedzkich i społecznych właścicielki Rymanowa oraz współzałożycielki, wraz z mężem hr. Stanisławem Potockim, uzdrowiska.

REKLAMA

REKLAMA / Advertisement

Moją zaś szczególną uwagę przyciągnął zapis znajdujący się już na końcu Pamiętnika. Ów zapis dotyczy wydarzenia związanego z Bazyliką Matki Bożej Starowiejskiej i w mojej opinii oddaje ducha czasów, które bezpowrotnie minęły.

Wróćmy do Pamiętnika. Anna z Działyńskich Potocka pisze:

REKLAMA / Advertisement

REKLAMA / Advertisement

„Nie zaginęła i w naszych czasach ta tradycja wiernej służby Bogu i ojczyźnie. Nie było więc trudności, gdy w 1892 r. w porozumieniu z ówczesnym rektorem OO. Jezuitów w Starejwsi O. Andrzejczakiem zawiązałyśmy Sodalicję Marjańską Pań Ziemi Sanockiej, równocześnie zaś potomkowie owych dawnych sodalisów z „domu Zaremby” założyli Sodalicję Panów, a między nimi i syn mój Józef i narzeczony Cesi, Stanisław Rey, przysięgę sodalisa Marji złożyli. Stanęła brać szlachta u stóp ołtarza starowiejskiej cudownej Matki Boskiej, aż jasno zrobiło się w kościele od barwnych polskich strojów, kontuszów i żupanów, a i w sercach naszych, gdy kilkadziesiąt karabel wyjętych z pochwy błysnęło na dowód, że każdej chwili są gotowe na obronę Wiary św. i wierną służbę Królowej Korony polskiej. Taki był duch tej ziemi sanockiej, ziemi rodzinnej tylu znakomitych mężów ojczyźnie zasłużonych, ziemi św. Jana z Dukli, błogosławionego Andrzeja Boboli, świętobliwego O. Marcina Tyrawskiego i tej „Sparty sanockiej”, zawsze gotowej do odparcia wroga za czasów Rzeczpospolitej, a za czasów niewoli ściśle złączonej węzłem tych świętych tradycyj, gotowej do wszelkiego dobrego dzieła, miłującej się wzajemnie i wspierającej jak bracia w każdej potrzebie”.

Jak nisko upadliśmy w naszej tradycji. Jak mało pięknych i wzniosłych uroczystości. Jak mało już śladów prześwietnej sodalicji.

REKLAMA / Advertisement

Czas, mentalność i płytkość umysłów nie usposabia do myślenia o niczym więcej poza niedzielnymi wizytami w popularnej sieci handlowej, jakby żywności miało zabraknąć i za godzinę wojna miała by wybuchnąć, oraz myślenia, że wszytko kupuje się w promocji, która jest jedynie chwytem marketingowym dla ogłupiałego konsumenta.

Płytkość tych naszych czasów to efekt komunistycznej pożogi, której ofiarą padło ziemiaństwo Rzeczpospolitej, a wraz z nim tradycja.

(….) „noblesse oblige”, i to nie tylko szlachectwo krwi, które idzie w spadku, ale i szlachectwo ducha, serca, duszy ! (z słowa od wydawców do potomków śp. Stanisława i Anny z Działyńskich Potockiej z Rymanowa).

A tu historia oddania i poświęcenia Starowiejskiej Pani, piękne świadectwo wiary przecież tak bliskiej myślę, że każdemu mieszkańcowi ziemi brzozowskiej.

Być może warto odszukać w starowiejskiej Bazylice tablicy upamiętniającej to wydarzenie z roku 1892 i nie zapomnieć o pięknej i wzniosłej tradycji przodków naszych.

REKLAMA / Advertisement

Myślę, że przybliżona przeze mnie pozycja warta jest również uwagi, że względu na doskonały opis stosunków społecznych, w szczególności stosunków polsko – żydowskich, i tych wzajemnych relacji w codziennym funkcjonowaniu obydwu nacji, nie zmącona żadną poprawnością polityczną.

Maria Janas

REKLAMA / Advertisement