Reklama

Polscy uchodźcy na Węgrzech w latach 1939–1940

200

Reklama

Przegrana we Wrześniu 1939 roku zmusiła wielu żołnierzy i cywilów do opuszczenia Ojczyzny. Poszukiwali oni bezpiecznej drogi ucieczki przed okupacją niemiecką i sowiecką. Przyjaźnie nastawione Węgry umożliwiły ewakuację na zachód oraz dalsze prowadzenie walki przeciwko najeźdźcy…

Sytuacja polityczna Polski i Węgier przed drugą wojną światową uwarunkowana była geopolitycznym położeniem obu państw, a także istniejącymi powiązaniami dyplomatycznymi. W obszarze oddziaływań politycznych Polski i Węgier znajdowały się takie państwa jak ZSRR, Niemcy, Rumunia, Jugosławia czy Włochy. Polityka tych ostatnich zmierzała do wykorzystania Węgier przeciw Jugosławii nad Adriatykiem, zaś III Rzesza, wykorzystując m.in. konflikt węgiersko-czechosłowacki, zmierzała do aneksji drugiego z tych państw.

Reklama

Gdy faszyzm na Zachodzie oraz bolszewizm na Wschodzie zataczały coraz szersze kręgi, jedyną siłą, która mogła im się przeciwstawić w obszarze Europy Środkowej był sojusz polsko-węgierski. Według polityków niemieckich życzeniem Polski w połowie lat 30. XX wieku było stworzenie korytarza do Morza Czarnego, a także wspólna granica z Węgrami. Uważali oni również, iż zgromadzenie przez Warszawę wszystkich państw „brzegowych” – od Finlandii aż po Turcję – wspólnie z Węgrami ma na celu przeciwdziałanie polityce i wzrastającej sile militarnej „czerwonej” Rosji.

Mimo zbliżonych interesów, na drodze Polski i Węgier stała Czechosłowacja. W okresie międzywojennym Warszawa skupiała się na szerszych kontaktach politycznych z Pragą (w sprawie roszczeń do Zaolzia) oraz z Budapesztem (w kwestii rozwiązania sprawy Rusi Zakarpackiej). Próbowano też przekonać rząd węgierski do aneksji ziem słowackich po uzyskaniu przez nie autonomii. W rezultacie zostało to wykorzystane przez III Rzeszę w marcu 1939 roku do zajęcia Czechosłowacji.

Powstanie granicy polsko-węgierskiej miało stanowić zalążek tak zwanej Trzeciej Europy, która w założeniach miała składać się z takich państw jak Polska, Węgry, Rumunia i Jugosławia. Już w 1938 roku okazało się to jednak niemożliwe. Wynikało to przekonania, że naruszenie granic Czechosłowacji, do której terenów rząd węgierski posiadał roszczenia, może doprowadzić do wybuchu wojny światowej. Problemem była też defetystyczna polityka Węgier oraz wymagania od Polski militarnego zajęcia oraz odstąpienia ziem Rusi Przykarpackiej i Słowacji.

W latach poprzedzających wybuch wojny ograniczenie stosunków dyplomatycznych na linii Warszawa – Budapeszt było również wynikiem przystąpienia Królestwa Węgier do paktu antykominterowskiego, a także nawiązanie współpracy niemiecko-węgierskiej, której głównym celem było odzyskanie ziem utraconych po traktacie w Trianon w 1920 roku. W takim wypadku podtrzymywanie pozytywnych kontaktów z Węgrami według Romana Dmowskiego było „niczym innym, jak robotą dla Niemiec, robotą przeciwną najwyraźniej interesom naszego narodu”.

Reklama

Istvan Csaky, minister spraw zagranicznych Węgier (domena publiczna). Mimo chłodnych kontaktów z rządem polskim oraz sojuszem z III Rzeszą, nastawienie Węgrów w stosunku do Polski potwierdza fragment listu szefa węgierskiej dyplomacji Istvana Csaky:

nie jesteśmy skłonni brać udziału ani pośrednio, ani bezpośrednio w zbrojnej akcji przeciw Polsce. Przez »pośrednio« rozumiem tu, że odrzucimy każde żądanie, które prowadziłoby do umożliwienia transportu wojsk niemieckich pieszo, pojazdami mechanicznymi czy koleją przez węgierskie terytorium dla napaści przeciw Polsce. Jeżeli Niemcy zagrożą użyciem siły, oświadczę kategorycznie, że na oręż odpowiemy orężem.

Reklama

Uzasadnieniem powyższych argumentów było propolskie nastawienie społeczeństwa węgierskiego oraz przekonania moralne. Potwierdza to również depesza premiera Pala Telekiego do Adolfa Hitlera z 24 lipca 1939 roku.

Rząd węgierski odrzucił propozycje uczestnictwa w kolejnym rozbiorze Polski, przedstawioną przez ministra spraw zagranicznych Rzeszy Joachima Ribbentropa. Odrzucono również prośbę o przepuszczenie 36 wojskowych pociągów przez terytorium Węgier. Celem takich działań niemieckich było przeprowadzenie manewru oskrzydlającego oraz odcięcie przejść granicznych Polski z Rumunią i Węgrami. Dzięki odmowie i przychylności rządu węgierskiego względem sprawy Polski oraz istnieniu wspólnej granicy od marca 1939 roku, uchodźcy polscy mogli otrzymać wsparcie na Węgrzech przy jednoczesnej możliwości dalszej „ucieczki” na zachód, do Francji.

Po wybuchu wojny, wydane w wyniku nacisków niemieckich zarządzenia władz węgierskich dotyczące internowania żołnierzy i polskiej ludności cywilnej oraz przepuszczania ich przez „zieloną granicę” jugosłowiańsko-węgierską, stwarzały ogólne trudności w realizowaniu planów dalszej ewakuacji zgodnie z zamierzeniami rządu polskiego oraz Naczelnego Dowództwa. Postanowiono, że ewakuowane z Polski i przyjęte na Węgrzech mogą być jedynie osoby w wieku poniżej 18 i powyżej 42 lat. Obowiązkiem każdego Polaka było również wystąpienie o paszport z jednoczesnym przedłożeniem dowodu osobistego bądź metryki potwierdzającej wiek. Nie wolno było sprzedać lub kupić biletu kolejowego bez ważnej przepustki wydanej przez węgierskiego komendanta obozu.

Wymienione zarządzenia wpływały na działalność polskiego poselstwa wraz z attaché wojskowym. Dyplomaci starali się uzyskać zgodę rządu węgierskiego na prowadzenie działalności ewakuacyjnej, zyskanie możliwie najlepszych warunków internowania a także udzielenia pomocy uchodźcom. Podjęto starania utworzenia komisji polsko- węgierskiej oraz protokołowania ilości posiadanego sprzętu i majątku wojskowego w chwili przekraczania granicy.

Niemcy w osobie gen. dyw. Wertha nie dopuściły do wydania zgody na oficjalne prowadzenie ewakuacji. W rezultacie podjęto działania konspiracyjne, na które przyzwolenie dali tak ważni politycy jak m.in. premier Teleki, minister spraw wewnętrznych Keresztes-Fiszer oraz regent, admirał Horthy.

Nie dopuszczono jednak do powstania komisji polsko-węgierskiej oraz protokołowania posiadanego sprzętu oraz majątku wojskowego. Doprowadziło to do przejęcia sprzętu polskiego przez wojsko węgierskie, który wraz z depozytami bankowymi wyceniono na 8 milionów pengö, co było dalekie od wyliczeń polskich, dochodzących do kwoty 100 milionów.

Według oceny attaché wojskowego, płk. dypl. Jana Emisarskiego, na terytorium Węgier przedostało się ogółem 50 tys. cywilów i 40 tys. żołnierzy, w tym około tysiąc młodzieży do lat 18.

Oddziały, które przeszły na Węgry w sposób zwarty wraz ze sprzętem, to m.in. 10. Brygada Kawalerii płk. Stanisława Maczka, część 3. Brygady Korpusu Ochrony Pogranicza płk. Jana Kotowicza, pułk KOP „Karpaty”, 1. Batalion Saperów Kolejowych, szwadron zapasowy 6. Brygady Kawalerii, Batalion Policyjny „Golędzinów” pod dowództwem majora Zdanowicza a także Szpital Ewakuacyjny nr 61.

Działalność na rzecz ewakuacji oraz pomocy uchodźcom podejmowały różne organy, a także osoby prywatne zaangażowane w działalność polityczną w Polsce oraz społeczeństwo węgierskie, ofiarując Polakom swoje mieszkania, przekazując odzież czy bieliznę. Pomoc polegała również na zakładaniu organizacji, na przykład Komitetu Pomocy Towarzystwa Polsko-Węgierskiego czy Komitetu Obywatelskiego w Budapeszcie. Pierwszym kierownikiem ostatniego z wymienionych był ppłk Adam Rudnicki, a następnie mjr Piotr Guziorski. Dzięki jego działaniom tylko w ciągu trzech miesięcy – od 1 stycznia do 1 kwietnia 1940 roku – granicę przekroczyło 5606 oficerów.

W celu zachowania przepływu informacji, usprawnienia procesów administracyjnych oraz ogólnej pomocy utrzymywano ścisłe kontakty między obozami. Było to możliwe poprzez wizyty attaché wojskowego za zgodą ministra Honwedów, ustanowienie łączników między komendantami a biurem attaché wojskowego, działalność duszpasterską czy tworzenie „punktów opatrunkowych”. Mieściły się one między innymi w Koszycach oraz Ungwarze, gdzie pod kierownictwem lekarzy polskich zapewniano opiekę medyczną, pożywienie, odzież, ale także bilety kolejowe do Budapesztu.

Attachat wojskowy prowadził też działalność na rzecz dalszej ewakuacji do Francji, gdzie odtwarzano Wojsko Polskie. Żołnierz opuszczając Węgry miał być wyposażony w niewielką dietę podróżną, paczkę z pożywieniem, paszport polski oraz zagraniczny, wizę docelową oraz transportową (jugosłowiańską i włoską). Ubrany po cywilnemu miał posiadać także bilet kolejowy. Główny szlak ewakuacyjny prowadził przez Nagykanizsę, Zagrzeb, Mediolan na pogranicze włosko-francuskie do stacji Modane. W ewakuacji na zachód z Węgier pomógł również angielski attaché wojskowy, ppłk dypl. Barclay, który przeznaczył 10 000 dolarów amerykańskich na ewakuację załóg myśliwskich i bombowych. Umożliwiło to wykonanie rozkazu Naczelnego Dowództwa o priorytetowej ewakuacji na zachód personelu lotniczego.

Uchodźców rozmieszczono w ponad stu obozach na całym obszarze Węgier. Czterdzieści z nich przeznaczonych było dla cywilnych obywateli polskich, znaczna część mieściła się na pograniczu z Austrią i Słowacją. Było to zjawiskiem niesprzyjającym ze względu na administracyjną konieczność przepływu uciekinierów przez Budapeszt. Internowanym szeregowym i cywilom wypłacano dziennie po 20 fillerów, podoficerom zawodowym 2 pengö, oficerom starszym i młodszym 4 pengö, sztabowym 6 pengö, a generałom 8 pengö. Obozy funkcjonowały pod komendą węgierską z dobraną wartą.

Nastawienie Węgrów oraz komendantów obozów do internowanych Polaków, mimo silnej presji wywieranej przez Niemcy, było generalnie pozytywne i pomocne. Bardzo wielu komendantów pomagało Polakom w „ucieczce” z obozów, uważając to za jedną z powinności żołnierskich. Węgrzy pomagali też żołnierzom polskim przedostać się do granicy jugosłowiańskiej, przewożąc ich własnymi samochodami. Bez szerokiej pomocy społeczeństwa oraz przyjacielskiego podejścia rządu węgierskiego działalność na rzecz ewakuacji byłaby znacznie utrudniona. Tradycyjne powiedzenie „Polak-Węgier dwa bratanki” znajdowało swoje uzasadnienie w życiu.
Sytuacja wewnątrz obozów nie była ciężka, jednak podczas szerzenia się propagandy hitlerowskiej i komunistycznej nastroje były napięte. W miesiącach zimowych uchodźcy docierali z odmrożeniami, problemami zdrowotnymi, brakowało odpowiedniej kadry medycznej, szpitali, a higiena stała na bardzo niskim poziomie. Pogorszenie sytuacji następowało szczególnie w przypadkach nie wypłacania diet internowanym, zatrzymanych przez delegata rządu, hrabiego Romera. Według poglądów o przeciwdziałaniu defetyzmowi oraz domniemanym próbom dywersji przeciwko rządowi polskiemu i węgierskiemu oraz możliwej defraudacji środków przez Komitet Obywatelski, wypłaty wstrzymano aż do sześciu tygodni. Uważano też, że wypłaty dla wojskowych należy wstrzymać, ponieważ „młodzież przed wyjazdem [do Francji] te pieniądze przehula, a potem idzie do szpitala chorób wenerycznych”. Wywoływało to rozgoryczenie w środowiskach żołnierskich, powodując negatywne postrzeganie działalności rządu.

Przyjacielskie nastawienie Węgrów nie hamowało występowania „incydentów” oraz działalności przeciwko wspomaganiu Polaków i uchodźców. Wynikało to głównie z powodu presji wywieranej przez poselstwo niemieckie. W obozach istniała również hitlerowska propaganda na rzecz powrotu żołnierzy do kraju. Dzięki niej granicę węgiersko-niemiecką przekroczyło około ośmiu tysięcy żołnierzy. Zostali oni aresztowani przez Niemców i byli wykorzystywani do robót przymusowych.

Polaków samodzielnie przekraczających granicę słowacko-węgierską osadzano tymczasowo w więzieniu w Cytadeli w Budapeszcie. Pod koniec kwietnia 1940 roku agenci tajnej policji węgierskiej próbowali zaaresztować generała Stefana Jacka Dembińskiego, jedną z bardziej znanych osobistości polskich na Węgrzech, aktywnie działającego na rzecz uchodźstwa.

Od maja 1940 roku polscy działacze wojskowi oraz poselstwo doświadczało coraz większych problemów z wciąż konspiracyjną działalnością ewakuacyjną. Wraz z przystąpieniem Włoch do wojny, ruch na rzecz przerzucenia uchodźców do Jugosławii i stawał się znacznie utrudniony, a po klęsce Francji – niemożliwy.

Michał Filip Świdwa

Bibliografia
Źródła niepublikowane:

Rydzewski Józef, Dzienniki 1939, zbiory autora.
Instytut Polski i Muzeum Sikorskiego, Dokumenty Prezydium Rady Ministrów
sygn. B.I.119a, Attache Wojskowy na Węgrzech, ppłk dypl Jan Emisarski, Ewakuacja z Węgier.
sygn. PRM 14a, Polacy na Węgrzech: Sławik: Stosunki na Węgrzech – Raport z pobytu A. Romera; Ksiądz Antoni Miodoński: Sprawozdanie ewakuacyjne z Węgier.
Publikacje:
Beck Józef, Wspomnienia o polskiej polityce zagranicznej 1926–1939, oprac. Anna M. Cienciała, Wingert, Warszawa – Kraków 2015.
Chocimski Zenon, Sprzymierzeńcy z ducha, „Fronda”, 2000, nr 21/22, s. 74-81.
Goebbels Joseph, Dzienniki, Tom 1: 1923–1939, Świat Książki, Warszawa 2013.
Rosenberg Alfred, Dzienniki 1934–1944, Wielka Litera, Warszawa 2016.

za: Portal historyczny Histmag

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska<