Religa: Prawo bezsilne wobec prowokatorów, czy źle stosowane?

267

Świadkiem niedzielnych incydentów w Katowicach nie byłem, sprawę znam z przekazów medialnych, ale zauważam kilka wspólnych faktów z innymi incydentami, do których doszło w ostatnich miesiącach w Polsce – chociażby w Częstochowie i w Bydgoszczy.

Po pierwsze mamy do czynienia z legalnie zarejestrowanymi zgromadzeniami o charakterze patriotycznym, w przypadku Częstochowy do zajść doszło na terenie klasztoru Jasnogórskiego, gdzie odbywała się pielgrzymka kibiców, która w tym charakterze nie musiała być zgłaszana jako zgromadzenie. Po drugie mamy działaczy Obywateli RP, którzy próbują blokować legalne przedsięwzięcie, przy tym w żaden sposób nie legalizując swojego zgromadzenia. No i w końcu po trzecie, Obywatele RP których pojawienie się prowadzi do zakłócenia porządku publicznego, próbują przedstawiać się jako osoby niebywale poszkodowane.

Zaczęło się w styczniu w czasie X Patriotycznej Pielgrzymki Kibiców na Jasną Górę. Grupa częstochowskich działaczy Obywateli RP weszła na teren klasztoru i zaczęła prezentować swoje transparenty, co doprowadziło do przepychanek. Po tym zdarzeniu śląska Policja wydała oświadczenie, z którego wynikało, że grupa ta celowo dążyła do konfrontacji.

Zupełnie inaczej zakończyły się już zdarzenia z 1 marca w Bydgoszczy, gdzie do incydentu doszło pod koniec wielogodzinnych uroczystości poświęconych Dniu Pamięci Żołnierzy Wyklętych, które zorganizowali kibice Zawiszy z Młodzieżą Wszechpolską i Obozem Narodowo Radykalnym. Na zgromadzeniu przy Skwerze Leszka Białego pojawiła się grupa Obywateli RP, w tym jedna osoba od samego przybycia prowadziła za pomocą telefonu komórkowego transmisję na żywo. Jako bezpośredni świadek tego zdarzenia przypuszczam, iż taka forma zabezpieczenia świadczyć może o tym, że te osoby przypuszczały duże prawdopodobieństwo dojścia do gorszących scen z powodu swojej obecności. Mówiąc prościej – liczyły po prostu na zadymę. Po jakimś czasie ta grupa zaczęła eksponować karteczki, które mogły sugerować, że część Żołnierzy Wyklętych to zbrodniarze.

Do eskalacji doszło jednak zaraz po odśpiewaniu hymnu, gdy jednemu z Obywateli RP zwrócono uwagę, że nie zdjął czapki w tym uroczystym momencie. Przewodniczący zgromadzenia mając obawę, że obecność tych osób może uniemożliwić pokojowy przebieg zgromadzenia, wezwał tę grupę do opuszczenia jego terenu. Wezwania były kilkukrotne, ale zostały zignorowane. W tym momencie w mojej opinii mogło dojść do naruszenia art 52 § 1 i 3 kodeksu wykroczeń, czyli nie wykonania poleceń organizatora. Pojawiły się bluzgi i wyzwiska m.in. ,,od komunistów”. Dopiero wówczas interweniowali obecni wokoło zgromadzenia policjanci pomagając Obywatelom RP opuścić zgromadzenie, a następnie ich legitymując. Z urzędu nie wszczęto jednak postępowania pod zarzutem naruszenia art 52 kodeksu wykroczeń.

Dzień później Obywatele RP złożyli zawiadomienie o znieważanie oraz groźby karalne (okrzyk ,,na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści”). Sprawa jest w toku, osoby widoczne na nagraniach są wzywane na policję na przesłuchania. Mam informację, iż jedna z osób została poinformowana o skierowaniu wniosku o ukaranie do Sądu Rejonowego.

Odnoszę wrażenie, że w przypadku Bydgoszczy państwo póki co okazuje pewne poważanie dla zachowania Obywateli RP, którzy bez rejestrowania swojego zgromadzenia próbują zakłócać uroczystości o charakterze patriotycznym. Być może właśnie ta słabość państwa, a będąc precyzyjniejszym ustawy o zgromadzeniach publicznych, wobec tego typu prowokacji, jest wyjaśnieniem przyczyn incydentów do których doszło teraz w Katowicach. Bez zmiany nastawienia problem może nadal się nasilać i za tydzień, albo za dwa usłyszymy o podobnym incydencie w którymś z polskich miast, który będzie można opisać trzema faktami, które przedstawiłem na początku niniejszego wywodu.

Łukasz Religa

Łukasz Religa – redaktor naczelny Portalu Kujawskiego (www.portalkujawski.pl). Staram się zwiększać zainteresowanie społeczeństwa sprawami publicznymi. Próbuje wdrażać nowe rozwiązania medialne w Internecie.