REKLAMA / Advertisement

REKLAMA / Advertisement

Płk dypl. Henryk Bagiński: Wojsko Polskie na Wschodzie – cz. VIII

249

W nocy z 17 na 18 lipca 4 p. strz. pol. został wreszcie zmieniony i przeszedł w rejon swojej dywizji do wsi Małowody i Rakowiec. Pozostałe pułki zajęte były w tym czasie przy wyładowaniu wagonów na stacjach Denysów, Teofipolka i Kozowa, przy układaniu toru kolejowego w Denysowie, a także sprzątaniem pocisków, konserw i innych rzeczy, porozrzucanych w czasie eksplozji w Kozowej. Nastrój był wyczekujący. Wreszcie w rozkazie do Dywizji Strz. Pol. L. 90 z dnia 18 lipca ogłoszono depeszę dyżurnego generała Sztabu 7-ej armii L. 25111, gdzie na zasadzie depeszy Naczelnego Wodza pod L. 4590 rozkazano Dywizję Strz. Pol. rozformować.

Rozkaz był złagodzony dyspozycją o wysłaniu lepszych żołnierzy i oficerów do 169 i 171 dywizji piechoty rosyjskiej, które mają być polonizowane. Pozostałych ludzi polecono rozesłać do rezerwowych pułków południowo-zach. frontu a broń i inwentarz oddać 2 dywizji p. czecho-słowackiej. Podpisał za generała Brusiłowa generał Hutor. W organie Nacz. Pol. Kom. Wojskowego w Piotrogrodzie, „Polskich Siłach Zbrojnych” w n-rze 9 -10 wyrażona jest ogólna liczba zbiegów z polskich pułków pod Brzeżanami jako 400 ludzi na ogólną ówczesną liczebność dywizji: 12 tysięcy, jeżeli wykazalibyśmy liczby zbiegów z rosyjskich dywizji, stojących podówczas na froncie (z sąsiadującej z dywizją polską 3-ej Zaamurskiej dywizji, jednej nocy uciekło 800 żołnierzy), jeżeli uprzytomnimy sobie, że nasi ludzie tak jak i tamci uciekali nie do nieprzyjaciela ale do domu, jeżeli rozważymy, że prócz oficerów i wśród żołnierzy w każdym pułku był zdrowy element, który by do przejścia „w pełnym składzie w stronę wroga” nigdy nie dopuścił,— to zaprawdę mówić możemy tylko o prowokacji, która czyniła z Dywizji sprzedawczyków honoru żołnierza polskiego. Było tysiąc sposobów jeszcze, aby się nie hańbić, było tysiąc wojskowych fortelów, aby wrzodów na własnym ciele wrogom dookoła nie okazywać i aby na poniżenie swoich i najlepszych podwładnych nie skazywać. Ale o wykorzystaniu tych sposobów nie myślano. Z zadziwiającym, przerażającym pośpiechem likwidowano sprawy „polskoj dywizji”. Likwidowano własnymi rękami.

REKLAMA / Advertisement

Nie oszczędzono nam najmniejszej przykrości: cały inwentarz 1 broń polecono zdać świeżo okrytej sławą bojową „2-ej czeskosłowackiej dywizji” … 18-go na ogólnym zebraniu w Sosnowie . 21-go na zebraniu oficerów pod kościołkiem w Rossochowaćcu radzono o sposobach sprzeciwienia się rozformowaniu lub o ewent. szczegółach tego aktu. Przyjeżdżali do Dywizji delegaci z Naczelnego Komitetu Wojskowego i ze Związku Polaków 7-ej armii. Komisarz dywizji, zarządzający oddziałem epidemicznym p. Perzyński jeździł do władz wraz z pułk. Jasińskim i rzecz przedstawiali. Starania naczelnych władz polskich skutku nie odniosły. Przyjechali Czesi. Zaczęło się oddawanie inwentarza i broni. Pod Tarnopolem dwa grenadierskie pułki rosyjskie, gościnnie otworzyły Niemcom drogę do oczyszczenia ostatniego skrawka zaanektowanej i wyczerpanej kontrybucjami gwałtów rosyjskich ziemi czerwono ruskiej…

Na całym froncie rosyjskim zapanował nieopisany popłoch. Wzburzona rzeka żołdactwa płynęła wszystkimi drogami bez dowódców. Setki tysięcy ze składu zupełnie zdemoralizowanych korpusów 7-ej armii, piechota, artyleria, tabory, zmieszane najdziwaczniej, pędziły na oślep. Rowy przydrożne były zarzucone karabinami, żołnierze grabili składy intendentury i własność prywatną. Stacja w Denysowie, gdzie złożono dla Czechów broń, została wysadzona w powietrze. Pułki polskie, częściowo bez karabinów, stojąc w miejscu, znalazły się znowu na froncie, 2 I-go lipca taborom 2-ej kategorii rozkazano wycofać się na wschodni brzeg Strypy, 2-mu i 3-mu pułkowi do lasu pod Bohatkowcami, a 4-mu w rejon Niwki— folw. Popława. Sztab dywizji pozostał na miejscu w Sosnowic.

REKLAMA

REKLAMA / Advertisement

„ Wielikaja rewołucionnaja armja” była już daleko za Strypą. Wszędzie tam już widziano kawalerię niemiecką, taborowi i artylerzyści odcinali postronki i pędzili na oślep. C o raz to przebiega! te nieprzebrane tłumy jakiś dreszcz nerwowy: „Towariszczi spasajtieś, giermanskaja kawalerja”. Każdy póki mu tchu starczało, „spasałsia” . A polskie pułki w tym czasie cofały się z wolna w tylnej straży, zbierając po drodze rozrzuconą broń. 22 lipca otrzymano w Sztabie Dyw. Strzel. Pol. depeszę Szefa Sztabu XLI-go korpusu za L. 108541, ułaskawiającą wspaniałomyślnie dywizję polską i żądającą wciągnięcia jej do działań bojowych. Dnia następnego rozkazano zgrupować Dywizję Strzelców Polskich w rejonie Burkanów-Złotniki-Hajworonka, aby okazać pomoc 74 dywizji rosyjskiej. Ale dywizja ta już była tylko wspomnieniem, niezbyt zresztą chwalebnym. Inżynier dywizyjny, podkapitan M. Wężyk z oficerami kompanii inżynieryjnej rekognoskował wyznaczoną linię obronną na zachodnim brzegu Strypy za Złotnikami — daremnie. Dookoła płonęły wsie. Wszędzie rabowano składy. Kozacy wieźli na koniach całe pęki bielizny, ubrania i produktów. Żołdactwo biło kolbami i nahajkami miejscową ludność, jeśli kto próbował wziąć też paczkę konserw lub w czapkę nabrać mąki. Dnia 22-go nad Sosnowem zaczęły zjawiać się pociski Austriaków. Pod wieczór na wzgórzach ukazały się pierwsze łańcuchy piechoty. 23-go lipca pułki skoncentrowały się w Laskowcach. Sztab dywizji był w Chmielowce. Tam też stał sztab XLI-go korpusu ros. Łączność kompanii inżynieryjnej z dywizją utrzymywał sam dowódca kompanii, waleczny kpt. Mieczysław Wężyk.

Sztab Dywizji Strzelców Polskich przechodzi do Laskowiec. Zgodnie z depeszą Szefa Sztabu XLI korpusu L. 1458, dnia 24 lipca dywizja ruszyła dalej w kierunku na Czortków i pod wieczór rozłożyła się na wschodnim brzegu Styru, na wzgórzach na Wygnańce. Kompania inżynieryjna — na plebanii w Białej przed Czortkowem. Wiadomość o wprowadzeniu kary śmierci na froncie zelektryzowała i oprzytomniła nieco żołnierzy rosyjskich.

REKLAMA / Advertisement

Dywizja Strzelców Polskich dnia 25 lipca otrzymała rozkaz zająć przyczółek mostowy na zachodnim brzegu Seretu na wzgórzach nad Białą. Pułki były silnie zmęczone forsownymi marszami, ale rozkaz wykonano bez wahania. Dowódcy pułków objechali linię obrony z dowódcami batalionów i oficerami saperów, wskazując im zadania do wykonania. Wieczorem dnia 26 lipca 1-szy, 2-gi i 3-ci pułk umocniwszy się naprędce, zajęły pozycję, na której miano powstrzymać pierwszy impet natarcia. W pułkach było po 12 karabinów maszynowych i po 40 — 30 naboi na żołnierza. Coraz bliższe łuny wskazywały, że kozacy są bardzo zawzięci na mieszkańców i po drodze palą wsie i grabią. 4-ty pułk, który pozostał w rezerwie, wysłał tegoż wieczora około godz. 21-szej 1-szą swoją kompanię na poskromienie grabieży, mordów i gwałtów w Czortkowie. Nasi żołnierze salwami rozproszyli maruderów, wykazując niezwykłą gorliwość i inicjatywę w przyprowadzeniu do porządku „czubaryków”. Później 2-gi pułk aresztował jednego oficera pułku syberyjskiego na gorącym uczynku morderstwa.

Dywzja w nocy przeszła do składu XXII-go korpusu armii otrzymała rozkaz wycofania się z zajętej pozycji, a rankiem dnia 27 lipca przeszła do rezerwy wspomnianego korpusu w rejon wsi Oryszkowce. Wobec natarczywej działalności nieprzyjacielskiej jazdy i samochodów opancerzonych, już o godz. 18-ej dnia tegoż rozkazano cofać się dalej w kierunku na Husiatyn. Nocy tej Dywizja odbyła jeden z najcięższych przemarszów. Mieszkańcy wiosek (Czabarówka i okolice) witali Dywizję bardzo życzliwie. Kompanii inżynieryjnej polecono zostawić oddział minerów na moście na Zbruczu pomiędzy Husiatynem rosyjskim i austriackim. Natarcie Niemców, prowadzone siłami niewielkimi, przybierało jednak z dniem każdym charakter coraz bardziej forsowny i wypełniane było zupełnie planowo. Aby dać możność parkom artyleryjskim i taborom wycofanie się z utworzonego tym planem worka, dowództwo rosyjskie postanowiło zająć trwałą pozycję za Husiatynem i wszelkimi środkami do sforsowania Zbrucza nie dopuścić.

To trudne, a uwzględniając ówczesne warunki — zgoła niezwykłe zadanie uporczywego boju powierzono Dywizji Strzelców Polskich. Dnia 27 lipca, po ostatnim 40-sto wiorstowym przemarszu z Oryszkowiec do Olchowiec pułki piechoty bez najmniejszego oporu zajęły swoje stanowiska. Odcinek bojowy zajęto na lewym (wschodnim) brzegu Zbrucza na wzgórzach nad m. Husiatynem wschodnim, prawe skrzydło pułk 3-ci od potoku, wpadającego do rz. Zbrucz pod folwarkiem Kużmińczyk (wyłącznie) do skrzyżowania się dróg, w odległości 3/4 km. na wschód od Kordonu; lewy zaś odcinek bojowy — pułk 2-gi od tegoż skrzyżowania dróg do południowego krańca m. H usiatyn (włącznie). Dywizji przydzielono artylerię rosyjską. (Rozkaz operacyjny do Dywizji Strzelców Polskich L. 23). W celu wstrzymania pierwszego impetu, osłonięcia odwrotu taborów i parków, dla zabezpieczenia spokojnej ewakuacji stacji Husiatyn, a szczególniej dla wyjaśnienia dalszej stanowczej obrony linii Zbrucza — wyznaczono pułk 1-szy strzelców pod dowództwem pułk. Żeligowskiego. Pułk ten i jego dowódca miał właśnie stać się bohaterem w tej najcięższej próbie ogniowej. Według raportu dowódcy (L. 114), pułk liczył wówczas w szyku 52 oficerów i 1122 bagnetów.

Mając na celu utworzenie przyczółka mostowego na przeprawach przez Zbrucz pod Husiatynem, pułk zajął o godz. 20 min. 35 dnia 27 lipca pozycję nad wsią Czabarówką, wzdłuż wzgórza 299 na północny – wschód od tejże wsi, w poprzek kolei Wasylkowce — Husiatyn oraz na zachodnim stoku wzgórza 312. Na zachodni kraniec Czabarówki wysunięto dwa oddziały ochotnicze 1 -go i 2-go pułku z dwoma karabinami maszynowymi. Na prawo od pułku 1-go znajdował się 76 pułk Syberyjski oraz przydzielona przez dowódcę 9 dywizji kawaleryjskiej szósta sotnia orenburskich kozaków. Na lewo stanęły oddziały 5 dywizji Finlandzkiej. Bateria artylerii zajęła pozycję na drodze już pod folw. Kernickie. 28 lipca nad ranem pokazały się pierwsze rekonesanse nieprzyjacielskie, a równocześnie z różnych stron ponowiono ogień artyleryjski, skierowany głównie na szosę i na pozycję dywizji. O godzinie 9 min. 30 dowódca orenburskich kozaków doniósł pułkownikowi Żeligowskiemu o samowolnym opuszczeniu pozycji przez 76 pułk Syberyjski. Na rozkaz energicznej obrony obnażonego prawego skrzydła pułku, została spieszona sotnia orenburska, a 1-a kompania 1-go pułku przeszła z rezerwy na folwark Kernickie.

Płk. Henryk Bagiński

—————–
Pułkownik Henryk Bagiński „Józef Chłopski”, „Józef Jaszczurski” (1888 – 1973) był historykiem wojskowości, inżynierem, instruktorem harcerskim. Od 1914 r. działał w Lidze Narodowej. Po wybuchu I wojny światowej zgłosił się ochotniczo w stopniu podporucznika do Legionu Puławskiego przy armii rosyjskiej, później do 1 Dywizji Strzelców Polskich. Po rewolucji lutowej i obaleniu caratu, w kwietniu 1917 roku założył w Kijowie Polską Ligę Wojenną Walki Czynnej[3]. Po przewrocie bolszewickim (rewolucji październikowej) znalazł się w I Korpusie Polskim gen. Józefa Dowbór-Muśnickiego, zaś po jego rozwiązaniu 21 maja 1918 – na Kubaniu w 4 Dywizji Strzelców Polskich gen. Lucjana Żeligowskiego, w której, w stopniu kapitana, dowodził samodzielną kompanią inżynieryjną. W czasie II wojny światowej służył jako zastępca Komendanta Głównego Związku Walki Zbrojnej od listopada 1939 do stycznia 1940 r., a potem jako szef Sztabu Komendy Głównej ZWZ od listopada 1939 roku do stycznia 1940 roku.

REKLAMA / Advertisement