REKLAMA / Advertisement

REKLAMA / Advertisement

Roman Rybarski: Teraz kolej na państwo!

313

Nikt temu nie zaprzeczy, że organizacja społeczeństwa polskiego w walce ekonomicznej z żydami czyni postępy. Zrobiono bardzo wiele. Zostaję jeszcze dużo pracy, potrzeba jeszcze uporczywej, wytrwałej walki. Jednakże trzeba wyraźnie stwierdzić, że sama organizacja społeczna, poza państwem, które w tej walce w najlepszym razie zachowuje neutralność, nie potrafi doprowadzić do zwycięstwa.

Żydzi uciekają ze wsi. Po miasteczkach przybywa sklepów polskich. Po wsiach i miasteczkach znikają dawne żydowskie monopole. Żydzi się skarżą, narzekają, malują swe położenie w rozpaczliwych barwach. Ale równocześnie po niektórych miastach zwiększa się stan posiadania żydowskiej własności nieruchomej, Wielki przemysł żydowski umacnia swoje pozycje, posługuje się coraz więcej żydowskim robotnikiem. A kto obserwuje w tej chwili zalew naszych zdrojowisk przez żydów, wszystkie objawy ich zamożności, ten nie dojdzie do wniosku, że żydom w Polsce już źle się dzieje.

REKLAMA / Advertisement

Łatwo to wyjaśnić. Samo społeczeństwo, organizując swe gospodarstwo może skutecznie uderzyć w milionowe masy biedoty żydowskiej: ale setkom tysięcy burżuazji żydowskiej nie jest tak źle, a kapitał żydowski jest bardzo mocny. I nie należy się łudzić, że rozwiązanie sprawy żydowskiej może być dokonane własnym tylko wysiłkiem społecznym. Czynnikiem odpowiedzialnym za to rozstrzygnięcie jest także i państwo. Potrzeba wdania się w to ustawodawstwa i administracji państwowej. Nie wolno o tym zapominać, że nasi żydzi korzystają z bardzo wydatnej pomocy swych współwyznawców z całego świata. Mają do rozporządzenia rozległe stosunki finansowe, otrzymują z zagranicy olbrzymie zasiłki.

Żydzi krajów zachodnich i Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej lękają się, jak ognia, imigracji żydów ze wschodniej Europy, bo ta imigracja oznacza tam wzrost antysemityzmu. Ponoszą ogromne ofiary, by współwyznawców zatrzymać w ich dotychczasowych siedliskach, w ich gettach. Jeżeli wskazujemy na potrzebę interwencji państwa, – to nie w tym celu, by ono tworzyło jakieś cieplarniane egzystencje, by ponosiło wielkie bezpośrednie ofiary na rzecz poparcia polskiego przemysłu i handlu. Polak powinien się dorabiać kosztem żydów, ale własną pracą, własną umiejętnością. Ale wbrew pozorom jest jeszcze bardzo wiele do zrobienia w tym kierunku, by władze i przedsiębiorstwa publiczne przestały posługiwać się żydami.

Ustawodawstwo podatkowe i przemysłowe wymaga takiej reformy, która by ułatwiła walkę ze swoistymi metodami gospodarczymi żydów, Do tych celów trzeba dostosować także organizację kredytu. Nie mamy złudzeń co do tego, żeby udało się przeprowadzić tę zmianę polityki państwowej w dzisiejszych warunkach politycznych i w ramach dzisiejszego regime’u. Nie powinny nikogo wprowadzać w błąd objawy krzykliwego antysemityzmu. Nie liczmy na żadne rozłamy na tym tle w tamtym obozie. Niektórzy bardzo radykalni działacze reklamowali jedną z grup obozu rządowego jako wcielenie antysemityzmu i nacjonalizmu.

REKLAMA / Advertisement

Ale kończy się na słowach — do postawienia nawet połowicznych wniosków (exemplum: kuria żydowska), brak jest odwagi, czy też swobody politycznego działania. Nie dokona się wszystkiego samą propagandą, nie wystarczy największe nawet spopularyzowanie haseł antyżydowskich. Nikt w obozie narodowym nie powinien się łudzić nadzieją, że dojdzie do rozwiązania kwestii żydowskiej, przechodząc obok zagadnienia władzy w Polsce. Zagadnienie żydowskie jest wielkim zagadnieniem politycznym. Można je rozwiązywać, gdy się ma w ręku narzędzie politycznego działania. Społeczeństwo zrobiło już to, co do niego należy i nadal robić będzie. Obecnie przychodzi kolej na państwo.

Roman Rybarski

za: „Narodowe Życie Gospodarcze” nr 19/1938

—————
Roman Rybarski (1887 – 1942) był ekonomistą i politykiem Narodowej Demokracji. Od 1906 r. studiował na Wydziale Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego, gdzie związał się z ruchem narodowym, działał w Związku Młodzieży Polskiej. Był członkiem Ligi Narodowej w 1910 r. W 1917 r. został profesorem Uniwersytetu Jagiellońskiego. W latach 1919–1921 pełnił różne funkcje (podsekretarz stanu, wiceminister) w ministerstwach gospodarczych, następnie porzucił działalność polityczną dla pracy naukowej, w latach 1920–1923 na Politechnice Warszawskiej, a następnie na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie objął Katedrę Skarbowości. W 1923 na zlecenie Władysława Grabskiego przygotowywał projekt statutu Banku Emisyjnego, a w 1924 redagował ostateczny projekt ustawy o Banku Polskim i po jego powołaniu wszedł w skład pierwszej Rady Banku. Był zdecydowanym zwolennikiem wolnego rynku. Po zamachu majowym powrócił do aktywnej polityki. Wszedł do władz Obozu Wielkiej Polski, a od 1928 do 1935 zasiadał w Sejmie (II i III kadencji), gdzie pełnił funkcję prezesa klubu Stronnictwa Narodowego. Po uchwaleniu Konstytucji kwietniowej wraz z całym stronnictwem zbojkotował wybory parlamentarne i dalszą działalność polityczną prowadził poza parlamentem. Po kampanii wrześniowej uczestniczył w tworzeniu struktur Polskiego Państwa Podziemnego jako dyrektor departamentu skarbu. Aresztowany przez Gestapo w maju 1941r., został osadzony na Pawiaku, a potem wywieziony do niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz, gdzie był jednym z organizatorów ruchu oporu. Zmarł lub został rozstrzelany w obozie.

REKLAMA / Advertisement