REKLAMA / Advertisement

REKLAMA / Advertisement

Pyż: Media vs. Syria. III światowa czy zagrywka „mocnych” tego świata?

331

„Misję wykonano doskonale” powiedział Donald Trump, podsumowując nocny atak z 14.04.2018 al-asadowskiej koalicji na 3 strategiczne obiekty w Syrii. W taki sposób Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Francja odpowiedziały syryjskiemu dyktatorowi i Kremlowi na atak chemiczny na miasto Duma.

Wskutek ataku chemicznego zginęło od 70 do 100 osób i zatruło się ok. 500 osób. „Mówiłem siłom zbrojnym dokonać uderzeń precyzyjnych po miejscach związanych z bronią chemiczną syryjskiego reżimu.” – powiedział D. Trump.

REKLAMA

REKLAMA / Advertisement

Zaś Teresa May mówiła o tym, że „rozpatrzono wszystkie dyplomatyczne możliwości aby się obejść bez tego, ale nasze próby napotykały opór, a w tym tygodniu Rosja nałożyła veto na rezolucję w radzie ONZ”.

Z kolei Emmanuel Macron stwierdził, że „te uderzenia mają swój cel, lecz ich celem nie jest szkodzenie ludności cywilnej, one są powołane aby zakończyć reżim syryjski.”

REKLAMA / Advertisement

REKLAMA / Advertisement

Po tym ataku, Rosja swoje siły powietrzne w Syrii utrzymuje w reżimie gotowości bojowej. Która to powtórka z przeszłości poczynając od Afganistanu poprzez Jugosławię, Irak i inne kraje?

14. kwietnia miały się rozpocząć prace w Dumie prowadzone przez ekspertów z Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej, którzy nie dowierzali rosyjskim raportom sporządzonym 9. kwietnia, mówiącym o braku śladów chemicznej broni.

REKLAMA / Advertisement

Dalszy europejski przekaz medialny mówi o tym, że niby-to Al – Assad nigdzie nie wyjechał i ma zwykłe dni robocze, o marszach ku podtrzymaniu prezydenta syryjskiego i najważniejsze – dowodzi do świadomości ogółu, że to wszystko propaganda. Cóż, gdyby nie propaganda nie potrzebne by były ludziom telewizory. Znów mowa o machinie propagandy, oczywiście rosyjskiej.

„W ataku chemicznym winien Putin” – głoszą wszystkie europejskie i nawet ukraińskie media. USA, Francja i Wielka Brytania wypuściły 110 rakiet. Wg informacji podawanej przez pluralistyczne media, wszystkie rakiety trafiły do celu lub… trafiło zaledwie 30%. Otóż, mamy informację o 70% (procentowej) rozbieżności, w zależności od kraju pochodzenia komunikatów.

Rosyjski ambasador w Libii Aleksander Zasypkin oświadczył, że „Rosja zostawia za sobą prawo stosować systemy antyrakietowe przeciwko rakietom amerykańskim, wypuszczonym po syryjskich celach” . Jednak rosyjskie urzędy informują, że w odbiciu ostatniego amerykańskiego ataku i sprzymierzeńców amerykańskich, Rosja udziału nie brała.

Oto ogólny przekaz informacji. Różnica w szczegółach i podawanych statystykach. Coś w tym stylu:

Liczba i „rodzaj” zabitych Syryjczyków różni się w zależności od tego, kto sporządza listę. Większość „ekspertów” występujących w telewizji bierze dane z jednego źródła, czyli od mieszkającego w Wielkiej Brytanii Syryjczyka, Rami Abdul Rahmana, będącego pracownikiem tzw. syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka (SOHR). Rami działa z domu, a swoje obliczenia opiera na informacjach dostarczanych głównie przez bezimiennych „działaczy”.

REKLAMA / Advertisement

Abdul Rahman nie był w Syrii od 15 lat i, jak mówi Tony Cartalucci, jest „członkiem tak zwanej syryjskiej opozycji i dąży do obalenia syryjskiego prezydenta Baszara Al-Assada.” – i dodaje „Działalność Abdula Rahmana jest w istocie finansowana ze środków Unii Europejskiej i oraz przez jedno z państw europejskich, którego nazwy nie chce zdradzić. Nie jest więc Abdul Rahman źródłem bezstronnym. „

Sharmine Narwani, która jest analitykiem politycznym, odkryła, że jedna z wczesnych list ofiar wojny syryjskiej, zawierała 29 uchodźców palestyńskich zabitych przez izraelski ogień na Wzgórzach Golan w 2011 r., gdy protestujący zebrali się na linii zawieszenia broni z Izraelem.

Większość międzynarodowych organizacji nie zauważa tego, co spostrzegają tacy komentatorzy, jak np. Paul Larudee:

„ONZ szacuje liczbę zabitych dotąd w wojnie syryjskiej na 220.000. Jednak prawie połowa to żołnierze armii syryjskiej lub pokrewnych lokalnych milicji. Dwie trzecie z tej liczby to uczestnicy walki zbrojnej, jeśli liczymy bojowników opozycji. Tak czy inaczej, stosunek cywilów do ofiar wojskowych jest mniej więcej 1: 2, biorąc pod uwagę, że opozycja także zabija cywilów. Proszę to porównać ze stosunkiem 3:1 w czasie wojny USA w Iraku i 4:1 w atakach na Gazę w 2008-9. (Tam odsetek palestyńskich ofiar do zabitych żołnierzy Izraela był astronomiczny: 100:1).„

Generalny sekretarz ONZ Antonio Guterres stwierdził, że „mechanizmów które wcześniej wstrzymywały zaostrzenie stosunków USA z Rosją więcej nie ma”. Guterres ostrzegał podczas swego występu na zebraniu w ONZ, że dalsza konfrontacja na Bliskim Wschodzie może mieć poważne regionalne i globalne skutki. Wg jego słów „Świat powrócił do okresu Zimnej wojny, a chaos na Bliskim Wschodzie jest zagrożeniem dla globalnego spokoju i bezpieczeństwa”.

Natomiast duchowny przywódca Iranu Ali Chamenei nazwał przywódców USA, Francji i Wielkiej Brytanii bandytami:

„Oświadczam, że atak na Syrię jest przestępstwem, a przywódcy krajów – organizatorów to bandyci. Nie będą mieli z tego korzyści, tak samo jak to było w Iraku czy Afganistanie, gdzie oni popełniali takie same przestępstwa.”

Zaś komentując swoje oświadczenie dla irańskiej agencji Mehr, Ali Chamenei mówił o tym, że „Stany miały swoją ważną rolę w powstaniu ISIS i dosłownie parę dni temu Trump mówił o włożonych 7. (siedmiu) trylionach! dolarów w Zachodnią Azję i zerowym efekcie. On ma rację, niczego nie osiągnął i USA powinne wiedzieć, że w przyszłości, niezależnie od wydanych pieniędzy, one tak niczego i nie osiągną w tym regionie” .

Wracając do „przyczyny” ataku rakietowego na Syrię, śladów broni chemicznej nikt z międzynarodowych organizacji nie badał, na miejscu brakuje międzynarodowych obserwatorów, a Duma, jest to miasto w południowej Syrii, na północny wschód od Damaszku, u podnóża gór Antyliban, gdzie ilość mieszkańców parę lat temu stanowiła 110 893 osób. Wskutek ataku chemicznego zginęło od 70 do 100 osób i zatruło się ok. 500. Matematyka jest dla niektórych dość trudną nauką, zaś jeszcze bardziej skomplikowaną jest analiza pogmatwanych dat i ciągnących się w nieskończoność obłudnie wywołanych konfliktów, przez państwo bojące się zmierzyć bezpośrednio z równym sobie przeciwnikiem.

Maria Pyż

za: polmedia.pl

REKLAMA / Advertisement