REKLAMA / Advertisement

REKLAMA / Advertisement

Skorek: Nasza narodowość i nasze wyzwania

141

REKLAMA / Advertisement

Każdy człowiek, na początku swojej drogi, przechodzi okres egoizmu dziecięcego. Berbeć skupia się wtedy na sobie i swoich uczuciach. Oczywiście później wyrastamy z takich zachowań. Pedagodzy potrafią nauczyć rozumu nawet najgorsze przypadki. Dodatkowo społeczeństwo werbalnie, a czasem nawet i siłowo, socjalizuje krnąbrne osobniki. Jednostka w trakcie dorastania zaczyna zadawać sobie pytania egzystencjalne. Kim jestem? Jakie są moje priorytety? Kto jest moim sojusznikiem?

Na ogół dzieci podporządkowują się pod zarządzenia ojca i matki, gdyż są słabe, są pozbawione doświadczenia. Pociechy szybko zaczynają zdawać sobie sprawę, iż w życiu indywidualnym realizacja osobistego interesu pokrywa się z interesami rodziny. Gdy żywiciele tracą pracę, młodzi cierpią, ponieważ nie posiadają środków materialnych niezbędnych do kontynuowania swojej egzystencji. Gdy młodzi wreszcie stają się dorośli, kończy się sielanka i zaczynają obowiązki, gdyż muszą spłodzić nowe pokolenie oraz wziąć w opiekę starszych.

Dlaczego, w takim wypadku, tylko nieliczni dochodzą do wniosku, że w życiu publicznym należy kierować się dobrem narodu, skoro jest on „rodziną rodzin”? Odpowiedź może być tylko jedna: tylko nieliczni kierują się w swoim życiu rozumem. Jeżeli zapytamy przypadkowo spotkanego na ulicy obywatela o to, jaka jest jego narodowość, wtedy odpowie, że jest Polakiem. Naprawdę jednak przynależy on tylko do ludu polskojęzycznego, gdyż jego polskość to wyłącznie pusta deklaracja. Zdecydowana większość społeczeństwa interesuje się tylko konsumpcją. Tani alkohol połączony z popołudniowym meczykiem w telewizji – oto kwintesencja życia przeciętnego Kowalskiego. Kiedy rodzina poprosi taką osobę o jakąkolwiek nadprogramową czynność, rezultat może być tylko jeden. Typowy Janusz rozpocznie seans świętego oburzenia, bo jak można oczekiwać czegoś od osoby, która odpoczywa na kanapie po ciężkiej pracy?

W tym momencie dochodzimy do clou całego tekstu. Polak nie może ograniczać swojej polskości wyłącznie do suchej deklaracji. Polak musi w życiu politycznym dbać o swój naród tak samo, jak w życiu prywatnym dba o swoją rodzinę. Polak musi codziennie pracować nie tylko na dobro swoje, lecz również swojej rodziny i swojej wspólnoty narodowej. Możemy oczywiście nadal trwać w swej gnuśności, w swej bierności, jednak, używając przykładu rodem ze świata przyrody, jest to los zwierzęcia, które oczekuję na śmierć. To prawda – trudno mówić o wyższych wartościach, gdy człowiekowi burczy w brzuchu. Nie możemy jednak ograniczać swych aspiracji wyłącznie do zaspokojenia najbardziej prymitywnych potrzeb. Wielkość danej cywilizacji oceniamy po tym, jakie ambicje reprezentują jej synowie i córki.

Obóz narodowy, bez względu na okoliczności, nigdy nie może zwątpić w swoją misję. Musimy codziennie tłumaczyć to, czym jest interes narodowy, a kiedy nasze cele się zdezaktualizują, trzeba bez nostalgii przekuć je na nowo. Musimy kształtować kadry, które będą bez wstydu troszczyć się o świadomość narodową. Nasza Ojczyzna nie potrzebuje Polaków, których polskość jest wyłącznie deklaratywna. Mamy prawo do pielęgnowania naszej świadomości narodowej, rozumianej jako poczucie przynależności do danego narodu. Wierzymy, że nasze intencje są szlachetne, ponieważ zakładamy, iż liczymy się nie tylko my sami, lecz również druga osoba.

Państwo to pojęcie wtórne względem narodu. Polacy, pod względem gospodarczym i demograficznym, doskonale potrafili egzystować pod zaborami. Nasi przodkowie wiedzieli, że są w stanie przetrwać bez Rzeczpospolitej, że mogą kultywować polskość bez przyzwolenia władzy. Zupełnie odwrotne tradycje panują do dzisiaj we Francji, gdzie to władza decyduje o narodowości. Takie rozumowanie ma oczywiście swoje absurdy. Co by się stało, gdyby jakiś szalony prezydent nadał obywatelstwo francuskie wszystkim obywatelom naszej planety? Czy wtedy wszyscy bylibyśmy Francuzami? Naród to, zgodnie z naszą polską tradycją, rodzaj wspólnoty, gdzie każdy sam, bez rządowego nakazu, subiektywnie decyduje o tym, kogo uznaje za swego rodaka.

REKLAMA / Advertisement

NASZE WYZWANIA

Stronnictwa socjalistyczne zarzucają nam, że nasze starodawne idee nie przystają do współczesności, gdyż opierały się na darwinizmie społecznym, na podkreślaniu zmagań o byt. Podobno dzisiaj wszyscy zgodnie łapią się za rączki, by upajać się cudnym zjednoczeniem Europy. Oczywiście nie dajemy wiary tym deklaracjom. Walka pomiędzy narodami trwa. Zmieniła ona wyłącznie swoje oblicze. Może i faktycznie nie ma już dzisiaj Hakaty, nie ma wojen, mordów i obozów koncentracyjnych. Istnieje natomiast zjawisko neokolonializmu, polegające na uzależnieniu krajowej gospodarki od zagranicy. Innymi słowy, siła pięści została zastąpiona przez siłę przedsiębiorstw i siłę demografii.

Globalna gospodarka opiera się na bezwzględnej konkurencji. Wszyscy ci, którzy są pracowici, sprytni i dobrze zorganizowani – odniosą sukces. Wszyscy ci, którzy są zepsuci, leniwi i głupi – muszą zginąć. My ten wyścig o zasoby, niestety, przegrywamy. Nie doszukamy się krajowej sieci supermarketów. Drobny handel zresztą dogorywa. Nie założymy konta w polskiej instytucji finansowej. Wyłącznie niektórzy mają na tyle szczęścia, że w ich okolicy prężnie działają niedobitki banków spółdzielczych. Nie pochwalimy się wielkimi korporacjami, które podbijają zachodnie rynki. Dobrze mają się wyłącznie oligarchowie lat 90., a nie zwyczajni przedsiębiorcy. Całe nasze ćwierćwiecze „wolności” zostało w zasadzie przespane.

Borykamy się z bizantyńską biurokracją. Urzędnik nie czuje się u nas sługą obywateli, lecz raczej pełni funkcję zarządcy kolonii karnej. Arogancja, niechlujny ubiór, nieznajomość przepisów, poczucie wrogości i wyższości wobec petenta – to wszystko chleb powszedni dla naszych kadr. W oparciu o patologiczne zasady działa również policja. Służby mundurowe zostały powołane do służby, jak sama nazwa wskazuje. Ich zadaniem nie może być gnębienie obywateli mandatami za drobnostki. Nasze państwo w kwestiach wielkich wykazuje się całkowitą bezradnością, a w kwestiach małych bezwzględnym okrucieństwem. Jeżeli tylko nie zapniemy pasów bezpieczeństwa na lokalnej drodze, zaraz znajdzie się strażnik Teksasu gotowy wręczyć nam grzywnę. Nikomu natomiast nie przeszkadzają sterty śmieci w rowach, pijani włóczędzy czy plaga bezpańskich psów. Na rozwiązywaniu problemów szarego człowieka nie da się przecież zarobić. Trudności, jakie przeżywa nasz kraj, to wypadkowa wielu szalonych rozwiązań.

Próbowano zainstalować u nas państwo opiekuńcze, lecz było to niemożliwe w systemie kapitalizmu kolesiowskiego. Takie eksperymenty można było przeprowadzać wyłącznie tam, gdzie występowała duża zasobność uczciwie wypracowanego kapitału. My natomiast mieliśmy złodziejską prywatyzację i uwłaszczenie nomenklatury. Rosnący fiskalizm nie pozwolił na rozrost sektora małych i średnich przedsiębiorstw. Ponadto wysokość kwoty wolnej od podatku to wręcz kpina rządu ze społeczeństwa, a przecież ma ona ogromny wpływ na popyt wewnętrzny.

W rezultacie liczba osób bez pracy oscyluje praktycznie zawsze w granicach dwóch milionów osób. Aby jednak zostać bezrobotnym, trzeba tego chcieć. Istnieje również problem bezrobocia ukrytego na wsi czy też osób zniechęconych poszukiwaniem pracy. Podobnie ma się sprawa z emigracją, szacowaną na dwa, trzy miliony. Liczba gospodarstw domowych na granicy ubóstwa to również dwa miliony, a przecież każda rodzina składa się z kilku osób. Około 1/3 pracujących zarabia w granicach płacy minimalnej. Można powiedzieć, że są to i tak szczęściarze, bo nie posiadają umowy śmieciowej. Wiele rodzin posiada również wielki problem z bieżącą spłatą kredytu mieszkaniowego – w tym przypadku również szacuje się, iż liczba kredytobiorców podwyższonego ryzyka wynosi dwa miliony. Wszystko to są wyzwania, z którymi prawdziwa i poważna władza musi się zmierzyć.

KONKLUZJA

Trudno znaleźć taką dziedzinę, która w naszym kraju działa dobrze. Bystrzy obywatele czują przez skórę, że cała nasza państwowość opiera się na połączeniu agrafki, sznurka i kleju szybkoschnącego. Stronnictwo narodowe zbuduje jednak nową rzeczpospolitą, ponieważ rozumiemy znaczenie dyscypliny i porządku. Na chwilę obecną naszym głównym wyzwaniem powinno być kształtowanie charakteru wśród młodych Polaków. Zdajemy sobie sprawę, że to żmudna droga, lecz wpierw trzeba zadbać o kadry, ponieważ one stanowią o wszystkim. Z kolei nasi socjalistyczni przeciwnicy polityczni zawiodą, gdyż, po pierwsze, nie wszystkie problemy da się rozwiązać za pomocą ustaw, gdyż, po drugie, występują przeciwko duchowi czasu. Im bardziej lewica będziecie powoływać się na braterstwo międzynarodowe, im bardziej będzie wzywać do kosmopolityzmu i europeizmu, tym nasze szeregi staną się liczniejsze i silniejsze. Nasze poglądy to zew natury, a ich poglądy to dewiacja zblazowanych intelektualistów.

Karol Skorek

Karol Skorek – prezes Zarządu Stowarzyszenia Przedsiębiorców i Rolników SWOJAK, członek zarządu Instytutu im. Romana Rybarskiego, propagator patriotyzmu konsumenckiego i przedwojennej teorii ekonomii

* Artykuł ukazał się pierwotnie na łamach kwartalnika Myśl.pl numer 34 (2.2015)

REKLAMA / Advertisement