Reklama

Prof. Cenckiewicz ujawnia akta sprawy „moskiewskiej pożyczki”: „To dowód na spisek okrągłostołowych elit”

127

Reklama

Moskiewska pożyczka to potoczna nazwa transakcji finansowej przekazania 1,2 mln dolarów amerykańskich przez KPZR na rzecz PZPR w styczniu 1990 r., a także procedury jej zwrotu. Operację tę koordynowali ze strony PZPR Mieczysław Rakowski oraz Leszek Miller.

Według akt śledztwa, odtajnionych w 2006 r., z inicjatywą pożyczenia pieniędzy miał wyjść Mieczysław Rakowski i miała być według niego przeznaczona „na utrzymanie agend PZPR i jej personelu”. Pieniądze zostały przekazane Rakowskiemu w gotówce w styczniu 1990 r. Według strony rosyjskiej pożyczka miała być przeznaczona na finansowanie SdRP i Trybuny, pochodziła z zasobów KGB, zaś Rakowski miał pożyczkę zwrócić „po roku, po zorganizowaniu działalności komercyjnej partii”. Z całej sumy kwota 300 tys. dolarów miała zostać ostatecznie wykorzystana na założenie Trybuny, 200 tys. na odprawy dla pracowników PZPR, 500 tys. zwrócone Rosjanom, zaś 200 tys. „puszczone w obieg, aby z tytułu otrzymywanych dochodów wypłacić dług ratami. Środki zasiliły liczne spółki nomenklaturowe obsadzone głównie działaczami SdRP („Agencja Gospodarcza”, „Gravicot”, „Servicus”).

Reklama

Dzisiaj na swoim facebookowym profilu prof. Sławomir Cenckiewicz ujawnia odtajnione tomy akt tej sprawy.

– Czytam odtajnione opasłe tomy akt sprawy „moskiewskiej pożyczki” (w transferze ponad 1 mln. dolarów dla PZPR/SDRP od KPZS w styczniu 1990 r. pośredniczył KGB). Takich gangsterów pozostających w ścisłej relacji z gangiem w Moskwie jak partyjniacy z KC PZPR, co się w dodatku w 1990 r. ogłosili socjaldemokracją, świat nie widział – pisze historyk. – Zarówno tajne służby (UOP), jak też prokuratura i „politycy solidarnościowi” mieli pełną wiedzę kim są Miller, Kwaśniewski i Rakowski, jak blisko powiązani są z Moskwą i co robią z majątkiem PZPR, który był przecież faktycznie majątkiem narodowym. Oddanie ludowi gmachu KC PZPR i budynków KW PZPR było tylko teatrem pod publiczkę za którym krył się realny skok na kasę. Umożliwienie czerwonym kradzieży majątku, uznanie prawa SdRP do przejęcia majątku PZPR i zezwolenie na funkcjonowanie postkomunistów jako legalnej partii socjaldemokratycznej pozostanie na zawsze aktem zdrady i dowodem na spisek okrągłostołowych elit. Mając taki „kapitał początkowy” (jeden z przykładowych dokumentów poniżej) w warunkach zrujnowanego komuną państwa i rodzącej się demokracji można było zakładać gazety, telewizje, wygrywać wybory, prowadzić celebryckie życie…

– Dzisiaj ci sami ludzie wspólnie pałętają się po ulicach polskich miast w „obronie demokracji” i „wolnych sądów”. Wiedzą, co robią, bo gdyby w 1990 r. były prawdziwe wolne sądy i prokuratury to siedzieliby w kiciu! Ich protest to spłata długu wdzięczności! Mało tego! W ostatnim czasie dali swój głos w rosyjskiej telewizji, gdzie Miller, Urban i Wałęsa biadolili o łamaniu demokracji w Polsce i swojej bohaterskiej walce z ministrem Macierewiczem.

Reklama