REKLAMA / Advertisement

Reklama /Advertisement

Proces „Nasze matki, nasi ojcowie”: konsultant historyczny nagle przerywa zeznania

498

W Sądzie Okręgowym w Krakowie odbyła się dziś kolejna rozprawa przeciwko producentom serialu „Nasze matki, nasi ojcowie”. W formie wideokonferencji zeznawał konsultant historyczny filmu – emerytowany prof. Julius Schoeps, obecnie pracownik Centrum Studiów Europejsko-Żydowskich w Poczdamie. Zeznania zostały nagle przerwane, a obrońcy wnioskowali o odrzucenie protokołu z przesłuchania – informuje Reduta Dobrego Imienia.

W Sądzie Okręgowym w Krakowie odbyła się dziś kolejna rozprawa przeciwko producentom serialu „Nasze matki, nasi ojcowie”. W formie wideokonferencji zeznawał konsultant historyczny filmu – emerytowany prof. Julius Schoeps, obecnie pracownik Centrum Studiów Europejsko-Żydowskich w Poczdamie. Zeznania zostały nagle przerwane, a obrońcy wnioskowali o odrzucenie protokołu z przesłuchania.

REKLAMA

REKLAMA / Advertisement

Świadek zeznał, że wydał opinię dotyczącą scenariusza. W filmie następowały zmiany, których on nie konsultował. Tak więc np. nie został poinformowany, że w scenach przedstawiających żołnierzy Armii Krajowej na ramionach polskich żołnierzy zostaną użyte biało-czerwone opaski. Zdaniem świadka sprawa opasek nie jest kluczowa dla filmu, jednak dopytywany przez sędziego, przyznał, że nie sprawdzał tego zagadnienia w literaturze przedmiotu, tak więc nie wie czy taki zabieg był uzasadniony.

Prof. Julius Schoeps uważa, że w filmie „Nasze matki, nasi ojcowie” nie ma oskarżeń o współudział Polaków w Holokauście, ale są pokazane pewne antysemickie zachowania. Profesor podkreślił, że studiował literaturę przedmiotu, a na Polaków w czasie II wojny światowej patrzy z perspektywy żydowskiej. W swoich zeznaniach powoływał się na prace Einsteina Rubena, które posłużyły jako podstawa scenariusza. Einstein Ruben znany jest ze swoich antypolskich poglądów i przypisywania Polakom skrajnego antysemityzmu.

REKLAMA / Advertisement

Schoeps przyznał, że w filmie mogło dojść do błędów historycznych, ale nie mogą one mieć większego znaczenia, ponieważ jest to film fabularny a nie dokumentalny.

W trakcie przesłuchania, na wniosek strony niemieckiej, zeznania zostały nagle przerwane. Obrońca niemiecki, Piotr Niezgódka, zgłosił zastrzeżenia do tłumaczenia. Sędzia w związku z tym wprowadził przerwę i poprosił o nagrywanie wideo zeznań historyka. Jest to częsta praktyka stosowana w polskich sadach. Po przerwie, gdy sprzęt został przygotowany, świadek nagle odmówił składania dalszych zeznań, nie pożegnał się z sędzią polskim i wraz z niemieckim sędzią wyszedł z Sali, w której prowadzona była wideokonferencja. Obrońcy niemieccy tłumaczyli, że w prawie niemieckim nie ma zgody na nagrywanie zeznań świadków. W związku z błędnym tłumaczeniem, wnioskowali o odrzucenie protokołu z przesłuchania.

Na 20 marca zaplanowano posiedzenie niejawne sądu, w trakcie którego określone zostaną dalsze sposoby procedowania w tej sprawie. Sąd podejmie decyzję m.in. dotyczącą posiedzenia wyjazdowego oraz ustalone zostaną zasady tłumaczenia zeznań świadków.

Następna rozprawę wyznaczono na 17 kwietnia. Zeznawać będą producenci: Benjamin Benedict i Nico Hofmann oraz kostiumolog.

za: Reduta Dobrego Imienia

REKLAMA / Advertisement