REKLAMA / Advertisement

Reklama /Advertisement

Prof. Nowak: Bartoszewski to synonim lokajstwa wobec Tuska, Niemców i Żydów [WIDEO]

170

– Lokajstwo wobec Tuska, lokajstwo wobec Niemców, lokajstwo wobec Żydów – tak postać Władysława Bartoszewskiego ocenił w Komentarzu Mediów Narodowych prof. Jerzy Robert Nowak.

– Bzdurą jest tytułowanie go profesorem. Nie miał ani doktoratu, ani magisterki, a nawet, jak twierdzi Leszek Żebrowski, nie ma pełnej matury – dodał prof. Nowak, polecając jednocześnie kilka ostatnich nagrań Leszka Żebrowskiego pokazujących niewygodne fakty o życiu „człowieka z L-4”.

REKLAMA

REKLAMA / Advertisement

Prof. Nowak jest autorem m.in. książki „O W.Bartoszewskim bez mitów” (wydanej jeszcze za życia niechlubnego bohatera tej pozycji).

– Przez długi czas Władysław Bartoszewski był traktowany jako swoje­go rodzaju autorytet ze względu na zasługi doby wojny i pierwszych dzie­sięcioleci powojennych. W niektórych kręgach politycznych, zwłaszcza w środowiskach Unii Wolności i im pokrewnych, starano się nawet tworzyć wokół Bartoszewskiego aurę nietykalnej„świętej krowy”, którą chciano szczelnie bronić przed jakąkolwiek krytyką. Bartoszewski z ostatnich lat sam ogromnie mocno„zapracował” na pogorszenie swego image’u poprzez kompromitujące go bez reszty wybu­chy niekontrolowanej nienawiści przeciw PiS-owi i innym środowiskom patriotycznym. Już przedtem przez wiele lat wypierał piękne wspomnienia o swej przeszłości poprzez zachłanność w zdobywaniu wpływowych, a niczym nie zasłużonych posad, do których nie dorastał żadnymi kompetencjami. Począwszy od dwukrotnego szefowania resor­towi spraw zagranicznych po prezesurę LOT-u, którą ten samozwańczy„znawca awiacji” tak ochoczo przyjął. To Bartoszewski wytrwale nisz­czył swój image z przeszłości poprzez prowadzoną„na kolanach” politykę zagraniczną wobec Niemiec, Izraela, a nawet Rosji. Poprzez obrzydliwą bierność wobec antypolskich wystąpień w izraelskim Knesecie w listo­padzie 2000 r. Poprzez wcześniejszą potworną bierność w sprawie brutal­nego rozproszenia przez rosyjską milicję polskich wiernych, żądających dawno obiecanego zwrotu ich kościółka w Moskwie w marcu 1995 r., czy w sprawie poturbowania i przeróżnych szykan policyjnych wobec 300 Po­laków we Frankfurcie nad Odrą w czerwcu 1995 r. Poprzez obrzydliwe, wręcz podłe milczenie, po sponiewieraniu w żydowskim miesięczniku „Midrasz” pamięci byłej przełożonej Bartoszewskiego w czasie wojny – pisarki Zofii Kossak. Poprzez ciągłe przystosowywanie się do niemieckich oczekiwań w poglądach na przeszłość i teraźniejszość stosunków między Polską i Niemcami w zamian za rozliczne niemieckie nagrody, odznacze­nia, honoraria, dobrze opłacane wykłady … czy bezprawne tytułowanie profesorem, pomimo że był tylko maturzystą i absolwentem gimnazjum. Za swą zdradę dawnych ideałów i pełne zajadłego partyjniactwa i nienawistnictwa wystąpienia w ostatniej kampanii wyborczej na rzecz PO, Bartoszewski doczekał się szumnego wysławiania przez lidera Platformy Donalda Tuska, nazwania „najlepszym polskim życiorysem”. Przyjrzyjmy się więc punkt po punkcie smutnej, nagiej prawdzie o tym rzekomym „naj-najlepszym polskim życiorysie” – czytamy we wstępie do niej.

REKLAMA / Advertisement

REKLAMA / Advertisement